czwartek, 17 lipca 2014

42. Kolejne problemy...

Dziś wtorek a ja mam dostać ten tak długo wyczekiwany wypis. Nic nie powiedziałam Miśkowi i czeka na mnie siostra. Chcę zrobić Michałowi niespodziankę, jestem ciekawa jaką będzie miał minę jak mnie zobaczy w drzwiach.
Jakoś koło 14;00 dostałam ten cholerny świstek i razem z Kamą wyszłyśmy ze szpitala.

-Jak fajnie...- wciągnęłam w płuca świeże powietrze
-W końcu teraz będziecie szczęśliwi...- objęła mnie siostra
-Mam nadzieję. Zawsze coś musi się zepsuć, mam nadzieję że limit problemów i komplikacji już wykorzystaliśmy...
-Ja też. Chciałabym żebyś w końcu mogła spokojnie żyć. Swoją drogą to powiem ci że zaczynam się bać.!- powiedziała
-Co? Czego się boisz?
-Zbyszek się dziwnie zachowuje, mama nadzieję że nic nie nabroił...
-Na razie chyba nie, ale kto wie nikt nie zna dnia ani godziny...- uśmiechnęłam się
-Ty coś wiesz?
-Kamila no co ty.! Przestań....- zaprzeczyłam

Wsiadłyśmy w auto i roześmiane ruszyłyśmy w stronę domu. Nie mogłam się doczekać momentu kiedy przytulę Antka i wtulę się w wielkie ramiona Michała.
Niestety korki były niemiłosierne więc droga zajęła nam jakieś 40 minut dłużej, powodem okazał się być poważny wypadek.

Ucieszyłam się widząc mój dom i auto Michała pod domem. Co mnie zdziwiło? Białe audi zaparkowane obok BMW.

-Czyje to auto?- spytała Kama
-Mam nadzieję że to nie jest auto tej osoby o której myślę...
-Czyli?- spytała ponownie
-Zaraz się okaże.!- stwierdziłam i wysiadłam a auta
-Emila może ty zaczekaj a ja wejdę pierwsza?- spytała Kama widocznie czując co może zastać w domu
-Nie.- odpowiedziałam spokojnie i idąc w stronę drzwi

Bez większych wstępów p[o cichu weszłam do domu. W korytarzu był porządek i cisza. Szybko minęłam hol i weszłam do salonu a to co tam zobaczyłam zatrzymało akcję mego serca. Michał stojący z tą suka Moniką patrzący sobie głęboko w oczy a ona do tego trzyma ręce na jego szyi. Złamało mnie to i z oczu popłynęły mi łzy. Postanowiłam wziąć się w garść i załatwić to szybko.!

-To tak się bawisz kiedy ja jestem w szpitalu?- syknęłam a Michał szybko odskoczył od tamtej kobiety
-Emila a co ty tu..? - zdziwił się
-Zdziwiony? Ja też. Nie na to liczyłam wchodząc do naszego domu...
-Ja ci wytłumaczę...
-Nie chcę. Wychodzimy Kamila.!- chwyciłam siostrę za rękę
-Emila błagam...- Michał ruszył za mną
-Nie słyszysz. Obiecywałeś mi i złamałeś dane mi słowo. Nic więcej nie ma znaczenia.!- odpowiedziałam ze łzami w oczach
-Emiluś ja cię kocham to nie tak.!
-Cześć Michał.- powiedziałam i wsiadłam do samochodu

Dopiero po ruszeniu z odjazdu z oczu polały mi się łzy. Starałam się być silna tylko przy Michale tak by nie poczuł mojej słabości. Kamila bez żadnego słowa zawiozła mnie do mieszkania jej i Zbynia. Weszłyśmy do środka gdzie z uśmiechem przywitał mnie Bartman.

-Emila, cześć śliczna. Wyglądasz...- zaczął
-Zbyszek przestań. Ona potrzebuje teraz spokoju.- wtrąciła Kamila
-Mogę się dziś u was przekimać. Nie chcę tam wracać...- wydukałam
-Jasne, idź do gościnnego i odpocznij. Zrobię coś do jedzenia.- uśmiechnęła się do mnie siostra
-Dzięki.- odpowiedziałam i poszłam do pokoju

Przez uchylone drzwi słyszałam jak Kamila opowiada Zbyszkowi o dzisiejszym zajściu w domu moim i Michała:

-Zbyszek on prawie całował tą laskę.!
-Ale Kamiś jak ona wyglądałą?
-Brunetka, wysoka i ładna.
-To Monika. Zabiję go.!
-Zbyszek uspokój się.
-Jak mam sie uspokoić kiedy wiem że ten sukinsyn znowu ją zdradził. Ona na to nie zasługuje.!
-Wiem i mnie też boli to że on ją skrzywdził ale musimy myśleć trzeźwo. Ona nas teraz potrzebuje.
-Masz rację skarbie. Po prostu do niego pojadę i wyjaśnię tą sytuację.- powiedział Zibi i po chwili ich rozmowa ucichła

Wtuliłam się w poduszkę z zamiarem zaśnięcia chociaż na chwilę ale bezskutecznie. Chciałam chociaż na chwilę zapomnieć o tym widoku kiedy zobaczyłam ich razem ale nie umiałam. Cały czas z oczu płynęły mi łzy.
Kamila wołała mnie bym coś zjadła ale niezbyt miałam ochotę jeść ani pić. Niestety musiałam wcisnąć coś w siebie bo musiałam wziąć lekarstwa. Z trudem przyszło mi przełykanie jedzenia. Widziałam kątem oka jak Kama mnie obserwuje. W końcu wybuchłam

-Możesz przestać?- spytałam
-Ale co?
-Gapisz się na mnie jak na jakieś dziwadło. Przestań proszę.!
-Ale ja się martwię o ciebie...- stwierdziła moja siostra
-Wiem że się martwisz ale niepotrzebnie. Wszystko jest ok.
-Emila nie oszukuj. Znam cię lepiej niż siebie.
-Co mam ci powiedzieć.? Że czuję jak coś rozrywa mnie w środku na pół. Że nie wiem co będzie dalej, że mam ochotę przestać żyć bo wtedy nie będę musiała co chwila cierpieć.!
-Boże co ty mówisz jakie przestać żyć. Pamiętaj o Antku, dla niego musisz być silna...
-Kama tylko że ja nie umiem już. Straciłam już siłę do tego by ciągle walczyć i być silna.!- wtuliłam się w siostrę
-Będzie dobrze słyszysz. Nie warto płakać, ułoży się.!
-Coraz częściej wątpię w miłość Miśka rozumiesz. Ja czuję że on mnie nie kocha.!
-Nie mów tak.! On cie kocha rozumiesz. Widzę jak na ciebie patrzy i wiem że to miłość....
-Kamila przestań. Nie chcę teraz o tym mówić. Muszę od tego odpocząć słyszysz.!

Wstałam od stołu i poszłam do zajmowanego przeze mnie pokoju. Wzięłam ubrania na zmianę i poszłam pod prysznic. Potrzebowałam takiej chwili dla siebie. Woda zmyła ze mnie część zmartwień i z łazienki wyszłam już w lepszym nastroju. Ubrana w dresy i koszulkę Kamili usiadłam w salonie obok siostry któa zajęła się oglądaniem filmu.

-Co oglądasz?- spytałam
-Nic specjalnego. Skaczę po kanałach.- odburknęła
-Kama przepraszam za swój wybuch. Zrozum mnie i to że ja już sobie nie radzę...- spojrzałam niepewnie na siostrę
-Emilka ja cię rozumiem ale daj sobie pomóc. Zawsze możesz liczyć na mnie i Zbyszka. Nie jesteś sama. 
-Wiem i kocham cię za to ale muszę sama sobie z tym poradzić.
-Ok ale pamiętaj że jestem, i zawsze możesz do mnie przyjść
-Dziękuję.!- mocno przytuliłam się do siostry

Przez chwilę zajęłyśmy się telewizją co okazało się być stratą czasu bo nie ma nic ciekawego do obejrzenia. Ucieszyłam się w momencie kiedy Kamila rzuciła hasło ZAKUPY. W pośpiechu przebrałam się w wyjściowe ubrania i nałożyłam delikatny makijaż. Gotowe do wyjścia ruszyłyśmy w stronę drzwi ale niespodziewanie w nich pojawił się Zbyszek a za nim stał Michał.

-Cześć dziewczyny...- powiedział niepewnie Zibi
-Zbyszek..?- Kamila spojrzała na niego zła
-Ja idę do pokoju. Powiedzcie mi jak wyjdzie ok?- burknęłam i szybko skierowałam się do pokoju
-Mogę.!- przez drzwi zajrzał Zbyszek
-Nie.!- prychnęłam
-Po co pytam? To mój dom.- wszedł
-Zbyszek po co go tu przyprowadziłeś...
-A słyszałaś o tym że nawet ten skazany na śmierć ma prawo raz wygłosić mowę na swoją obronę.!
-Michał nie ma tego przywileju. Nie każ mi z nim rozmawiać.
-Nie każę ci Emiluś ale daj się mu wytłumaczyć.
-Zbyszek ja..
-Proszę cię.!- zrobił swoje oczy
-No dobra niech wejdzie i powie co ma do powiedzenia.- westchnęłam ciężko
-Ok, dziękuję.!- odpowiedział atakujący i wybiegł z pokoju

Długo nie czekałam na to aż do pokoju wejdzie Michał. Jego oczy były pełne żalu zauważyłam to od razu. Wyglądał mizernie i jedyne co chciałam zrobić to mocno się w niego wtulić bo wiem że i mnie i jemu by wtedy ulżyło. Prawie ostatkiem sił zatrzymałam swoją chęć pocałowania go i zbierając się w sobie spojrzałam na niego.

-Powiedz co masz mi do powiedzenia i wyjdź.!- powiedziałam do niego oschle



==========================================================================


Witajcie :)
Następny jakoś koło niedzieli ewentualnie poniedziałku :P
Troszkę znowu namąciłam ale musiałam coś pokomplikować życie Emili i Michałowi.
Zbliżamy się powoli do końca tej historii dlatego właśnie teraz będzie się coraz więcej działo :)
Zapraszam do czytania :**
Do następnego.!

niedziela, 13 lipca 2014

41. Diagnoza i chwila załamania...

Michał siedział przy mnie mocno trzymając mnie za rękę podczas gdy lekarz spojrzał jeszcze na plik dokumentów na podkładce.

-Niech pan w końcu powie co jej jest...- wkurzył się Michał
-Już dobrze, sprawdziłem wszystko jeszcze raz i jestem pewien że pańska żona cierpi na ostre zapalenie trzustki. Stan pani Emilii jest bardzo poważny dlatego zostanie u nas przez jakiś czas. Na razie podaliśmy pani leki przeciwbólowe oraz rozkurczowe ale to nie zlikwidowało problemu. Obserwujemy panią i po 24 godzinach będziemy mogli stwierdzić czy uda nam się pozbyć problemu bezoperacyjnie. Na razie nic więcej nie mogę powiedzieć.!- uśmiechnął się i wyszedł a mnie serce momentalnie przestało bić
-Spokojnie wszystko będzie dobrze. Wyleczą ci tą trzustkę tak?!- Michał mnie przytulił
-Misiek, wracaj do Antka do domu. Nie chcę żeby długo był sam..- odpowiedziałam bez emocji
-Zostanę z tobą. Nic Antkowi nie będzie..
-Nie.! Jedź chcę odpocząć.!- prawie krzyknęłam
-Dobrze, pojadę ale wrócę niedługo.- pocałował mnie w czoło i wyszedł

Nie minęła minuta po wyjściu Michała a z moich oczu masowo polały się łzy. Jak to to jest możliwe że to przytrafiło się właśnie mi.? Wtuliłam się w poduszkę i szybko zasnęłam. Sen miałam niespokojny ale nie trwał długo bo obudziła mnie czyjaś dłoń która trzymała moją. Otworzyłam oczy i zobaczyłam u swojego boku Michała.

-Co tu robisz?- spytałam od razu
-Emila spokojnie. Antek jest u moich rodziców, cieszy się. Nie zostawię cię tu samej.!- uśmiechnął się czule
-Michał ty wiesz że sprawa jest poważna?!- spytałam hamując łzy
-Spokojnie, wcale nie. Wyjdziesz z tego zobaczysz. Nie pozwolę żeby ci się coś stało.!- ten mocno mnie przytulił
-Ale boję się rozumiesz, boję się że mi się pogorszy. Przecież na to można umrzeć.
-Przestań płakać. Wyjdziemy z tego razem słyszysz.!- Michał wytarł mi łzy
-Przepraszam cię ale wystraszyłam się że...
-Nawet nie kończ. Będzie dobrze tak?
-Tak.!- odpowiedziałam niepewnie

Długo siedzieliśmy wtuleni w siebie na moim łóżku. Michał ani słowem się nie odzywał, po prostu był. Nie wiem ile czasu minęło ale ze swoich objęć uwolniliśmy się dopiero wtedy kiedy do sali wparowali Zbyszek i Kamila.

-Emila? Co ty świrujesz jakąś chorobę udajesz?- zaczął Zbyszek
-Zbyszek.!!- szturchnęła go Kamila
-No co no? Pytam tylko.!
-Fajnie was razem widzieć....- przerwałam im
-No was też tylko klimat nie za bardzo...- odpowiedział mi Zibi
-No ja innego klimatu miała nie będę. I to jakoś przez 2 tygodnie. - westchnęłam
-Ej siostra nie załamujemy się. Walczymy tak?- spojrzała na mnie Kama
-No tak, walczę no.!- pokazałam jej język
-Fajnie jest patrzeć że mimo wszystko się uśmiechasz..- usiadł koło mnie Bartman
-A mam inne wyjście? Z wami się nie da inaczej.!
-A teraz tak poważnie... Emila masz być dzielna tak? Nie chcę słyszeć że się poddajesz.!- Zbyszek pogroził mi palcem
-Obiecuję że tak będzie tatusiu.!- pocałowałam go w policzek
-A ty Misiek masz o nią dbać bo jak nie to ci rozmiśkuję tą buźkę.!- dodał w stronę Michała
-Co zrobisz?- spojrzałam krzywo na Zbyszka
-No że popsuję nie?!
-Aaaaa...- odpowiedziałyśmy razem z Kamą

Ze Zbyszkiem i Kamilą czas zleciał bardzo szybko ale po pewnym momencie musieli wracać do domu a Michał też musiał wracać do Antka więc zostałam sama.
Nie wiem czy to przez to że zostałam sama, czy przez to że nie mogłam spać czas strasznie mi się dłużył i zaczęłam dużo myśleć nad tym co teraz będzie. Naszły mnie myśli co będzie jeśli nie wyzdrowieję, albo w najgorszym przypadku umrę.
Dopiero około 4 nad ranem na krótko spadły mi oczy i chwilę przespałam. Obudziła mnie pielęgniarka zmieniająca mi kroplówkę.

Jakoś koło 9;00 wpadł do mnie Michał z różnymi łakociami owocami i sokami co mnie rozśmieszyło. Patrząc na to jak wykłada produkty na szafkę do oczu napływają mi łzy.

-Czemu znowu płaczesz?- spytał
-Bo cię kocham...- stwierdziłam
-Ja ciebie kocham o wiele bardziej mała. Musimy to wytrzymać a potem postaramy się o drugie dziecko...
-Co?- zdziwiłam się
-No tak. Nie chcesz mieć więcej dzieci?
-Chcę, bardzo chcę.!- odpowiedziałam i szybko go pocałowałam

---- Tydzień później------

Spędziłam cały tydzień w szpitalu. Michał jest u mnie codziennie a raz nawet przyprowadził Antosia czym sprawił mi niesamowitą radość. Na szczęście dobrze reaguję na leki więc lekarz stwierdził że nie będzie potrzeby mnie operować. Jak dobrze pójdzie to za cztery dni wrócę do domu do moich chłopaków.
Zbyszek i Kamila też co drugi dzień się pojawiają a siostra zdaje mi relacje co dzieje się na świecie podczas mojego pobytu w szpitalu. Był też Krzysiek z Iwoną i kilku naszych przyjaciół z drużyny.

Dziś pięknie świeci słońce mimo że jest wrzesień ja dalej czuję jakby był środek lata. Niestety mogę podziwiając pogodę tylko przez szpitalne okno.Właśnie przynieśli mi ohydny obiad składający się z ziemniaczków, wątróbki i buraczków na co prawie zwróciłam śniadanie. Odstawiłam talerz kiedy do sali wparował mi Zibi.

-No hej piękna. Co porabiasz?- spytał z uśmiechem
-Hej Zibi. Snuję plan ucieczki stąd...
-Co? Czemu źle ci tu?
-Masz mój obiad a zrozumiesz.!- podałam mu talerz
-Bleee, to może ja pomogę ci w planowaniu ucieczki.- usiadł obok mnie
-A tak serio, mam już dosyć tego miejsca. Chcę stąd wyjść.!
-Wyjdziesz jesteś silna i dzielna więc niedługo cię wypiszą.
-No to powiedz co cię tu sprowadza co?
-Jak to co? Twoje zdrowie oczywiście.!- odpowiedział urażony
-Ahaa jakbym cię nie znała to może i bym to kupiła ale...
-Ale mnie znasz. I to doskonale.- przerwał mi
-No więc? -spytałam ponownie
-Chodzi o Kamilę.
-Co jest?- wystraszyłam się
-Ona jest dla mnie ważna i to bardzo. Kocham ją...
-Do rzeczy Zibi.!
-No bo co byś powiedziała na to gdybym poprosił ją o rękę?
-Zbyszek ty mówisz serio?- zamurowało mnie
-Całkowicie. No i co ty na to?
-No wiesz ja nie mam w tej sprawie dużo do powiedzenia ale cieszę się że to ty jesteś wybrankiem mojej siostrzyczki.!- przytuliłam mocno siatkarza
-Dzięki Emiluś.!

Zbyszek posiedział u mnie jakąś godzinkę a potem niestety musiał uciekać do domu. Nie minęło 15 minut jak pojawił się Misiek i tak oto zleciało mi popołudnie. Padnięta nawet nie wiem kiedy zasnęłam.



==========================================================================



Witajcie :)
Sory za obsówę ale mam strasznie mało czasu na pisanie :*
Mam nadzieję że wybaczycie.
Następny koło środy:)
Do następnego :**

środa, 9 lipca 2014

40. Koniec sielanki...

Kilka dni po naszym ślubie i weselu Kamila zdecydowała się zamieszkać ze Zbyszkiem. Ucieszyło mnie to ale ostrzegłam Zbyszka o tym co mu zrobię jeśli ją skrzywdzi.!
Rodzice niezbyt dobrze to przyjęli że ich druga córka również wiąże się z siatkarzem a ja lubię Zbyszka dlatego się cieszę. Chciało mi się śmiać kiedy Zbyszek wspomniał mojej siostrze o dzieciach a ta kategorycznie zabroniła mu myślenia nad tym w tej chwili. Podobno nie jest na to gotowa.

Nie wiem może się zmówili ale jak na zawołanie i Misiek zaczął mi szeptać że chce mieć córkę. Nawet Antka pytał czy nie chciał by mieć siostry. Bardzo chcę mieć drugie dziecko ale chyba nie w tej chwili, chociaż może to nie głupi pomysł.

Dziś dzień jak każdy inny, konkretnie środa. Michał wyszedł gdzieś ze Zbyszkiem a ja z Antkiem bawimy się z Tobim w ogrodzie. Pies bardzo urósł i jest jak członek rodziny, bardzo go wszyscy lubimy.

-Mama a gdzie tata?- spytał mnie syn
-Poszedł gdzieś z wujkiem Zbyszkiem..- odpowiedziałam mu z uśmiechem
-A kiedy psyjdzie do nas ciocia Monika?
-Ciocia Monika?- wryło mnie w ziemię
-Tak, lubię ją. Ostatnio dała mi cekolade a potem posła i zamknęła się z tatom w domu a ja bawiłem się z Tobim w piaśkownicy - mały się uśmiechnął
-Nie wiem kiedy przyjdzie, ale ona nie jest twoją ciocią. Dawno temu tu była?
-Ty byłaś wtedy u cioci Kamili a my z tatom byliśmy sami w domu.!- wyjaśnił mi syn
-Dobrze, spytam taty kiedy wpadnie Monika a teraz idę muszę coś zrobić w domu a ty się baw syneczku.!- pocałowałam go w czoło i weszłam do domu

Mam ochotę rzucać wszystkim co mi wpadnie w ręce.! Czemu Michał mi nie powiedział że ona tu była.? Co on ukrywa? Do cholery jesteśmy małżeństwem nawet nie minął miesiąc od ślubu a on robi mi takie numery.!
Zrobiłam szybki obiad i czekałam cierpliwie na powrót męża. Wrócił jakoś koło 15;00 uśmiechnięty od ucha do ucha. Napił się łyk wody i przyszedł do mnie do salonu.

-Co jest kochanie?- spytał kiedy chciał mnie pocałować ale się odsunęłam
-Michał, ukrywasz coś przede mną?- odpowiedziałam
-Co? O czym ty mówisz skarbie?
-No nie wiem, pytam czy coś ukrywasz.!
-Nic przed tobą nie ukrywam, oszalałaś. Przecież cię kocham.
-Tak? To powiedz kiedy ostatni raz widziałeś się z Moniką?
-Przed ślubem wtedy co chciała tu zamieszkać a co?
-A to że mnie kłamiesz. Antek mi powiedział że ona tu była... dlaczego mnie okłamałeś?- do oczu napłynęły mi łzy
-Emila to nie tak. Ona tu była ale tylko na chwilę...
-Tak? I dlatego Antek mówi do niej "ciocia".! Michał czemu mnie kłamiesz.?- podniosłam głos walcząc ze łzami
-Nie denerwuj się była bo chciała pogadać. Przyniosła młodemu czekoladę i chwilę posiedziała. Nic takiego.!
-Serio?! Tylko czemu ja ci nie wierzę. Dlaczego to ukryłeś?
-Nie chciałem żebyś się denerwowała. Emiluś proszę uspokój się.!- wstał i mnie przytulił
-Michał ja nie chcę jej w naszym życiu. Ona nie ma czystych intencji.!- wydukałam
-Ona tu nie wróci, nic mnie z nią nie łączy przysięgam.
-Wierzę ci ale wiesz co się stanie kiedy mnie zranisz!?- spojrzałam na niego
-Wiem i obiecuję że do tego nie dojdzie.- wytarł moje zapłakane oczy
-Tak strasznie cię kocham nie zepsuj tego..!- spojrzałam w Miśkowe oczy
-Nie zepsuję bo tez bardzo cię kocham.!- pocałował mnie czule

Nagle poczułam odruch wymiotny. Szybko pobiegłam do toalety i zwróciłam całą zawartość żołądka. Usiadłam oparta o wannę i zaczęłam się zastanawiać dlaczego wymiotuję, w ciąży nie jestem to na pewno więc o co chodzi.?
Po chwili do ubikacji wszedł Michał.

-Emila w porządku?- usiadł obok mnie
-Tak, pewnie czymś się zatrułam.!
-A może ty jesteś w ciąży co?- w jego oczach zobaczyłam radość
-Nie sądzę. Pójdę jutro do lekarza jak wymioty nie ustąpią.- wstałam z podłogi a Michał ze mną
-Dobrze, pójść z tobą?- spytał
-Nie zostaniesz w domu z Antkiem ok?
-Jasne zostanę ale zmartwiłaś mnie.
-Nic mi nie jest, spokojnie. To tylko zatrucie pokarmowe nic więcej.!- pocałowałam go czule i wyszliśmy z łazienki

Jeszcze potem kilka razy niestety musiałam biec do łazienki, zaczęłam się martwić czy faktycznie nie złapałam czegoś ale nie chciałam martwić Miśka więc nie wracałam do tematu moich dolegliwości.
Michał kazał mi wziąć długą kąpiel i szybko się położyć i tak też zrobiłam. Ten zajął się Antkiem i kolacją a ja nawet nie wiem kiedy zasnęłam. Obudziłam się kiedy Michał kładł się spać obok mnie ale zmęczona ciągłym bieganiem do toalety szybko spowrotem zasnęłam.

Kiedy wstałam rano wcale nie czułam się lepiej niż dnia poprzedniego. Powoli wstałam z łóżka i otulona szlafrokiem zeszłam do kuchni. Wypiłam całą szklankę wody i wyszłam na taras. Wciągnęłam w płuca świeże powietrze i szybko poczułam się minimalnie lepiej. Nie trwało to jednak długo bo zaraz szybko musiałam biec do łazienki. Gdy wyszłam z łazienki w kuchni spotkałam Miśka z małym

-Cześć chłopaki.- uśmiechnęłam się cierpko
-No hej skarbie. Jak ty się czujesz?- podszedł do mnie Michał
-Chyba jednak pojade do tego lekarza, dalej wymiotuję..- spojrzałam mu w oczy
-Nie martw się, przejdzie ci.- pocałował mnie w czoło
-Mam nadzieję..- westchnęłam
-Ty masz gorączkę...- przyłożył dłoń do mojego czoła
-Idę się ubrać i pojadę do przychodni...- ruszyłam w stronę sypialni
-Odwiozę Antka do Ignaczaków i jadę z tobą.- usłyszałam głos Michała
-Po co? Nie rób zamętu wszystko jest ok. Zostań w domu z małym...
-Nie ma mowy Emila jedziemy razem.

Odświeżyłam się szybko i przebrałam w wyjściowe ubranie. Michał się uparł i razem ruszyliśmy w stronę pobliskiej przychodni. Antek ucieszył się że spędzi czas z małymi Ignaczakami a ja modliłam się żeby tylko nic poważnego mi nie było.
Niestety wcale mi się nie poprawiło, wręcz odwrotnie w drodze do lekarza strasznie zaczął boleć mnie brzuch. Dosłownie zwijałam się z bólu w aucie a Michał tylko patrzył na mnie bezradnie i powtarzał żebym wytrzymała.
Lekarz przyjął mnie bez kolejki, Michał został w poczekalni. Kiedy położyłam się do badania trochę mi przeszło ale wcale nie było kolorowo. Pani doktor zdecydowała się zrobić USG ale po wywiadzie ze mną jej mina była nieciekawa. Po badaniu zawołała do gabinetu Michała który miał straszną minę, widzę że się martwi.

-I co mi jest?- spytałam krzywiąc się z bólu
-Cóż, trzeba by jeszcze zrobić badanie krwi ale stan ogólny prowadzi do jednej tezy.
-Czyli że co?- spytał Michał
-Pani Emilia ma gorączkę, wymiotuje oraz odczuwa silny ból brzucha. To nie wróży nic dobrego. Dam państwu skierowanie do szpitala ponieważ ja nic więcej tu nie zrobię a nie chcę pogorszyć pani stanu. W szpitalu odpowiednio się panią zajmą.- podała mi świstek papieru
-Ale co jest mojej żonie?- spytał Michał
-W szpitalu podadzą państwu ostateczną diagnozę ja nie mam podstaw żeby cokolwiek stwierdzać.
-Mówiłem żeby od razu jechać do szpitala. Chodź jedziemy..!- Michał pomógł mi wstać
-Do widzenia.!- odpowiedziała tylko ta cała pani doktor

Michał pomógł mi wsiąść do auta i ruszył w stronę najbliższego szpitala. Jechał jak wariat ale to przeze mnie bo coraz gorzej się czułam. Byłam cała rozpalona a brzuch bolał mnie niemiłosiernie. Nie byłam w stanie sama iść więc mąż musiał wziąć mnie na ręce i zanieść na SOR. Widziałam że jest przerażony ja sama też bardzo się martwiłam.
Po serii badań okazało się że tak czy inaczej muszę dziś zostać w szpitalu. Położyli mnie w pustej sali i podpięta pod kroplówkę trochę się uspokoiłam. Z Michała też widząc że czuję się lepiej minimalnie też zeszły emocje.

-Boże tak się o ciebie bałem.!- Michał cały czas trzyma mnie za rękę
-Ja też byłam przerażona. Dalej się boję...
-Nie ma czego, teraz będzie tylko lepiej.!- uśmiechnął się do mnie
-Dzień dobry..- przeszkodził nam lekarz dosyć podeszłym wieku
-Dzień dobry.!- odpowiedzieliśmy razem
-Mógłby pan zostawić mnie z pacjentką...- spytał
-To mój mąż. Niech zostanie.!- odpowiedziałam
-No dobrze, więc pani Emilio sytuacja jest dosyć poważna. Zostanie pani u nas na dłużej bo musimy zrobić jeszcze szereg badań.
-Ale co mi jest konkretnie?- spytałam

Widziałam jak lekarz zmarszczył czoło i dopiero teraz poczułam strach. Michał spojrzał na mnie i tylko mocniej ścisnął moją dłoń. Jego mina też nie przewidywała że wszystko będzie dobrze.




==========================================================================



Witajcie :)
Jest rozdział 40 a z nim kilka komplikacji :)
Następny za 2 do 3 dni.!
Już zapraszam na niego i widzimy się przy następnym papaa :***

poniedziałek, 7 lipca 2014

39. Wielki dzień....

Ten ostatni tydzień był mega zabiegany. Codziennie dopinaliśmy wszystko by w sobotę dzień naszego ślubu wszystko wyszło idealnie. Mama Michała Kamila i moja mama bardzo mi pomogły przy wszystkim chyba sama nie dałabym rady bez ich pomocy.

To dziś ten dzień. Sobota, to właśnie dziś założę na palec obrączkę Michałowi i zostanę jego żoną. Biegam dziś jak szalona ale to wszystko po to bo muszę dziś wyglądać pięknie.
Cały ranek są ze mną mamy i Kamila. Antka i Michała przejął Zibi i razem się szykują żeby mnie nie stresować. Fryzura wyszła pięknie tak jak chciałam a z suknią prezentuję się pięknie. Makijaż dopełnia moją stylizację i patrząc w lustro jestem zachwycona. Taki właśnie wygląd wymarzyłam sobie na swój ślub. Kamila również wygląda pięknie a sukienkę ma w kolorze niebieskim, pod kolor krawatu Zbyszka bo w końcu idą razem. O 13;00 rozpoczyna się ceremonia i w sama porę się wyrobiłyśmy. Do kościoła jadę autem Zbyszka, on zabrał samochód Michała. Poza tym stwierdził że panna młoda powinna jechać do ślubu białym autem. Już mamy wychodzić z domu kiedy widzę łzy w oczach mamy

-Co się stało?- spytałam
-Nic, po prostu cieszę się z tego dnia. Oboje z Michałem tyle przeszliście...- zaczęła
-Mamuś nie płacz bo sama zacznę płakać.!
-Nie wolno ci Emilciu. Ty masz się dziś cieszyć bo dziś zaczynasz resztę swojego życia.
-Mamusiu cieszę się nawet nie wiesz jak bardzo. Proszę nie płacz.
-Płaczę bo się cieszę że w końcu jesteś szczęśliwa, tak powinno być.- mocno mnie przytuliłą
-Mamo rozpłynie ci się makijaż. Chodź jedziemy już.!- wzięłam mamę za rękę
-Tak jedziemy. Twój narzeczony nie powinien długo czekać.

Powoli tak by nie ubrudzić sukni wsiadłam do auta i Kamila zawiozła nas do kościoła. Pogoda dziś jest wyjątkowo piękna. Od samego rana świeci słońce i nie ma na niebie ani jednej chmury. Ślubu ma udzielić nam ksiądz który chrzcił Antka moja cała rodzina go zna.
Przed kościołem witam się z Iwoną Ignaczak, Olą od Cichego Piotrka, Anką od Grzesia Kosoka całą drużyną Resovii i kilkoma dziewczynami graczy z reprezentacji.

-Gdzie chłopaki?- pytam Iwonę poprawiając suknię
-W środku uspokajają Miśka...- parsknęła śmiechem
-Coo czemu?- wystraszyłam się
-Bo ten myślał że nie przyjedziesz i chciał po ciebie jechać.!
-Aha..- sama zaczęłam się śmiać
-To co gotowa?- spytała Ola
-Tak, pewnie że tak. Stres jest ale chcę mieć to za sobą.- uśmiechnęłam się szeroko
-Ślicznie wyglądasz...- dodała
-Dziękuję, myślicie że Michałowi się spodobam?- spojrzałam po sobie
-Michał oszaleje jak cię zobaczy ale musimy wchodzić. Twój tata czeka przy wejściu.- odpowiedziała Iwona

Tak jak od dziecka marzyłam tata wziął mnie pod rękę i zaprowadził pod sam ołtarz. Wyczuł moją tremę bo powiedział tylko że jest przy mnie i w razie czego mnie przytrzyma tak bym nie upadła. W obecności wszystkich gości i księdza oddał moją dłoń w ręce Michała a chwilę potem zaczęła się ceremonia.
Wszystko było tak jak sobie wymarzyłam a składając sobie przysięgę małżeńską cały czas z Michałem patrzyliśmy sobie w oczy.
-Ja Michał, biorę sobie ciebie Emilio za żonę i ślubuje ci miłość wierność i uczciwość małżeńską i że cię nie opuszczę aż do śmierci....- na te słowa trochę się rozkleiłam ale ogarnęłam się żeby nie zepsuć pracy kosmetyczki

Po zakończeniu mszy szczęśliwi wyszliśmy z kościoła gdzie przed wyjściem czekali na nas goście. Długo sypał się ryż i drobniaki. Po odebraniu gratulacji i mnóstwa życzeń skierowaliśmy się do pięknie przystrojonej sali gdzie ma odbyć się nasze wesele. Po ceremonii zmieniliśmy auto na pięknie przystrojone czarne BMW Michała którym zajął się Zbyszek i to on kierował. Tak zaplanowaliśmy bo chcieliśmy mieć przy sobie Antka którego to chrzestny ubrał w mały czarny smoking.

Oczywiście przed wejściem do restauracji nasi rodzice przywitali nas chlebem i solą a potem jeszcze raz pobłogosławili nasze małżeństwo. Michał wziął mnie na ręce i przeniósł przez wejście do lokalu. Z kieliszkami szampana w ręku usłyszeliśmy śpiew wszystkich gości w tradycyjnym "STO LAT"
Po obiedzie przyszedł czas na nasz pierwszy taniec. Michał jest świetnym tancerzem i wtulona w niego mogłabym przetańczyć całe przyjęcie. Potem oczywiście zatańczyłam z synem .
Jakoś między 16;00 a 17;00 zmyliśmy się z Antkiem, Zbyszkiem i Kamilą na spotkanie z panią fotograf by zrobić pamiątkowe zdjęcia.
Potem już impreza trwała w najlepsze, Zbyszek wszystkim dookoła polewał i nastroje stawały się coraz lepsze. Nie mogłam opuścić tańca w towarzystwie żadnego siatkarza tak więc prawie w ogóle nie schodziłam z parkietu. Najczęstszymi moimi partnerami okazali się Krzysiek, Zbyś, i Michał.
Jakieś 10 razy potem słyszeliśmy jeszcze skierowane w naszą stronę "STO LAT". Po 22;00 suknia zaczęła mi przeszkadzać i było mi ciężko się w niej swobodnie poruszać więc wyszłam na piętro do wynajętego pokoju i przebrałam się w drugą suknię która mimo swej długości okazała się być dużo lżejszą i zwiewniejszą.
Najwięcej zabawy było przy oczepinach. Zbyszek został bez spodni a Krzysiek podczas karaoke wygrał pół litra. Oczywiście nie nagroda byłą ważna lecz płacz ze śmiechu podczas jego występu.
Wszyscy bawili się świetnie. Po zakończeniu oczepin oboje z Michałem podziękowaliśmy naszym rodzicom za wsparcie i pomoc a potem wzruszyłam się gdy tańczyłam z tatą.

Goście zaczęli rozchodzić się do domów jakoś koło 5 nad ranem. Ja sama najchętniej zmyła bym się już dawno temu do domu ale no niestety trzeba każdego pożegnać i wręczyć wręczyć drobny upominek.
Do domu wróciliśmy jakoś koło 8;00. Całe szczęście że moi rodzice zgodzili się zabrać do siebie rodziców Michała i Antośka bo jedyne na co mam teraz ochotę to długi sen a nie robienie obiadów i zabawianie gości. Niestety nie było dane mi po spać bo Michaś domagał się nocy poślubnej. Na nic zdało się moje tłumaczenie że jest dzień a nie noc i tak dostał co mu się należało. Obudzi się jakoś przed 12;00. Wstałam szybko i zaczęłam układać włosy no bo o 14;00 jesteśmy umówieni na poprawiny. Włosy spięłam w ten sposób a na siebie mam już od wczoraj przygotowaną sukienkę. Kiedy byłam przygotowana do wyjścia postanowiłam obudzić mojego męża.

-Misiu...- pochyliłam się nad nim
-Hmmm...
-Wstawaj, musimy się zbierać.- poczochrałam mu włosy
-Gdzie znowu?- spytał
-Dziś poprawiny.!
-Już wstaję.!- wymruczał a ja wyszłam na chwilę do łazienki
-Dzień dobry pani Kubiak.!- powiedział mi mąż jak tylko wróciłam do sypialni
-Dzień dobry panie Kubiak, wyspany?- spytałam z uśmiechem
-Już zawsze mogę się tak budzić. Wiesz dlaczego? Bo wiem że jesteś moja.!- pocałował mnie w usta
-Mmm miło skarbie ale serio musimy iść, goście czekają.!- odsunęłam się delikatnie
-Wiem, po co nam to było te poprawiny.!- pokręcił tylko głową
-Ehh nie narzekaj jutro się wyśpisz.!- parsknęłam śmiechem
-Oj coś czuję że oboje nie będziemy wyspani...- wymruczał mi do ucha

Dziś Misiek ubrał się już nieco bardziej na luzie bo koszula, marynarka i krawat. Wczoraj był aż nazbyt elegancki.
Po obiedzie znowu wszyscy poszli w tany zdziwił mnie fakt że Igła okazał się być w tak dobrym stanie po tym ile wczoraj wypił.
Impreza nie trwała aż tak długo o 21;00 wróciliśmy do domu, gdzie potem po raz kolejny się w sobie zatraciliśmy.


---------------------------------------------------------------------------------------------------------------


Rozdział jest krótki bo pisany na telefonie :)
Obiecuję że będą coraz dłuższe.
Następny za dwa dni:***
Wybaczcie błędy.. do następnego... :)

piątek, 4 lipca 2014

38. Dzień pełen wrażeń...

Czas mija i to strasznie szybko. Niedawno była końcówka czerwca a już jest koniec sierpnia i za tydzień nasz wielki dzień. Michał miał być w Spale i grać w Reprezentacji ale poważna kontuzja barku nie pozwoliła mu na to więc mam go w domu. Właśnie dopięliśmy ostatnie formalności a ja mam ostatnią poprawkę sukni.
Razem z Kamilą ruszamy do salonu gdzie specjalnie dla mnie uszyta suknia jest po ostatnich poprawkach. Kama też wymyśliła sobie coś specjalnego skoro jest moim świadkiem.
Michał został w domu z Antkiem a my zadowolone mamy czas dla siebie.
Po przymierzeniu sukni ślubnej jestem prze szczęśliwa bo jesteśmy gotowi do uroczystości. Sala i dekoracje są zamówione, razem z Kamilą mamy umówionego fryzjera i kosmetyczkę.
Wszystko jest dopięte na ostatni guzik. Aż mnie w dołku ściska jak sobie pomyślę że za tydzień stanę się oficjalnie Emilią Kubiak zoną Michała. Sprawę ojcostwa Antka już załatwiliśmy i teraz młody nosi nazwisko ojca a nie moje.

Kiedy wracam do domu z suknią zapakowaną w pokrowcu co dziwne zastaję w domu głuchą ciszę. Idę do pokoju Antka i w jego szafie wieszam moją suknię tak żeby nie kusiło Miśka żeby ją oglądać. CO dziwne obeszłam cały dom i nigdzie nie ma chłopaków.
Zeszłam do kuchni i dopiero wtedy dostrzegłam kartkę: Zabrałem młodego na paintball, nie martw się nic mu nie będzie i mi tez nie. Kochamy cię.!  i na końcu dopisek PAPA MAMA takim śmiesznym drukiem pewnie to Michał uczył Antka pisać. Uśmiechnęłam się sama do siebie i wzięłam się za obiad.
Zeszło mi się trochę ale obiad wyszedł super. Chłopaki jeszcze nie wrócili więc zajęłam się sobą i książką.
Przeczytałam dwa rozdziały kiedy usłyszałam auto na podjeździe. Wstałam ucieszona myśląc że to Michał ale pomyliłam się. Przed domem zaparkowało jakieś białe audi w wersji sedan. Wyszłam szybko przed dom i moim oczom ukazała się ładna długonoga brunetka z włosami ombre i ciemnymi okularami na nosie.

-Dzień dobry.!- powiedziała podchodząc do mnie
-Dzień dobry. W czym mogę pomóc?- spytałam
-Ty mi w niczym nie pomożesz no chyba że chcesz wnieść moją walizkę na górę...- zaśmiała się
-Jak to? Jaką walizkę?
-Normalnie. To mój dom i będę tu mieszkała.- ominęła mnie i weszła do środka
-Sory ale nic z tego nie rozumiem...- weszłam za nią do kuchni
-Normalnie, co Misiu ci nie mówił. No to wszystko jasne, ja jestem Monika i jestem współwłaścicielką tego domu.
-Słucham?- wytrzeszczyłam oczy
-No może nie właścicielką ale w umowie o kupno domu jestem wpisana jako lokatorka Michała.. Z resztą nie chce mi się tego tłumaczyć, Michał wróci to ci powie a ja idę odpocząć.- wyszła na taras i położyła się na leżaku

Kilka razy dzwoniłam do Michała ale ten nie odbierał. Wściekłam się, jak to jest możliwe że tydzień przed ślubem do naszego domu wprowadza się jego była i mówi że ma prawo u nas mieszkać. Przez godzinę próbowałam się uspokoić ale jej widok mi na to nie pozwalał. Dopiero widok auta Michała pozwolił mi odetchnąć.

-Cześć, Emila jesteśmy.!- powiedział w wejściu
-No to super bo mamy gościa...- odpowiedziałam
-Tak a kogo?- ten spojrzał na mnie krzywo
-Sam zobacz.!- pokazałam mu brunetkę leżącą koło basenu
-Co ona tu robi?- Misiek wytrzeszczył oczy
-Też się pytam. Mówi że ma prawo tu mieszkać i że jest to w umowie.
-Co? Bzdura jakaś. Zaraz to wyjaśnię.- wyszedł na taras

Usiadłam w salonie z małym ale i tak słyszałam jak Michał krzyczał na Monikę. Ta coś ostro mu tłumaczyła ale on nie bardzo chciał słuchać. W pewnej chwili pokazał jej drzwi a ta obrażona minęła nas i wyszła. Zdziwiłam się ale i ucieszyłam bo laska wsiadła w samochód i odjechała.

-Nie uwierzysz...- ten wszedł do nas
-Antek idź zobacz co robi Tobuś...- pokazałam małemu drzwi a ten szybko pobiegł
-Co za franca..!- Michał usiadł obok mnie
-Co się stało?
-Wyobraź sobie właściciel wywalił ją z mieszkania bo nie spodobało mu się że sprowadza sobie co noc innego gacha. Wypowiedział jej umowę i została bez dachu nad głową...- zaczął mówić
-No dobra ale dlaczego przyjechała tu...- spytałam
-Myślała że ja będę w Spale a ty uwierzysz że jest wpisana w tą umowę z domem. Idiotka- roześmiał się
-Serio?- też zaczęłam się śmiać
-Sam w to nie wierze że wymyśliła taki kit.

Resztę dnia chcieliśmy spędzić we trójkę ale niespodziewanie nawiedził nas Zbyszek w towarzystwie Kamili. Wparowali nam do domu jak gdyby nigdy nic i rozsiedli się nad basenem.

-Siostra nie żebym się nie cieszyła ale co ty tu robisz?- spytałam
-No bo wy macie taki zajebisty basen a poza tym chłopaki chcieli pogadać.
-Aha no to skoro tak to idę ubiorę bikini i wskakujemy do wody. Widzę że chcesz pogadać..- uśmiechnęłam się
-Spoko. - odpowiedziała i po 10 minutach byłyśmy w wodzie
-No to mów co jest?- spytałam
-Widzisz bo jest taka sytuacja że ja i Zbyszek...
-Jesteście razem no wiem. Co w związku z tym?
-On chce żebym z nim zamieszkała...- odpowiedziała szybko
-Coo?- zdziwiłam się
-No tak.
-I co ty na to?
-Nie wiem Emila. Zastanawiam się ale chcę tego... Tak czuję.!
-Skoro tak czujesz to o co chodzi.
-O rodziców. Nie wiem co oni na to.!
-No to musisz spytać. Poza tym jesteś dorosła i wiesz co robisz.- westchnęłam ciężko
-No tak ale to Zbyszek, ten casanova który się nie zakochuje...- wyjąkała
-Co? Pfff a kto ci tak powiedział?- spytałam
-Tata..
-Tata go nie zna, jeśli chcesz coś wiedzieć o Zbyszku to pytaj mnie znam go jak nikt inny i on wcale taki nie jest. Nie oodała bym mu cię gdyby taki był.- roześmiałam się
-To co mam się do niego wprowadzić?
-Zrób tak żebyś była szczęśliwa. Jeśli to da ci szczęście to nawet się nad tym nie zastanawiaj.- odpowiedziałam i wtedy usłyszałam wielki plusk
-Co robicie?- koło mnie pojawił się Zibi
-Pływamy a wy co robicie?- spytałam
-Się wygłupiamy...
-Ahaa- roześmialiśmy się grupowo
-Z czego się śmiejecie?- dołączył Kubiak
-Z ciebie.!- powiedział mu Zibi

Faktycznie długo wygłupialiśmy się w basenie a obserwując Kamilę i Zbyszka widzę że między nimi jest coś głębszego. Chyba na serio są w sobie zakochani.
Jakoś po 21;00 nasi goście się zmyli a ja padnięta tym jakże pełnym emocji dniem padłam w łóżku jak mucha.
Kiedy się rano obudziłam w łóżku czekała mnie piękna niespodzianka...


==========================================================================


Jestem :)
Tak jak mówiłam rozdziały są jakie są i to z błędami za które przepraszam ale pisanie na tablecie nie jest wygodne... ;/
Następny za dwa dni:**
Do następnego :***

czwartek, 3 lipca 2014

37. Rejs i wieczór we dwoje...

Zaraz po powrocie do apartamentu zabrałam w torbę potrzebne rzeczy i zeszliśmy przed hotel gdzie czekali na nas Krzysiek i jego rodzina.
Wszyscy razem udaliśmy się do niedalekiego portu gdzie czekał na nas wynajęty przez chłopaków jacht. Dzieci zachwyciła łódź i od razu wbiegły do środka. My przywitaliśmy się w tym czasie z kapitanem który będzie nią dziś operował i chwilę potem wypłynęliśmy w morze. Dzieci siedziały razem z kapitanem i obserwowały jego pracę co nas ucieszyło bo mieliśmy sporo czasu dla siebie.

-No hej.!- Michał przytulił się do moich pleców
-Cześć kochanie.- uśmiechnęłam się szeroko
-I jak ci się podoba rejs?!
-Jest wspaniale. Najlepsze wakacje w życiu.
-Cieszę się że tak mówisz.- pocałował mnie w szyję.

Było bardzo przyjemnie, Misiek stał wtulony w moje plecy a jego głowa delikatnie spoczęła na moim barku. Wiatr delikatnie smagał nam twarze i poczułam że mam cholerne szczęście że spotkałam Miśka. W pewnej chwili łódź zatrzymała się.
Kapitan oznajmił że robimy postój a Krzysiek podekscytowany stwierdził że idziemy się kąpać w morzu. Michał od razu przystał na ten pomysł i chwilę potem obaj byli już w wodzie. Iwona nie bardzo chciała wchodzić do zimnej wody więc poszłyśmy się opalać na leżaki. Dzieci miały ubaw bo kapitan pozwolił im bawić się sterami a my miałyśmy spokój.
Michał kilkakrotnie wołał żebym do niego dołączyła ale nie chciałam, wolałam dotrzymać towarzystwa Iwonce. Nawet nie wiem kiedy spadły mi powieki i zasnęłam. Obudziło mnie dopiero dotykające mnie zimne ciało. Momentalnie się rozbudziłam.

-Misiek, puść mnie cholero!
-Chcę tylko popływać z narzeczoną.-Strasznie to miłe, ale ja nie chcę pływać. Proszę cię puszczaj!!!
-No ale dlaczego?! Tylko przez chwilę.
-Misiek no błagam cię no puść!- zaczęłam się wyrywać
-No dobra. Mówi się trudno, popływam sam.- przy samym wejściu do wody zatrzymał się.
-Dziękuję!- odpowiedziałam a ten chciał mnie postawić na ziemi i stracił równowagę co skończyło się tym że oboje wylądowaliśmy w wodzie
-Michał!!!- krzyknęłam zła
-Przepraszam skarbie. To nie było specjalnie!
-Ehh gdybym cię tak nie kochała to bym była wściekła...- wpadłam w śmiech

Po kąpieli okazało się że już późno i musimy wracać. Osuszyliśmy się i chwilę potem byliśmy już w porcie. Dzieciaki nie bardzo chciały opuszczać jacht ale Krzysiek obiecał im lody i to podziało.

Wróciliśmy do hotelu a Iwona zabrała nam młodego tak byśmy mogli sobie gdzieś wyjść sam na sam. Ucieszyło mnie to i od razu zaczęłam się szykować na wyjście. Wzięłam prysznic i przebrałam się w to Michał zrobił to samo a potem wyszliśmy do restauracji na romantyczną kolację. Lokal okazał się być skromnym ale na swój sposób uroczym. Po skończeniu posiłku Misiek wziął mnie za rękę i wtuleni w siebie i z butami w ręku długo spacerowaliśmy po plaży. W końcu jednak usiedliśmy na jednej ze skał

-Emila, ty jesteś ze mną szczęśliwa?!
-Co to za pytanie Miśku. Pewnie że jestem!
-Bo widzisz po tej akcji z Damianem zastanawiam się co ty we mnie widzisz.
-Michał prosiłam cię, nie przejmuj się nim. To głupek nie ma sensu...
-To nie o to chodzi. Po prostu zrozumiałem że ty nie masz powodu żeby być ze mną.!- przerwał mi
-Co ty bredzisz?! Michał kocham cię najbardziej na świecie. Dałeś mi Antosia i siebie a to więcej niż możesz sobie wyobrazić.
-Ja na ciebie nie zasługuję. Tak strasznie cię skrzywdziłem.
-Nigdy więcej tak nie myśl ani nie mów słyszysz. Kocham cię i już nie mogę doczekać się dnia kiedy zostanę oficjalnie twoją żoną.- spojrzałam mu w oczy
-Tak cholernie cię kocham.- pocałował mnie
-Chodź wracamy do pokoju. Resztę wieczoru chcę spędzić w łóżku. Iwona mi napisała że młody zostanie u nich na noc.- wzięłam go za rękę i wstałam z miejsca

Po powrocie do pokoju Misiek i ja od razu zatraciliśmy się w sobie nawzajem. Był czuły, delikatny a zarazem stanowczy i kocham go za to. Noc była upojna i pełna uniesień.

---

Następne dni były bardzo aktywne. Dużo zwiedzaliśmy i spędzaliśmy dni wszyscy razem z Ignaczakami. Na początku chciałam spędzić te wakacje tylko z Michałem ale teraz cieszę się że pojawili się Krzysiek z rodziną. Z trudem spakowaliśmy się i ruszyliśmy w drogę powrotną do domu.

Z lotniska odebrał nas Zibi z Kamilą. Od razu zauważyłam że atakujący zbliżył się do mojej siostry ale nie chciałam pytać. Spytałam tylko czy wszystko ok na co odpowiedzieli że tak a ja nie drążyłam dalej. Opowiadając jak nam było na wakacjach szybko wróciliśmy do naszego domu. Bardzo się ucieszyłam jak go zobaczyłam, stęskniłam się za nim i czuję że to jest nasze miejsce.
Jak się okazało Kamila zrobiła wcześniej obiad zostało go tylko podgrzać więc możemy w spokoju odpoczywać po podróży. Antek oczywiście musiał nadrobić czas bez psa więc prawie całe popołudnie spędził w ogrodzie bawiąc się z Tobim.
Nasz dzień pełen relaksu niestety zakłóciła wizyta mamy Michała.

-Dzień dobry dzieci.!- uśmiechnęła się szeroko
-Witamy.!- wpuściłam ją
-Jak Michałek ci wspomniał byłam u księdza no i mamy termin na wasz ślub.- ucieszyła się
-Na prawdę? Na kiedy?- spytałam
-No więc długo dyskutowałam z proboszczem ale odpowiada 6 września?- spytała
-Tak szybko?- wytrzeszczyłąm oczy
-No chcieliście szybko prawda?
-Tak i to bardzo. Strasznie się cieszę.!- uśmiechnęłam się ponownie
-No to wspaniale. Teraz została tylko organizacja sali, kwiatów, gości i muzyki.-mama Miśka mocno mnie przytuliła
-Damy radę mamo. Chcemy wziąć ślub jak najszybciej się da.!- wtrącił Michał
-Tak się ciesze dzieci.
-To co od jutra załatwiamy wszystko i już niedługo będziemy małżeństwem. Co prawda niedługo jadę do Spały więc ze mnie ni będzie pożytku ale mama i Iwona na pewno pomogą.
-Damy radę syneczku, ty trenuj niczym się nie martw.- mama wyściskała Miśka
-Dziękuję mamo.!
-No to co dzieci? Do zobaczenia, ahh tak się ciesze z tego ślubu. Paa- pocałowała nas oboje i wyszła

Od razu po jej wyjściu zarzuciłam ręce na szyję Kubiaka i soczyście go pocałowałam. Cieszę się że niedługo będzie moim mężem, kocham go i to bardzo.
Zjedliśmy kolację i padnięci szybko położyliśmy młodego spać. Sami też wykąpaliśmy się i położyliśmy do łóżka. Z uśmiechem na ustach i myślą o mnie w pięknej białej sukni wtuliłam się w Michała i odpłynęłam w głęboki sen.


==========================================================================

Jestem :)
Dziś króciutko ale zostałam chwilowo bez kompa więc rozdziały będą ale krótsze:*
Obiecuję że jak komputer wróci jakoś to wynagrodzę. Rozdziały będą częściej.
Na razie to tyle i widzimy się za dwa dni przy następnym Paaa:*********

wtorek, 1 lipca 2014

36. Impreza w klubie...

Po dosyć długich poszukiwaniach Iwona kupiła w końcu śliczną czerwoną sukienkę i kilka dodatków. Ja niestety nie znalazłam żadnego cuda więc postanowiłam że na imprezę pójdę w tej którą przywiozłam z Polski. Kupiłam natomiast śliczną długa do kostek spódnicę z paskiem i do tego białą bluzkę. Zmęczone upałem i długim spacerem wróciłyśmy do hotelu.
Gdy weszłam do pokoju okazało się że chłopaki zajęli się zabawą w wojnę. Michał z Antkiem biegali po apartamencie z pistoletami na wodę głośno się przy tym śmiejąc.

-Dobrze się bawicie co?- uśmiechnęłam się do Miśka
-Super, a co chcesz się pobawić z nami?- ten podszedł do mnie i mnie pocałował
-Nie dzięki, słuchaj jest dziś impreza w klubie na dole, idziemy?!
-Pewnie ale co z młodym?- spytał
-Zostanie razem z młodymi Ignaczakami u nas w apartamencie. Co ty na to?- uśmiechnęłam się
-Chcesz wieczorem pobawić się z Sebą?- Michał spytał syna
-Taak.!- mały się ucieszył
-No widzisz.- parsknęłam śmiechem
-O której wychodzimy?
-Impreza zaczyna się o 20;00 więc myślę że coś koło tej godziny...
-Kocham cię.!- odpowiedział
-No przecież wiem.!- wzruszyłam ramionami
-Powinnaś odpowiedzieć ja ciebie też kochanie.!- Michał udał oburzenie
-Po co skoro ty doskonale o tym wiesz? To co obiad?- spytałam
-No jestem trochę głodny. Idziemy?
-Ja też. Idziemy.!- odgarnęłam włosy do tyłu i chwilę potem byliśmy już na dole w restauracji

Po obiedzie od razu zamknęłam się w łazience. Wzięłam długą kąpiel a potem wydepilowałam dokładnie całe ciało. Na włosy nałożyłam maskę by były błyszczące a pomalowałam paznokcie u rąk i stóp. Gdy wyschły mi włosy spięłam je w ten sposób. Chwilę potem zadzwoniła do mnie Iwona z płaczem że sobie nie radzi z tym buszem co go ma na głowie i prosi o pomoc. Do jej stylizacji idealnie spasował mi kłos i Iwonce się to spodobało więc szybko zapletłam jej kłosa na boku i wróciłam do pokoju. Misiek wyprasował sobie koszulę a ja naszykowałam swoją stylizację.

Jakoś po 19 zaczęłam się malować. To jakiś cud normalnie ale kreski wyszły mi dziś idealnie za pierwszym razem. Gotowi kilka minut przed 20;00 odstawiliśmy młodego do dzieci Igły a sami zeszliśmy na dół.

Impreza okazałą się być niezła, ludzi całkiem sporo i co najważniejsze barman robi bardzo dobre drinki. Usiedliśmy przy barze i każde z nas wypiło po dwie kolejki kiedy to Miśkowi zachciało się iść tańczyć. Krzysiek też porwał Iwonkę i muszę przyznać że bawiliśmy się świetnie.
Po dwóch godzinach poszłam na górę do dzieciarni zobaczyć czy nie zdemolowali pokoju ale jak się okazało grzecznie się bawią więc spokojnie mogłam wrócić na dół do reszty.

-Gdzie ty byłaś?- spytała Iwona
-U dzieci, sprawdziłam co robią.!- uśmiechnęłam się szeroko
-Oo no i co robią?
-Bawią się jeszcze. Co dziwne ni chce im się spać.
-Nie martw się niedługo padną. Masz wypij jeszcze.!- podała mi kolejnego drinka
-A gdzie chłopaki?
-Ty wiesz że nie mam pojęcia. Zaraz pewnie wrócą.
-No hej.!- poczułam na szyi czyjś oddech, dosyć mocno alkoholowy
-Damian. Cześć.!- odwróciłam się szybko
-Fajnie że przyszłaś..- uśmiechnął się
-Tak postanowiliśmy wpaść z Michałem...- powiedziałam szybko
-Ojj daj już spokój z tym Michałem. Chodź zatańczymy.!- powiedział i wyciągnął do mnie rękę
-Nie dzięki. Nie chcę tańczyć.!
-Tylko jeden kawałek. No weź.!- pociągnął mnie za rękę
-Nie chcę.!- próbowałam mu wyrwać dłoń
-Zostaw ją skoro nie chce iść.!- wtrąciła Iwona
-Uspokój się to tylko taniec.- spojrzał na mnie
-Jesteś pijany a ja mam narzeczonego.- prawie krzyknęłam
-Jakoś go tu nie widzę? Gdzie jest??
-Jakiś problem?!- na szczęście pojawił się Igła
-Kolega jest dosyć natrętny...- odpowiedziała mu Iwona
-Słuchaj kolego lepiej znikaj żeby cię Michał nie spotkał. Odejdź póki nie oberwałeś.!- Krzysiek stanął obok mnie
-Chcę z nią tylko zatańczyć. No chodź.!- pociągnął mnie mocniej
-Ałaa.!- krzyknęłam
-Co jest?- obok mnie pojawił się Michał
-Kolega nie potrafi zrozumieć że Emila nie chce iść z nim tańczyć...- odpowiedział Igła
-Masz jakiś problem?- spytał go Misiek
-Słuchaj koleś, podoba mi się ta laska a jak mi się jakaś spodoba to nie odpuszczam. Chcę tylko z nią zatańczyć.
-Tylko że ona nie chce tańczyć z tobą. Powiem tylko raz Spierdalaj.!- krzyknął Michał
-Jeszcze się spotkamy piękna.!- puścił mi oczko i sobie poszedł
-Co to było?- zamknęłam twarz w dłoniach
-Spokojnie, był pijany. Już dobrze.!- Michał mnie przytulił
-Wystraszył mnie trochę, to wszystko.!- wzruszyłam ramionami
-Myślę że masz go z głowy. Da ci spokój. Chodź tańczyć.!- wyciągnął do mnie dłoń
-Ok.!- pocałowałam go czule i poszliśmy na parkiet

Długo czułam na sobie spojrzenie tego całego Damiana i zaczęłam się go bać ale wolałam nic Michałowi nie mówić. Dlaczego ten koleś uczepił się właśnie mnie?
Jakoś koło 1 w nocy wróciliśmy do naszego pokoju wcześniej zgarniając śpiącego młodego z pokoju Ignaczaków. Szybko zdjęłam z siebie sukienkę i szpilki i po szybciutkim prysznicu ułożyłam się wygodnie w łóżku. Niedługo potem obok mnie pojawił się Michał.

-Powiedz mi.!- szepnął mi do ucha
-Ale co?- zdziwiłam się
-No czym się tak martwisz nie.!
-Przestań wcale się niczym nie martwię.- odpowiedziałam bez przekonania
-Widziałem że do końca wieczora chodziłaś spięta i poddenerwowana. Martwisz się.!- mocno mnie przytulił
-Oj to przez tego kolesia. Jego natarczywość mnie wystraszyła. Powiedział że jeszcze się spotkamy i trochę mnie to martwi bo chciałabym mieć go z głowy.
-Nie bój się go. Masz mnie a ja nie pozwolę mu żeby cię dręczył. Mów mi o swoich zmartwieniach i lękach tak?- spojrzał na mnie czule
-Michał ja po prostu chciałabym żeby on zwyczajnie dał nam spokój.
-W przerwie gdy byłem na górze dzwoniłem do mamy...- powiedział Misiek
-Oo a po co?
-Jutro idzie do naszego kościoła ustalić z księdzem naszą datę ślubu. Ustaliłem z nią że jak najszybciej się da. Jak wrócimy zajmiemy się resztą.- wtulił się we mnie
-Kocham cię Misiu. Dziękuję że to zrobiłeś.!- pocałowałam go czule
-Śpijmy już, jest późno.

Spało mi się dosyć przyjemnie, wtulona w Michała mogę spędzić tak całe życie. Obudził nas nasz syn któremu ewidentnie zaczęło się nudzić w pojedynkę.

-Mama tata!! Juś jano.!!- wskoczył nam na łóżko
-Cześć syneczku.- podniosłam się
-Jeśtem głodny.!- odpowiedział mi syn
-Już ubieramy się i schodzimy na śniadanie. Michał obudź się twój syn jest głodny.!- klepnęłam starszego Kubiaka w tyłek
-No tata śtawaj.!- powtórzył mój czyn Antek
-A ty co robisz szkrabie. Za karę łaskotki.- Michał podniósł się szybko i zaczął łaskotać małego a ten zanosił się śmiechem

Wzięłam szybki prysznic i założyłam na siebie taki komplet. Zaraz po mnie do łazienki wskoczył Michał a ja w tym czasie ubrałam małego.
Na śniadaniu pojawili się także nasi znajomi. Ustaliliśmy że dziś wieczorem zostawiamy Antka Iwonie i Krzyśkowi a my z Miśkiem idziemy na randkę. Jutro to my zajmiemy się dziećmi a Krzysiek porwie Iwonkę. Pomysł należał do Krzysia i trzeba przyznać że był dobry dlatego zgodziliśmy się. Na dzisiejszą atrakcję Michał z Krzyśkiem wymyślili rejs jachtem po morzu. Trochę wystraszyłyśmy się o dzieci ale okazało się że nic im nie będzie bo będą bawiły się w środku w łodzi a poza tym każde z nich będzie miało kapok.

Po omówieniu szczegółów dnia dzisiejszego wróciliśmy do apartamentu. Co mnie zdziwiło? Wielki bukiet czerwonych róż przed drzwiami.

-Misiek nie musiałeś.- uśmiechnęłam się do narzeczonego
-Co? Ale to nie ja.!
-Jak to nie ty. Skoro nie ty to kto? -zdziwiłam się
-Nie wiem. Wejdźmy może będzie bilecik.!- otworzył drzwi
-O jest.!- znalazłam karteczkę
-I co pisze?- spytał
-Wyglądałaś wczoraj pięknie, przepraszam za swoje zachowanie, mam nadzieję że się nie gniewasz. Twój Damian.!- przeczytałam na głos zdumiona
-Nie wierze. Zabiję go zaraz.!- wkurzył się Michał
-On codziennie przesiaduje w tym barze przy plaży. Ja to załatwię skarbie. Oczywiście pójdziemy tam razem ale ja to załatwię ok?- uspokoiłam Michała
-Dobra ale w razie czego wkroczę ok?- spojrzał na mnie i wziął Antka na ręce
-Ok. Chodźmy.!- chwyciłam ten felerny bukiet i ruszyliśmy w stronę plaży.

Nie myliłam się bo Damian siedział przy barze wkurzona od razu do niego podeszłam
-Hej piękna.!- uśmiechnął się na mój widok
-Zgubiłeś coś pod naszymi drzwiami.!- rzuciłam w niego kwiatami
-Ale to dla ciebie słonko. Był przecież bilecik.!
-Jak mam do ciebie mówić żebyś zrozumiał że masz dać mi spokój co? Wkurzasz mnie. Znajdź sobie inny obiekt do gnębienia co?- odwróciłam się na pięcie
-Jeszcze wszystko może się zdarzyć skarbie. Kto wie może się we mnie zakochasz.!- wysłał mu buziaka a Misiek nie wytrzymał i mu przywalił.
-Odpieprz się od niej, i to nie jest prośba.!- powiedział do niego Kubiak
-Twój kochaś mi za to zapłaci. To nie koniec.- ten krzyknął jeszcze za nami
-W porządku?- Misiek mnie objął
-Tak. Jest ok.!- odpowiedziałam ledwie chamując łzy
-Nie płacz skarbie. Przez niego nie warto.!- otarł mi policzek
-Przepraszam.!- westchnęłam ciężko
-Chodź wracamy do pokoju a potem na jacht.!- wziął mnie za rękę i wróciliśmy do apartamentu

Po głowie cały czas krążyły mi słowa tego dupka że Michał mu za to zapłaci. Damian wygląda mi na popieprzonego i zaczynam się bać żeby nie zrobił czegoś głupiego naszej trójce. W tej chwili akurat chciałabym wrócić do domu no ale niestety jeszcze 4 dni a potem przygotowania do najpiękniejszego nia mojego życia. Na myśl o ślubie i weselu od razu poprawił mi się humor.


========================================================================


Witajcie. :)
Jestem z 36 rozdziałem...
Następny już nie długo.!
Zapraszam do czytania:*