<Perspektywa Miśka>
Minął tydzień a ja dalej nie znalazłem mojej żony. Postanowiłem zaangażować w poszukiwania policję, wiem teraz że sam nie dam rady. Nic mi nie idzie, czuję jak moje życie traci sens. Co ja mówię jestem u skraju rozpaczy. Antosia zabrali rodzice Emilki tak żeby mały nie odczuł braku matki, tymczasem ja staram się jakoś sobie radzić ale efektów nie ma. Nie wiem gdzie ona jest co robi czy nie dzieje się jej krzywda i to doprowadza mnie do szału.
Ostatni raz się tak czułem gdy wyjechała ze Zbyszkiem na te 3 długie lata do Włoch.
Byłem nawet u Moniki, z myślą że to ona ma coś wspólnego z porwaniem mojej żony ale jak się okazało nawet policja to sprawdziła- Monika jest czysta.
Codziennie wieczorem siadam z tabletem w ręku i patrząc na zdjęcie Emilki modlę się żeby się znalazła. Dziś kolejny trening w tym roku.Wchodzę do garderoby po moją torbę ze strojem i pierwsze co widzę to sukienki Emilki rozwieszone równo w szafie. Buty też ułożone idealnie równo tak jak ona lubi. Podchodzę do szafy i z pudełka wyciągam apaszkę Emilki. Wiem że ostatnio ja miała. Biorę ją z myślą że pachnie ona jeszcze chociaż trochę moją żoną. Kiedy dociera do mnie zapach jej ulubionych perfum po raz kolejny się rozklejam. Siadam w kącie i szlocham jak małe dziecko, jak dziecko któremu została odebrana najcenniejsza rzecz na świecie. Nie radzę sobie, z życiem, z moimi uczuciami. Po prostu chcę ją odzyskać czy to tak dużo?? Z moich rozmyślań wyrywa mnie głos Zbyszka:
-Misiek jesteś?
-Jestem, schodzę już.- wytarłem szybko policzki i wstałem z podłogi
-Wiem że się powtarzam ale ona wróci.- ten pojawił się w garderobie
-Zbyszek ja już nie mam siły. Nie chce mi się żyć.!- usiadłem spowrotem
-Nie mów tak. Znajdą ją. Zobaczysz.!
-A co jeśli nie. Ja sobie nie daję z tym rady. Chcę tylko żeby wróciła.
-Wiem stary. Wróci już niedługo. Przysięgam ci że ją znajdziemy.!
-Idziemy?- wstałem szybko
-Idziemy. Musisz się czymś zająć.!- Zbyszek pomógł mi wstać.
Na trening pojechaliśmy autem Zbyszka. Nie mogę patrzeć na auto Emilki stojące przed domem. Wszystko mi ją przypomina. Wziąłem dwa głębokie wdechy i ruszyliśmy w stronę hali.
<Tymczasem u Emilki>
Zmęczona i wyczerpana całą sytuacją nawet nie wiem kiedy zasnęłam. Spałam chyba dosyć długo bo obudziłam się wypoczęta. W zasadzie to obudził mnie Andrea który przyszedł ze śniadaniem.
-Ile dni już tu jestem??- spytałam między kęsami bułki
-Dziś 6 stycznia kochanie. Jesteśmy tu tydzień...- uśmiechnął się
-Boże Michał pewnie odchodzi od zmysłów.
-Spokojnie, powiadomiłem go że już cię nie zobaczy. Nie musisz się martwić. Jedz!
-Andrea skończmy to. Wypuść mnie proszę...
-Przerabialiśmy to już kochanie. Nigdzie nie pójdziesz.
-Ale to że mnie tu trzymasz niczego nie zmieni. Nigdy cię nie pokocham. Nigdy.- z oczu polały mi się łzy
-Nie mów tak. Nigdy tak nie mów.- krzyknął i chwilę potem poczułam ból na policzku. Uderzył mnie.
-Andrea, Andrea zatrzymaj się. Stój!- wołałam za nim ale ten bez słowa wyszedł
Po raz kolejny z moich oczu polały się łzy. Przez 6 dni albo śpię albo płaczę. Mój organizm jest wyczerpany a i boję się czy mojej ciąży nic nie zagraża. Przez te 6 długich dni myślę tylko o Michale. Tylko o nim.
Zaczęłam się zastanawiać gdzie właściwie jestem. Nie wiem skąd ale kojarzę to miejsce. Już gdzieś je widziałam. Rozejrzałam się po całym pomieszczeniu i wtedy w kącie zobaczyłam dwie butelki po jakimś tanim winie. Wtedy do głowy wpadł mi plan. Jeśli chcę się stąd wydostać to to moja jedyna szansa. Muszę to tylko dobrze rozegrać.
Po godzinie bezczynnego siedzenia wrócił do mnie Włoch. W jego oczach widziałam opętanie i brak kontaktu z rzeczywistością.
-Andrea, ja przepraszam. Masz rację ja muszę zapomnieć o Michale i naszym synu...- zaczęłam
-Nareszcie zrozumiałaś. Twoje miejsce jest przy mnie. Zawsze tak było..!- odpowiedział i wpił się w moje usta
-Mam prośbę. Mógłbyś mnie przesunąć w stronę tamtego okna. Jest mi strasznie gorąco.
-Oczywiście. Wybacz że musisz tak siedzieć ale muszę cię tu jeszcze kilka dni przetrzymać. Wkońcu szuka cię policja...- odpowiedział i zrobił to o co proszę
-Rozumiem. Andrea mógłbyś pójść kupić mi jakieś inne ubrania. Te są strasznie niewygodne.- westchnęłąm ciężko
-Oczywiście królewno. Niedługo wrócę. Niedługo już będziemy oboje wolni i daleko stąd...- pocałował mnie jeszcze raz i wyszedł.
Po tym jak usłyszałam trzask drzwi byłam pewna że Sala poszedł do miasta. Wtedy zaczęłam wcielać w życie swój plan. Nieźle się musiałam nagimnastykować żeby wziąć w rękę butelkę po winie. Z butelką w ręku rozbujałam krzesło tak że się przewróciłam. Wtedy stłukła się także butelka. Szkłem zaczęłam szybko przecinać sznurek. Długo mi z tym zeszło ale udało mi się wyzwolić ręce. Szybko uwolniłam się z uwięzi i ruszyłam w stronę drzwi. Jak tylko stanęłam na nogach zakręciło mi się w głowie. Wzięłam w rękę buty i szybko wyszłam z piwnicy. Okazało się że jestem w jednym z opuszczonych bloków do rozbiórki. Wiem gdzie jestem a najbliżej jest iść na halę więc szybko decyduję że to właśnie tam pójdę.
Ostatkami sił właściwie mijam kolejną ulicę. Co chwila oglądam się za siebie czy nie ma nigdzie Włocha który już pewnie wrócił do tej piwnicy i teraz mnie szuka. Co chwila ludzie przechodzący obok mnie pytają czy nie potrzebuję pomocy ale bez słowa cała zalana łzami idę w jednym kierunku. Wiem że chłopaki mają dziś trening i jeśli dopisze mi szczęście to ich spotkam na hali.
Dopiero kiedy widzę miejsce docelowe czyli Podpromie delikatnie się uśmiecham. Nawet uśmiechanie się mnie boli. Dotykam dłonią ust i wtedy widzę dopiero że na dłoni został ślad po krwi. Mam rozciętą wargę. Prawie biegiem udaję się do drzwi wejściowych na halę.
Nie wiem nawet jak pokonuję kolejne metry, nogi prawie odmawiają mi posłuszeństwa.
Kiedy znajduję się już w środku do mojej twarzy dociera ciepło. W lustrze dostrzegam mój fatalny wygląd. Włosy potargane, makijaż rozmazany a sukienka brudna. Rajstopy gdzie niegdzie dziurawe. Słyszę tak znajomy mi dźwięk odbijanych piłek i szczęśliwa w duchu zmierzam właśnie ku temu dźwiękowi.
Zatrzymuję się dopiero wtedy gdy widzę moich siatkarzy na boisku.
Michał siedzi na ławce i pije wodę, jego widok działa jak balsam na moje całe obolałe ciało. Próbuję wykonać krok w jego stronę ale wtedy zauważam że Michał patrzy na mnie zszokowany.
To ostatnie co widzę, potem już tylko czuję jak osuwam się na ziemię i słyszę ostatnie zdanie:
"Boże to Emilka.!"
==========================================================================
Niespodzianka.!
Z okazji wczorajszej pięknej wygranej naszych orzełków jestem wcześniej niż planowałam:)
Następny za 2 do 3 dni :)
Mam dobry tydzień więc jakoś idzie pisanie:)
Do następnego:***
środa, 3 września 2014
wtorek, 2 września 2014
51. Strach i bezradność...
Byłam przerażona. Związana i położona na zimnym cemencie w jakiejś piwnicy. W obecnej chwili nie docierało do mnie to co się dzieje wokół. Myślałam tylko o Michale i o tym że pewnie się martwi. Nie wiem ile tak leżałam może godzinę może dwie. W pewnej chwili drzwi się otworzyły. Znowu zobaczyłam tego który mnie tu przywiózł.
-Andrea, co się dzieje. Co ja tu robię?- spytałam cicho
-Widzisz Emillia, to co zrobiłaś było i jest nie wybaczalne. Zostawiłaś mnie. Zostawiłaś samego.- ten usiadł obok mnie
-Andrea o czym ty mówisz. Proszę cię rozwiąż mnie.!
-Nie mogę. Wtedy ty uciekniesz do tego pierdolonego Kubiaka kochanie. Nie pozwolę ci odejść nie drugi raz!- pogładził mnie po policzku
-Posłuchaj tam gdzieś czeka na mnie mój synek. Pewnie za mną tęskni proszę cię puść mnie!- z oczu popłynęły mi łzy
-Spójrz na mnie maleńka. Nie potrzebujesz syna. Masz mnie. Będziemy mieli mnóstwo dzieci przecież się kochamy!!- stwierdził włoch
-Andrea przestałeś chodzić na terapię tak. Proszę cię ocknij się z tego. Ty nie jesteś taki musisz się otrząsnąć!
-Przestań! Nie potrzebuję terapii rozumiesz. To ciebie potrzebuje.
-Co mi zrobisz!?- spytałam łykając kolejne łzy
-Nic kochanie. Nic złego, po prostu wyjedziemy tylko ty i ja. Daleko gdzie nie znajdzie nas nikt.
-Co ty mówisz. Nie chce nigdzie jechać. Chce wrócić do domu.
-Nie możesz. Wtedy znowu wpadniesz w ręce tego siatkarza. Nie pozwolę na to.
-Andrea błagam cię puść mnie. Błagam...
-Nie. Nie ma mowy.- odpowiedział spokojnie i wyszedł
Nie wiem ile czasu minęło. Cały czas płaczę. Strasznie się boję o siebie i swoje maleństwo. Czuję się taka bezradna, nie potrafię się uwolnić z tych sznurków i najzwyczajniej mu uciec. Mam nadzieję że Michał już mnie szuka. Nawet nie wiem czy jest jeszcze noc czy nowy dzień. Tak bardzo chciałabym być teraz z moimi chłopakami w domu przy kominku.
Andrea chce mnie gdzieś wywieźć, wiem że przestał brać leki i boję się że coś złego mi zrobi. Jest mi zimno. Dreszcze przechodzą całe moje ciało próbuję się zwinąć w kulkę ale nie mogę. Po niedługim czasie w pokoju znowu pojawia się Włoch.
-Witaj skarbie.
-Andrea błagam cię...
-Ćśś... Nic nie mów. Chodź siądziemy sobie i coś zjesz.
Podniósł mnie i posadził na starym krześle. Ręce przywiązał mi do oparć a nogi do nóg od krzesła. Kręci mi się w głowie. Dopiero teraz zauważam że nie mam na palcu obrączki.
-Andrea, gdzie moja obrączka?- spytałam gdy ten poszedł po taboret
-Twój mąż ja chyba ma. To ostatnia pamiątka po żonie.
-Co ty mówisz. Proszę cię przestań. Proszę wypuść mnie a nikt się o tym nie dowie że mnie tu zamknąłeś. Proszę cię.
-Nie proś mnie o to więcej. Już nigdy nie zobaczysz rodziny. Pogódź się z tym.
-Dlaczego dałeś Michałowi akurat obrączkę?
-Bo widzisz, pamiętam ten dzień. Stałem z tyłu w kościele i patrzyłem jak ślubujesz mu miłość i wierność. To mnie miałaś tak ślubować słyszysz. Mnie!- krzyknął
-Byłeś na moim ślubie!?
-Byłem. Tak bardzo cierpiałem widząc cię z nim...
-Andrea przepraszam. Wybacz mi to proszę i wypuść mnie.
-Nie. Zrozum wkońcu, musisz zapomnieć o tym siatkarzu i waszym synu. Już nigdy ich nie zobaczysz.- krzyknął mi w twarz
Wstał z krzesła i wyszedł. Mój strach jeszcze bardziej przybrał na sile. Modlę się żeby Michał mnie znalazł i żebym to wszystko wytrzymała. Boję się nawet myśleć co wymyślił Sala a każde jego spojrzenie uświadamia mi że mam się czego bać. Strasznie boli mnie głowa, i czuje w niej dziwne pulsowanie. Tak strasznie się martwię żeby moja mała dziecinka chowająca się w moim brzuchu przeżyła ten koszmar.
Biedny Michał pewnie jest przerażony tak samo jak ja. Myśląc o moim ukochanym mężu nawet nie wiem kiedy zasypiam.
Z perspektywy równie przerażonego Michała.
Piotrek podał mi do ręki kolczyk należący do Marceli. Mam cholernie złe przeczucie że coś jej się stało. W oczach Zbyszka zobaczyłem strach.
-Może źle się poczuła i pojechała do domu. Zadzwoń do niej.!- odezwał się Krzysiek
-I nic by mi nie powiedziała. Nie to niemożliwe jej się musiało coś stać.
-Michał chodź do domu. Pomyślimy co dalej...
-Krzysiek tu nie ma nad czym myśleć zniknęła moja żona ja ją muszę znaleźć słyszysz!- krzyknąłem
-Michał spokojnie. Pomożemy ci i ją znajdziemy tak?- koło mnie pojawił się Zibi
-Tak strasznie się o nich boję!- zamknąłem twarz w dłoniach
-Ich??- spytał zdziwiony Kosa
-Emila jest w ciąży. Mieliśmy wam to dziś powiedzieć. Razem.
-Znajdziemy ją zobaczysz.- powiedział Zbyszek i pociągnął mnie w stronę domu
-I co macie coś?- spytałem siedzące na kanapie dziewczyny
-Torebka, telefon i płaszcz leżą na miejscu. Tu coś nie gra...- odezwała się Ola
-My znaleźliśmy kolczyk.
-Słuchajcie może w telefonie coś będzie. Misiek sprawdź ty znasz hasło..!- podała mi aparat Kamila
-Jest sms.!- ucieszyłem się
-Czytaj.- odpowiedziała
-Znalazłeś obrączkę? To ostatnia rzecz jaka ci po żonie została. Nigdy jej już nie zobaczysz.- przeczytałem
-Od kogo to??
-Nie wiem nie znam tego numeru. Ktoś ją porwał. Jasna cholera.!
-Tylko kto i po co?
-Mieliście z kimś spięcia ostatnio.?
-Nie chyba nie. Ostatnio byliśmy bardzo szczęśliwi. Wszystko się zaczęło układać.
-To będzie ciężko. Dzwonimy na policję.!- odezwała się Iwona
-Ten ktoś to może jakiś psychopata musimy ją ratować.!
-Policja tu średnio pomoże, no i musimy czekać odpowiednia ilość czasu żeby zgłosić zaginięcie.
-Piotrek ale to nie zaginięcie to porwanie. Muszą nam pomóc.
-Nie. Nie chcę na razie angażować policji.! Porywacz gdy się dowie może jej coś zrobić. Muszę sam coś wykombinować.!- wydusiłem z siebie
-Pomyśl, komu wasze szczęście nie pasowało?!- odezwał się Kosa
Przez chwilę w głowie miałem pustkę ale po chwili mnie olśniło. Nie wiem czy to słuszny trop ale muszę to sprawdzić. Jedyną osobą która w tej chwili przychodzi mi do głowy jest Monika.!
=========================================================================
Jestem :)
Dziś krótko ale w przeciągu kilku dni pojawi się coś nowego obiecuję.:*
Sory za wszystkie błędy ale pisałam to w nocy więc moja świadomość była nie taka jak w ciągu dnia :D
Do następnego:***
środa, 27 sierpnia 2014
50. Sylwester jako dziwne zakończenie roku...
Kiedy się rano obudziłam Michała nie było obok. Przyciągnęłam się na łóżko i leniwie podniosłam się z łóżka. Poszłam do łazienki i umyłam się i zeszłam do kuchni. Co mnie zdziwiło!? Idealny porządek w kuchni i jadalni. Michał posprzątał wszystko. Weszłam na górę i w pokoju młodego usłyszałam śmiechy. Uchyliłam delikatnie drzwi i zobaczyłam moich chłopaków bawiących się na dywanie z psem. Uśmiechnęłam się tylko i oparłam o futrynę drzwi.
-Dobrze się bawicie?- spytałam
-O hej kochanie. Już nie śpisz?
-Misiek kiedy ty to wszystko posprzątałeś. Mówiłam że się tym zajmę...
-Oj tam Antek mi pomógł i nie zajęło nam to dużo czasu. Ty musisz się oszczędzać tak?!
-Mój drogi mężu ciąża to nie choroba a ja czuję się świetnie.
-Musisz o siebie dbać. Tak żeby nasze maleństwo urodziło się zdrowe i żeby tobie nic się nie stało.- Michał wstał i podszedł do mnie
-Oj Misiu już widzę że nie dasz mi się przemęczać.- roześmiałam się i pocałowałam męża
-Mama a tata mówi że będę miał brata.!- krzyknął Antoś
-Tak ci powiedział. Nie wiadomo czy to będzie brat może to być siostrzyczka.- uśmiechnęłam się do syna
-Chciałbym siostrę. Tak!- młody klasnął w dłonie
-Co chcecie na śniadanie panowie?
-Naleśniki.!- odpowiedzieli jednocześnie
-Ok to za 10 minut widzę was w kuchni. Michał ogarnij małego dobrze?
-Jasne ale może to ja zrobię śniadanie co?
-Skarbie nie denerwuj mnie dobrze.- odpowiedziałam mężowi i po szybkim całusie zeszłam do kuchni i wzięłam się za śniadanie.
Michał trzy razy pytał czy mi pomóc ale już lekko zdenerwowana kazałam mu znaleźć sobie jakieś zajęcie.
Po 15 minutach we trójkę zajadaliśmy się przygotowanym śniadaniem.
31 grudnia. Sylwester
Dziś impreza u Krzyśka Ignaczaka. Co roku Igła organizuje epicką imprezę sylwestrową. Od samego rana chodzę wściekła na Michała. Denerwuję się bo robię się coraz grubsza. Przynajmniej mnie się tak wydawało. Co prawda mojej ciąży jeszcze nie widać ale czuje się grubsza i brzydka.
-Skarbie błagam cię, przestań już wmawiać sobie że jesteś gruba i brzydka. To jest jakaś bzdura.!
-Misiek ale to jest prawda. Sukienka którą kupiłam się nie dopina. W czym ja tam pójdę!- usiadłam na łóżku załamana
-Jak dla mnie możesz iść nawet w dresie. I tak jesteś piękna a nie dopinasz się dlatego że sukienkę kupiłaś dawno temu a wiadomo że w ciąży brzuch rośnie.
-Misiek przepraszam. Wiem że jestem nieznośna. Proszę cię nie złość się na mnie.
-Nie jestem na ciebie zły. Przecież cię kocham królewno.- Michał pocałował mnie w usta
-Ja też cię kocham Misiu.! A swoją drogą to ktoś ci powinien dać pokojową nagrodę Nobla za swoją cierpliwość - uśmiechnęłam się delikatnie
-Tak powinien. A ty powinnaś się ubierać.!
W dużo lepszym nastroju zaczęłam szykować się na imprezę. Zmieniłam sukienkę i szczerze mówiąc w nowym zestawie wyglądałam dużo lepiej niż w tym wcześniej planowanym.
O 20.00 we trójkę ruszyliśmy w stronę domu Ignaczaków. Wzięliśmy ze sobą młodego no bo dzieciaki też mają swoją imprezę na pietrze. Na tym wydarzeniu ma być cała Resovia. Łącznie z członkami sztabu i masażystami.
O godzinie 22;00 impreza już trwała w najlepsze. Siedziałam właśnie z Iwoną na kanapie i rozmawiałyśmy o umówionych zakupach kiedy podeszli do nas nasi mężowie.
-Kochanie mogę cię prosić.!- Michał wyciągnął do mnie rękę
-Yy jasne.- uśmiechnęłam się szeroko
-Iwonka a ty zatańczysz ze mną?- spytał Krzysiek
-No pewnie..!
I razem z nami zaczęli tańczyć wszyscy. Michał świetnie się rusza. Potem zatańczyłam jeszcze z moim ukochanym szwagrem- Zbyszkiem no i koniecznie z Igłą. Lekko zmęczona usiadłam obok Kamili która grzecznie popijała sok.
-Jak się czujesz siostra?- spytałam
-Już mi zaczyna przeszkadzać ten brzuch. Nawet zaimprezować nie mogę.!
-Już niedługo. Ciesz się.! Będziesz matką.- uśmiechnęłam się szeroko
-Tak, tylko ciekawe czy dobrą.- odpowiedziała smętnie
-Skąd pomysł że mogło by być inaczej?
-Boję się że nie dam sobie rady. Że się nie spiszę poprostu..
-Kamila przestać bredzić. Co ty już depresję złapałaś? Masz Zbyszka, mnie Miśka a poza tym jesteś strasznie silna. Napewno dasz radę. I weź się wkońcu uśmiechnij bo własnego męża odstraszasz.!
-No zobaczymy jak ty będziesz chodziła z takim pakunkiem z przodu, czy będziesz taka optymistyczna.
-Już raz go miałam, to był najlepszy czas w moim życiu.- pocałowałam siostrę w policzek
-Czy ty zawsze musisz być taka wesoła i optymistyczna.- Kamila parsknęła śmiechem
-Nie muszę ale lubię.!- pokazałam jej język i wstałam
-A ty dokąd co?
-Idę na taras złapać trochę powietrza. Do zobaczenia potem.!- puściłam jej oczko i wyszłam przez drzwi na taras prowadzący na podjazd
Wzięłam dwa głębokie wdechy i uniosłam głowę tak że patrzyłam w niebo. Jest piękna noc i wyjątkowo dużo gwiazd na niebie. Uśmiechnęłam się delikatnie dotykając mojego brzucha i wzięłam kolejne dwa głębokie wdechy. Uwielbiam takie mroźne powietrze.
Odwróciłam się na pięcie i chciałam wrócić do domu kiedy nagle poczułam na sobie jakieś męskie dłonie. Kiedy chciałam się odwrócić ten ktoś przyłożył mi chusteczkę do ust i ostatnie co pamiętam to to że osunęłam się na ziemię.
Chyba długo spałam bo obudziłam się wyraźnie wypoczęta. Właściwie to obudził mnie czyjś dotyk na moim policzku. Powoli otwarłam oczy, ponieważ raził mnie blask z zaświeconej na suficie prostokątnej lampy. Na początku obraz był zamazany ale dopiero potem dotarło do mnie że nogi i ręce mam związane. Wtedy szybko rozejrzałam się dookoła i zobaczyłam jedną stojącą obok mnie postać.
-Co się stało? Gdzie jestem? To ty.!- spojrzałam na przenikające po moim ciele oczy mojego napastnika
(W tym czasie w domu Igły)
-Kamila, widziałaś Emilkę?- spytał Michał
-Tak przed chwilą tu była.- odpowiedziała
-I nie wiesz gdzie poszła?
-Mówiła że idzie na taras.
-Super. I to pewnie bez płaszcza. Już ja jej pokażę.!- pokiwał tylko głową Michał
Po 5 minutach Michał wrócił do domu i wyłączył muzykę. Przez chwilę wszyscy się oburzali ale w oczach Miśka widać było że coś jest nie tak.
-Słuchajcie widział ktoś Emilkę?- spytał
-No mówiłam że poszła na taras.1- powiedziała ponownie Kamila
-Szukałem jej i nigdzie jej nie ma. Na tarasie znalazłem tylko to.!- Misiek otworzył zaciśniętą pięść i w jego dłoni rozbłysła obrączka
-To obrączka Emilki.!- wtrącił Zibi
-Tak jej. Coś się stało. Cholernie się boję.!
-Michał spokojnie. Uwaga wszyscy szukamy jej. Dziewczyny w środku a chłopaki się ubierają i idą na podwórko.- zarządził Igła
Po długiej chwili szukania Przed bramą wjazdową wszyscy usłyszeli głos Piotrka Nowakowskiego. Wszyscy podbiegli do niego i wtedy ten obok śladów opon pokazał im jedną rzecz. Podniósł do ręki jeden niebieski kolczyk. Kolczyk należący do Emilki.
==========================================================================
Jak obiecałam dziś dodaję coś nowego. Zrobiło się małe zamieszanie wiem ale to nie potrwa długo.
Nie martwcie się Emila szybko wróci do Michała... chyba :)
Chciałam was serdecznie zaprosić do czytania mojego drugiego bloga również jest o Miśku, Zbyszku, i reszcie ekipy :) http://siatkowka-jako-poczatek-milosci.blogspot.com/
Następny za kilka dni, nie wiem dokładnie za ile ale nie długo, do tygodnia czasu :***
Buziaki:***
-Dobrze się bawicie?- spytałam
-O hej kochanie. Już nie śpisz?
-Misiek kiedy ty to wszystko posprzątałeś. Mówiłam że się tym zajmę...
-Oj tam Antek mi pomógł i nie zajęło nam to dużo czasu. Ty musisz się oszczędzać tak?!
-Mój drogi mężu ciąża to nie choroba a ja czuję się świetnie.
-Musisz o siebie dbać. Tak żeby nasze maleństwo urodziło się zdrowe i żeby tobie nic się nie stało.- Michał wstał i podszedł do mnie
-Oj Misiu już widzę że nie dasz mi się przemęczać.- roześmiałam się i pocałowałam męża
-Mama a tata mówi że będę miał brata.!- krzyknął Antoś
-Tak ci powiedział. Nie wiadomo czy to będzie brat może to być siostrzyczka.- uśmiechnęłam się do syna
-Chciałbym siostrę. Tak!- młody klasnął w dłonie
-Co chcecie na śniadanie panowie?
-Naleśniki.!- odpowiedzieli jednocześnie
-Ok to za 10 minut widzę was w kuchni. Michał ogarnij małego dobrze?
-Jasne ale może to ja zrobię śniadanie co?
-Skarbie nie denerwuj mnie dobrze.- odpowiedziałam mężowi i po szybkim całusie zeszłam do kuchni i wzięłam się za śniadanie.
Michał trzy razy pytał czy mi pomóc ale już lekko zdenerwowana kazałam mu znaleźć sobie jakieś zajęcie.
Po 15 minutach we trójkę zajadaliśmy się przygotowanym śniadaniem.
31 grudnia. Sylwester
Dziś impreza u Krzyśka Ignaczaka. Co roku Igła organizuje epicką imprezę sylwestrową. Od samego rana chodzę wściekła na Michała. Denerwuję się bo robię się coraz grubsza. Przynajmniej mnie się tak wydawało. Co prawda mojej ciąży jeszcze nie widać ale czuje się grubsza i brzydka.
-Skarbie błagam cię, przestań już wmawiać sobie że jesteś gruba i brzydka. To jest jakaś bzdura.!
-Misiek ale to jest prawda. Sukienka którą kupiłam się nie dopina. W czym ja tam pójdę!- usiadłam na łóżku załamana
-Jak dla mnie możesz iść nawet w dresie. I tak jesteś piękna a nie dopinasz się dlatego że sukienkę kupiłaś dawno temu a wiadomo że w ciąży brzuch rośnie.
-Misiek przepraszam. Wiem że jestem nieznośna. Proszę cię nie złość się na mnie.
-Nie jestem na ciebie zły. Przecież cię kocham królewno.- Michał pocałował mnie w usta
-Ja też cię kocham Misiu.! A swoją drogą to ktoś ci powinien dać pokojową nagrodę Nobla za swoją cierpliwość - uśmiechnęłam się delikatnie
-Tak powinien. A ty powinnaś się ubierać.!
W dużo lepszym nastroju zaczęłam szykować się na imprezę. Zmieniłam sukienkę i szczerze mówiąc w nowym zestawie wyglądałam dużo lepiej niż w tym wcześniej planowanym.
O 20.00 we trójkę ruszyliśmy w stronę domu Ignaczaków. Wzięliśmy ze sobą młodego no bo dzieciaki też mają swoją imprezę na pietrze. Na tym wydarzeniu ma być cała Resovia. Łącznie z członkami sztabu i masażystami.
O godzinie 22;00 impreza już trwała w najlepsze. Siedziałam właśnie z Iwoną na kanapie i rozmawiałyśmy o umówionych zakupach kiedy podeszli do nas nasi mężowie.
-Kochanie mogę cię prosić.!- Michał wyciągnął do mnie rękę
-Yy jasne.- uśmiechnęłam się szeroko
-Iwonka a ty zatańczysz ze mną?- spytał Krzysiek
-No pewnie..!
I razem z nami zaczęli tańczyć wszyscy. Michał świetnie się rusza. Potem zatańczyłam jeszcze z moim ukochanym szwagrem- Zbyszkiem no i koniecznie z Igłą. Lekko zmęczona usiadłam obok Kamili która grzecznie popijała sok.
-Jak się czujesz siostra?- spytałam
-Już mi zaczyna przeszkadzać ten brzuch. Nawet zaimprezować nie mogę.!
-Już niedługo. Ciesz się.! Będziesz matką.- uśmiechnęłam się szeroko
-Tak, tylko ciekawe czy dobrą.- odpowiedziała smętnie
-Skąd pomysł że mogło by być inaczej?
-Boję się że nie dam sobie rady. Że się nie spiszę poprostu..
-Kamila przestać bredzić. Co ty już depresję złapałaś? Masz Zbyszka, mnie Miśka a poza tym jesteś strasznie silna. Napewno dasz radę. I weź się wkońcu uśmiechnij bo własnego męża odstraszasz.!
-No zobaczymy jak ty będziesz chodziła z takim pakunkiem z przodu, czy będziesz taka optymistyczna.
-Już raz go miałam, to był najlepszy czas w moim życiu.- pocałowałam siostrę w policzek
-Czy ty zawsze musisz być taka wesoła i optymistyczna.- Kamila parsknęła śmiechem
-Nie muszę ale lubię.!- pokazałam jej język i wstałam
-A ty dokąd co?
-Idę na taras złapać trochę powietrza. Do zobaczenia potem.!- puściłam jej oczko i wyszłam przez drzwi na taras prowadzący na podjazd
Wzięłam dwa głębokie wdechy i uniosłam głowę tak że patrzyłam w niebo. Jest piękna noc i wyjątkowo dużo gwiazd na niebie. Uśmiechnęłam się delikatnie dotykając mojego brzucha i wzięłam kolejne dwa głębokie wdechy. Uwielbiam takie mroźne powietrze.
Odwróciłam się na pięcie i chciałam wrócić do domu kiedy nagle poczułam na sobie jakieś męskie dłonie. Kiedy chciałam się odwrócić ten ktoś przyłożył mi chusteczkę do ust i ostatnie co pamiętam to to że osunęłam się na ziemię.
Chyba długo spałam bo obudziłam się wyraźnie wypoczęta. Właściwie to obudził mnie czyjś dotyk na moim policzku. Powoli otwarłam oczy, ponieważ raził mnie blask z zaświeconej na suficie prostokątnej lampy. Na początku obraz był zamazany ale dopiero potem dotarło do mnie że nogi i ręce mam związane. Wtedy szybko rozejrzałam się dookoła i zobaczyłam jedną stojącą obok mnie postać.
-Co się stało? Gdzie jestem? To ty.!- spojrzałam na przenikające po moim ciele oczy mojego napastnika
(W tym czasie w domu Igły)
-Kamila, widziałaś Emilkę?- spytał Michał
-Tak przed chwilą tu była.- odpowiedziała
-I nie wiesz gdzie poszła?
-Mówiła że idzie na taras.
-Super. I to pewnie bez płaszcza. Już ja jej pokażę.!- pokiwał tylko głową Michał
Po 5 minutach Michał wrócił do domu i wyłączył muzykę. Przez chwilę wszyscy się oburzali ale w oczach Miśka widać było że coś jest nie tak.
-Słuchajcie widział ktoś Emilkę?- spytał
-No mówiłam że poszła na taras.1- powiedziała ponownie Kamila
-Szukałem jej i nigdzie jej nie ma. Na tarasie znalazłem tylko to.!- Misiek otworzył zaciśniętą pięść i w jego dłoni rozbłysła obrączka
-To obrączka Emilki.!- wtrącił Zibi
-Tak jej. Coś się stało. Cholernie się boję.!
-Michał spokojnie. Uwaga wszyscy szukamy jej. Dziewczyny w środku a chłopaki się ubierają i idą na podwórko.- zarządził Igła
Po długiej chwili szukania Przed bramą wjazdową wszyscy usłyszeli głos Piotrka Nowakowskiego. Wszyscy podbiegli do niego i wtedy ten obok śladów opon pokazał im jedną rzecz. Podniósł do ręki jeden niebieski kolczyk. Kolczyk należący do Emilki.
==========================================================================
Jak obiecałam dziś dodaję coś nowego. Zrobiło się małe zamieszanie wiem ale to nie potrwa długo.
Nie martwcie się Emila szybko wróci do Michała... chyba :)
Chciałam was serdecznie zaprosić do czytania mojego drugiego bloga również jest o Miśku, Zbyszku, i reszcie ekipy :) http://siatkowka-jako-poczatek-milosci.blogspot.com/
Następny za kilka dni, nie wiem dokładnie za ile ale nie długo, do tygodnia czasu :***
Buziaki:***
wtorek, 26 sierpnia 2014
49. Boże Narodzenie...
Dzień Bożego Narodzenia od samego rana zapowiadał się cudownie. Misiek obudził mnie delikatnymi jak piórko całusami po szyi. Uśmiechnęłam się tylko i zaspana powiedziałam
-Która godzina?
-Jest po 9;00. Możemy po leniuchować jeszcze przez chwilę...
-No ja to muszę wstać przygotować wszystko na dole na przyjęcie gości, wziąć prysznic ogarnąć się... to nie takie proste.!- wzruszyłam ramionami
-No dobra tylko co ja sam będę robił??
-Możesz się ubrać i odśnieżyć podjazd bo przez noc nasypało tyle śniegu że rodzice nie wjadą na naszą posesję..- wyjrzałam przez okno
-Eee no dobra.- stwierdził bez entuzjazmu Michał
-To co wstajemy?- klasnęłam w dłonie
-To takie fajne...- Michał wziął do ręki tableta i go włączył
-Podoba ci się??- uśmiechnęłam się delikatnie
-Bardzo, i nie chodzi o tą rzecz. Chodzi mi o to czego się wczoraj dowiedziałem. Dalej nie wierzę że będę ojcem...
-No ja też nie, po świętach muszę iść do lekarza, może test był zły trzeba potwierdzić ciążę...
-Nawet tak nie myśl. Tam głęboko w twoim brzuchu siedzi taki mały szkrab a za 9 miesięcy będę mógł go wziąć w ramiona.- Michał pocałował mój brzuch
-Jak to go? A co jeśli to ona?- spojrzałam krzywo na męża
-No to wtedy czeka mnie dużoo pracy.- westchnął
-Czemu?- parsknęłam śmiechem
-No ktoś jej będzie musiał pilnować. Zero chłopaków do 30 roku życia młoda damo.- Misiek powiedział do mojego brzucha
-Już ja jej przypilnuję, żeby nie straciła głowy dla chłopaka a już na pewno nie dla sportowca.!
-Masz coś do sportowców??
-Nie no skąd. Wstajemy mężu...!- udałam że nie wiem o co chodzi i szybko wymknęłam się z łózka.
Michał zabrał młodego na podwórko i poszli odśnieżać a ja w tym czasie przygotowałam sobie wszystko na przyjęcie gości. Potem wzięłam gorący prysznic i na balsamowałam całe ciało. Otulona ręcznikiem przeszłam do garderoby gdzie wybrałam taki zestaw. Włosy wyprostowałam a na twarz nałożyłam delikatny makijaż.
Przed 13;00 w naszym domu pojawili się rodzice Michała. Jako że ten ubierał naszego syna na górze to ja otworzyłam im drzwi a ci od razu rzucili się na mnie w celu uściskania mnie
-Emilcia.! Kochanie dzień dobry.!- pierwsza podeszła pani Ania mama Michała
-Dzień dobry mamo.. Zapraszam.!- otworzyłam szerzej drzwi
-Ślicznie wyglądasz kochana. Promieniejesz.!- dodał pan Jarek
-Dziękuję bardzo. Rozbierajcie się. Michał zaraz zejdzie kończy ubierać młodego
Chwilę potem w salonie pojawili się moi chłopaki. Michał w białej koszuli i garniturze tylko bez krawatu, stwierdziłam że dam mu luz wiem jak go nie lubi a Antka ubrał w czarne spodnie koszulę w kratkę i na to brązowy sweterek. Ogólnie nawet nieźle mu to wyszło. Byliśmy ciekawi reakcji rodziców Michała kiedy zobaczą Błażeja u nas w domu. Nic im nie powiedzieliśmy o tym że zaprosiliśmy go z rodziną to taka niespodzianka. Po 30 minutach na podjeździe pojawił się samochód brata Michała. Kubiak od razu skoczył do drzwi żeby im otworzyć a ja z uśmiechem zaczęłam wyjmować obiad na stół.
-Jezus Maria.!- usłyszałam w salonie głos pani Ani
-Błażej.!- powiedział pan Jarek
-Syneczku tak się cieszę że was widzę.!- mama Miśka od razu wpadła starszemu Kubiakowi w ramiona
-Ja też się cieszę mamo. Stęskniłem się.!
-Taka niespodzianka. Moje kochane chłopaki..
-Mamo nie płacz proszę.- Michał otarł łzy matki
-Emilka poznaj proszę to moja żona Amelia.- wtrącił Błażej
-Miło mi cię poznać Emilka. Błażej ostatnio sporo o tobie mówił.- odezwała się Amelia z usmiechem
-Mnie również. Mam nadzieję że nic złego nie opowiadał. -odpowiedziałam z uśmiechem
-Pomóc ci w czymś może?
-Nie dziękuję już wszystko gotowe. Możemy siadać.- odpowiedziałam
-Amela gdzie Adaś i Zosia?- spytał żony Błażej
-Yy no byli tu. Już za nimi nie nadążam.- westchnęła ciężko Amelia
-Mama, chodź zobacz ile prezentów pod choinką.- podbiegł do niej mały brunet
-Adaś gdzie wy poszliście, trzeba się przywitać najpierw. Jak was tata uczył?- Amelka kucnęła koło syna
-Ojj mamoo...
-Gdzie Zosia?- spytał teraz Błażej
-Bawi się z Antkiem. Są koło choinki, mogę do nich?
-Możesz idź i ich zawołaj. Będziemy jeść.- powiedziałam do niego a ten uśmiechnięty pobiegł po resztę dzieciarni
Zaraz po obiedzie dzieci pobiegły do pokoju Antka bawić się z Tobim a ja z Amelką posprzątałyśmy po obiedzie. Przy robieniu kawy dla wszystkich bardzo dobrze się nam rozmawiało
-To powiedz jak sobie z nim radzisz?- spytała
-Ale z kim?- zdziwiłam się
-No z Michałem, to przecież Kubiakowe nasienie nie mów że jest łatwo.- uśmiechnęła się
-Aaa.... no tak czasami lekko nie jest ale nie oddałabym mojego życia nikomu.
-Wiem o czym mówisz. Błażej też czasami daje popalić ale nie wyobrażam sobie żeby być z kimś innym...
-Długo jesteście małżeństwem... Macie już dwójkę dzieci?- spytałam
-No jakieś 5 lat. To dlatego że Zosię urodziłam rok po urodzeniu Adaśka. Wy też powinniście pomyśleć o drugim dziecku, razem lepiej by się wychowywały.
-Już pomyśleliśmy. Dziś Michał chce ogłosić że jestem w ciąży.
-Gratuluję kochana. Tak się cieszę..- uścisnęła mnie mocno
Wzięłyśmy kawę i zaniosłyśmy do salonu. Chłopaki standardowo zaczęli temat sportu więc ja z Amelką zaczęłyśmy toczyć swoją rozmowę o modzie, urodzie i wnętrzach. Staliśmy obok choinki każdy w swoim towarzystwie kiedy Misiek chwycił moją rękę i przyciągnął mnie bliżej siebie.
-Już pora.- szepnął mi na ucho
-Która godzina?
-Jest po 9;00. Możemy po leniuchować jeszcze przez chwilę...
-No ja to muszę wstać przygotować wszystko na dole na przyjęcie gości, wziąć prysznic ogarnąć się... to nie takie proste.!- wzruszyłam ramionami
-No dobra tylko co ja sam będę robił??
-Możesz się ubrać i odśnieżyć podjazd bo przez noc nasypało tyle śniegu że rodzice nie wjadą na naszą posesję..- wyjrzałam przez okno
-Eee no dobra.- stwierdził bez entuzjazmu Michał
-To co wstajemy?- klasnęłam w dłonie
-To takie fajne...- Michał wziął do ręki tableta i go włączył
-Podoba ci się??- uśmiechnęłam się delikatnie
-Bardzo, i nie chodzi o tą rzecz. Chodzi mi o to czego się wczoraj dowiedziałem. Dalej nie wierzę że będę ojcem...
-No ja też nie, po świętach muszę iść do lekarza, może test był zły trzeba potwierdzić ciążę...
-Nawet tak nie myśl. Tam głęboko w twoim brzuchu siedzi taki mały szkrab a za 9 miesięcy będę mógł go wziąć w ramiona.- Michał pocałował mój brzuch
-Jak to go? A co jeśli to ona?- spojrzałam krzywo na męża
-No to wtedy czeka mnie dużoo pracy.- westchnął
-Czemu?- parsknęłam śmiechem
-No ktoś jej będzie musiał pilnować. Zero chłopaków do 30 roku życia młoda damo.- Misiek powiedział do mojego brzucha
-Już ja jej przypilnuję, żeby nie straciła głowy dla chłopaka a już na pewno nie dla sportowca.!
-Masz coś do sportowców??
-Nie no skąd. Wstajemy mężu...!- udałam że nie wiem o co chodzi i szybko wymknęłam się z łózka.
Michał zabrał młodego na podwórko i poszli odśnieżać a ja w tym czasie przygotowałam sobie wszystko na przyjęcie gości. Potem wzięłam gorący prysznic i na balsamowałam całe ciało. Otulona ręcznikiem przeszłam do garderoby gdzie wybrałam taki zestaw. Włosy wyprostowałam a na twarz nałożyłam delikatny makijaż.
Przed 13;00 w naszym domu pojawili się rodzice Michała. Jako że ten ubierał naszego syna na górze to ja otworzyłam im drzwi a ci od razu rzucili się na mnie w celu uściskania mnie
-Emilcia.! Kochanie dzień dobry.!- pierwsza podeszła pani Ania mama Michała
-Dzień dobry mamo.. Zapraszam.!- otworzyłam szerzej drzwi
-Ślicznie wyglądasz kochana. Promieniejesz.!- dodał pan Jarek
-Dziękuję bardzo. Rozbierajcie się. Michał zaraz zejdzie kończy ubierać młodego
Chwilę potem w salonie pojawili się moi chłopaki. Michał w białej koszuli i garniturze tylko bez krawatu, stwierdziłam że dam mu luz wiem jak go nie lubi a Antka ubrał w czarne spodnie koszulę w kratkę i na to brązowy sweterek. Ogólnie nawet nieźle mu to wyszło. Byliśmy ciekawi reakcji rodziców Michała kiedy zobaczą Błażeja u nas w domu. Nic im nie powiedzieliśmy o tym że zaprosiliśmy go z rodziną to taka niespodzianka. Po 30 minutach na podjeździe pojawił się samochód brata Michała. Kubiak od razu skoczył do drzwi żeby im otworzyć a ja z uśmiechem zaczęłam wyjmować obiad na stół.
-Jezus Maria.!- usłyszałam w salonie głos pani Ani
-Błażej.!- powiedział pan Jarek
-Syneczku tak się cieszę że was widzę.!- mama Miśka od razu wpadła starszemu Kubiakowi w ramiona
-Ja też się cieszę mamo. Stęskniłem się.!
-Taka niespodzianka. Moje kochane chłopaki..
-Mamo nie płacz proszę.- Michał otarł łzy matki
-Emilka poznaj proszę to moja żona Amelia.- wtrącił Błażej
-Miło mi cię poznać Emilka. Błażej ostatnio sporo o tobie mówił.- odezwała się Amelia z usmiechem
-Mnie również. Mam nadzieję że nic złego nie opowiadał. -odpowiedziałam z uśmiechem
-Pomóc ci w czymś może?
-Nie dziękuję już wszystko gotowe. Możemy siadać.- odpowiedziałam
-Amela gdzie Adaś i Zosia?- spytał żony Błażej
-Yy no byli tu. Już za nimi nie nadążam.- westchnęła ciężko Amelia
-Mama, chodź zobacz ile prezentów pod choinką.- podbiegł do niej mały brunet
-Adaś gdzie wy poszliście, trzeba się przywitać najpierw. Jak was tata uczył?- Amelka kucnęła koło syna
-Ojj mamoo...
-Gdzie Zosia?- spytał teraz Błażej
-Bawi się z Antkiem. Są koło choinki, mogę do nich?
-Możesz idź i ich zawołaj. Będziemy jeść.- powiedziałam do niego a ten uśmiechnięty pobiegł po resztę dzieciarni
Zaraz po obiedzie dzieci pobiegły do pokoju Antka bawić się z Tobim a ja z Amelką posprzątałyśmy po obiedzie. Przy robieniu kawy dla wszystkich bardzo dobrze się nam rozmawiało
-To powiedz jak sobie z nim radzisz?- spytała
-Ale z kim?- zdziwiłam się
-No z Michałem, to przecież Kubiakowe nasienie nie mów że jest łatwo.- uśmiechnęła się
-Aaa.... no tak czasami lekko nie jest ale nie oddałabym mojego życia nikomu.
-Wiem o czym mówisz. Błażej też czasami daje popalić ale nie wyobrażam sobie żeby być z kimś innym...
-Długo jesteście małżeństwem... Macie już dwójkę dzieci?- spytałam
-No jakieś 5 lat. To dlatego że Zosię urodziłam rok po urodzeniu Adaśka. Wy też powinniście pomyśleć o drugim dziecku, razem lepiej by się wychowywały.
-Już pomyśleliśmy. Dziś Michał chce ogłosić że jestem w ciąży.
-Gratuluję kochana. Tak się cieszę..- uścisnęła mnie mocno
Wzięłyśmy kawę i zaniosłyśmy do salonu. Chłopaki standardowo zaczęli temat sportu więc ja z Amelką zaczęłyśmy toczyć swoją rozmowę o modzie, urodzie i wnętrzach. Staliśmy obok choinki każdy w swoim towarzystwie kiedy Misiek chwycił moją rękę i przyciągnął mnie bliżej siebie.
-Już pora.- szepnął mi na ucho
-Skoro tak
mówisz...
-Kochani mógłbym was prosić o minutę ciszy. Chciałbym coś powiedzieć.
-Oho pewnie znowu coś zmajstrował.- wtrącił Błażej
-Cicho, daj mu powiedzieć!- szturchnęła go Amelka z uśmiechem
-No więc kochani, to moje pierwsze święta z Emilą i Antosiem. Po długim czasie pogodziłem się z bratem więc te święta wydają się być idealne. Mam dom piękną żonę i wspaniałego syna i nikomu na świecie nie oddam tego mojego całego świata czyli ciebie Emila i tego co dzięki tobie mam. A mam bardzo dużo, mam rodzinę o której marzyłem.
-Do rzeczy brat..!- krzyknął Błażej
-Chciałbym podzielić się z wami naszym szczęściem. Moja wspaniała żona sprawiła mi przepiękny prezent na te święta a jest nim wiadomość że po raz drugi zostanę ojcem. Emila jest w ciąży moi drodzy.
-No widzisz mówiłem że coś zmajstrował. Haha!- roześmiał się Błażej
Nawet nie zauważyłam kiedy z oczu popłynęły mi łzy.
-Kochani mógłbym was prosić o minutę ciszy. Chciałbym coś powiedzieć.
-Oho pewnie znowu coś zmajstrował.- wtrącił Błażej
-Cicho, daj mu powiedzieć!- szturchnęła go Amelka z uśmiechem
-No więc kochani, to moje pierwsze święta z Emilą i Antosiem. Po długim czasie pogodziłem się z bratem więc te święta wydają się być idealne. Mam dom piękną żonę i wspaniałego syna i nikomu na świecie nie oddam tego mojego całego świata czyli ciebie Emila i tego co dzięki tobie mam. A mam bardzo dużo, mam rodzinę o której marzyłem.
-Do rzeczy brat..!- krzyknął Błażej
-Chciałbym podzielić się z wami naszym szczęściem. Moja wspaniała żona sprawiła mi przepiękny prezent na te święta a jest nim wiadomość że po raz drugi zostanę ojcem. Emila jest w ciąży moi drodzy.
-No widzisz mówiłem że coś zmajstrował. Haha!- roześmiał się Błażej
Nawet nie zauważyłam kiedy z oczu popłynęły mi łzy.
Zostałam wyściskana
przez całą rodzinę. Mama Miśka popłakała się razem ze mną. Musiało to
wyglądać komicznie ale przecież mi jest wolno płakać jestem w ciąży a
takie wahania nastrojów są w moim stanie normalne. Misiek wyjął
szampana by wznieść toast oczywiście ja piłam tylko soczek.
Jakoś po 21;00 wyszli nasi goście a ja zmęczona stwierdziłam że jutro posprzątam cały ten bałagan. Zdjęłam szybko buty i ruszyłam w stronę łazienki. Nie dane mi było dojść do drzwi ponieważ mój mąż wziął mnie na ręce i zaniósł do salonu.
-Co robisz wariacie?- zaczęłam się śmiać
-Chcę pocałować moją żonę.
-W takim razie, zrób to.- zdążyłam powiedzieć a potem Michał zamknął mi usta pocałunkiem.
-Kocham cię skarbie.- powiedział jak tylko się ode mnie oderwał
-Ja ciebie też Misiek. Bardzo.
-Spójrz w górę!- uśmiechnął się
-Jemioła. Przecież jej tu nie było...- zdziwiłam się
-Przed chwilą zawiesiłem. Tak chciałem sprawdzić jak to jest...
-I co jak wrażenia??
-Cholernie wyjątkowo ale to chyba dlatego że to właśnie ciebie całowałem.
-Cieszę się. Mógłbyś mnie zanieść na górę, nogi mnie bolą.- zrobiłam proszący wzrok
-Nie dziwię ci się. Od dziś masz zakaz chodzenia w takich szczudłach. Niedługo nogi sobie połamiesz...
-Oj Michaś kocham cię ty zrzędo!- pocałowałam go w usta
Nawet nie zdążyłam położyć się w naszym łóżku. Zasnęłam w ramionach Michała który niósł mnie na rękach do naszej sypialni.
==========================================================================
Jestem :)
Rozdział dodany ze spóźnieniem dlatego w ramach rekompensaty jutro pojawi się coś nowego :)
Przyśpieszamy przebieg akcji ponieważ pora kończyć już tego bloga :)
To co do jutra, taak??
Buziaczki :**
Jakoś po 21;00 wyszli nasi goście a ja zmęczona stwierdziłam że jutro posprzątam cały ten bałagan. Zdjęłam szybko buty i ruszyłam w stronę łazienki. Nie dane mi było dojść do drzwi ponieważ mój mąż wziął mnie na ręce i zaniósł do salonu.
-Co robisz wariacie?- zaczęłam się śmiać
-Chcę pocałować moją żonę.
-W takim razie, zrób to.- zdążyłam powiedzieć a potem Michał zamknął mi usta pocałunkiem.
-Kocham cię skarbie.- powiedział jak tylko się ode mnie oderwał
-Ja ciebie też Misiek. Bardzo.
-Spójrz w górę!- uśmiechnął się
-Jemioła. Przecież jej tu nie było...- zdziwiłam się
-Przed chwilą zawiesiłem. Tak chciałem sprawdzić jak to jest...
-I co jak wrażenia??
-Cholernie wyjątkowo ale to chyba dlatego że to właśnie ciebie całowałem.
-Cieszę się. Mógłbyś mnie zanieść na górę, nogi mnie bolą.- zrobiłam proszący wzrok
-Nie dziwię ci się. Od dziś masz zakaz chodzenia w takich szczudłach. Niedługo nogi sobie połamiesz...
-Oj Michaś kocham cię ty zrzędo!- pocałowałam go w usta
Nawet nie zdążyłam położyć się w naszym łóżku. Zasnęłam w ramionach Michała który niósł mnie na rękach do naszej sypialni.
==========================================================================
Jestem :)
Rozdział dodany ze spóźnieniem dlatego w ramach rekompensaty jutro pojawi się coś nowego :)
Przyśpieszamy przebieg akcji ponieważ pora kończyć już tego bloga :)
To co do jutra, taak??
Buziaczki :**
piątek, 15 sierpnia 2014
48. Starcie z byłą i wigilia...
Nie mogłam wydusić z siebie słowa. Michał też stał jak wryty i patrzył na chytry uśmieszek Moniki. Wkurzyłam się. Po chwili jednak się otrząsnęłam i postanowiłam walczyć o szczęście mojej rodziny:
-Czego znowu od nas chcesz?- spytałam
-To nie twoja sprawa laleczko.!- syknęła
-No chyba moja bo znowu nachodzisz mnie i moją rodzinę...!
-Monika? Co ty tu robisz?- oburzył się Michał
-Chciałabym ale nie mogę. Kocham cię nie widzisz? To my mieliśmy być razem, mieliśmy mieszkać w naszym domu i mieć gromadkę dzieci...
-Co za brednie. Nigdy nie chciałaś zakładać rodziny. Dlaczego teraz zmieniłaś zdanie. Znowu chcesz namieszać między mną i moją żoną?- Misiek mówiąc to objął mnie mocno
-Jaka żoną. Wrabia cię tylko w dziecko które ma z Włochem i robi z ciebie rogacza...!- parsknęła smiechem
-Licz się ze słowami suko.!- krzyknęłam
-A co może Sala nie jest ojcem tego jak mu tam...- pokazała na Antka
-A więc to ty.! Ty wymyśliłaś tą szopkę z Andreą?-Michał wytrzeszczył oczy
-Nie wiem o czym mówisz.!
-Przestań robić z siebie idiotkę i daj nam wkońcu święty spokój. Znajdź sobie inne zajęcie a nie nachodzisz nas dzień przed świętami i próbujesz znowu coś namieszać.!
-Jeszcze będziesz żałował tej decyzji. Zobaczysz.!- pokazała na mnie palcem i po chwili odwróciła się i poszła
Kiedy wróciliśmy do domu był już wieczór i zrobiła się ciemno. Antek od razu po powrocie zasnął w salonie na dywanie bawiąc się z Tobim. Michał wziął młodego na ręce i zaniósł do jego pokoju. W tym czasie zrobiłam nam gorącą herbatę z sokiem malinowym i przykryta kocem usiadłam przed palącym się ogniem w kominku. Patrząc w płomienie pomyślałam o naszym dziecku, tym które dopiero rozwija się w moim brzuchu. Położyłam na brzuchu dłoń i zaczęłam mówić do mojej fasolki:
-Ehh moja kochana dziecinko.! Tak się cieszę że się pojawiłaś...
-Do kogo mówisz?- do salonu wszedł Michał
-Do siebie.!- wydukałam
-Ahaa ok. Chodź tu do mnie.- usiadł obok i objął mnie mocno
-Michał....- zaczęłam
-Hmmm...
-Misiek czy my w końcu będziemy mieli święty spokój? Myślisz że Monia odpuści?- spytałam
-Nie wiem czy odpuści ale ja na pewno nie pozwolę jej zepsuć tego co jest między nami. Mam wspaniałą żonę i świetnego syna i nikt mi tego nie zabierze.!- pocałował mnie w czubek głowy
-Kocham cię.- odpowiedziałam
Z Miśkiem siedzieliśmy przy kominku jakoś do 23;00. Potem zmęczona już poszłam pod prysznic i od razu sunęłam do sypialni pod kołdrę. Zaraz po mnie w sypialni pojawił się Michał. Włączył jeszcze elektryczny kominek znajdujący się naprzeciwko łóżka i położył się obok mnie.
-Emiluś... może tak popracowalibyśmy nad naszym drugim dzieckiem co?- przytulił się do mnie i zaczął całować mi szyję
-Raczej nie.!- nakryłam się kołdrą ciaśniej
-Oj no ale dlaczego??
-Bo nie.! Misiu skarbie daj mi spać jestem zmęczona.
-No dobra. Dobranoc kochanie.- pocałował mnie
-Dobranoc.- odpowiedziałam
Kiedy się obudziłam rano w łóżku byłam sama. Zdziwiłam się, no bo jest przed 7;00 rano. Chwyciłam za szlafrok i szybko zeszłam na dół do kuchni. Okazało się że jestem sama w domu.
Auto Miśka stoi na podjeździe więc nigdzie daleko nie wyjechali. Zrobiłam sobie herbatę i usiadłam na wyspie kuchennej. Nagle za oknem zobaczyłam Michał ciągnącego Antka na sankach. Uśmiechnęłam się szeroko i wyszłam do nich do drzwi.
-Gdzie byliście?- stanęłam w drzwiach
-Ooo wstałaś już?- zdziwił się Michał
-A no, było mi zimno bez ciebie.
-Poszliśmy po bułki co nie młody.!- Michał podszedł do mnie
-Tak. Niespodzianka.!- Antos podał mi reklamówkę z pieczywem
-Ohh dziękuję skarbeczku.- pocałowałam syna
-Chodźmy do środka. Zmarzniesz mi jeszcze...- Misiek chwycił mnie za rękę i pociągnął w stronę korytarza
Po śniadaniu wzięłam długi prysznic. Ogoliłam całe ciało i nałożyłam balsam. Włosy zakręciłam w delikatne fale. Paznokcie u stóp pomalowałam na czerwony kolor u rąk na czarny. Kiedy wyszłam z łazienki było coś koło 13;00. Poszłam do garderoby szukać ubrania. Wybrałam sobie taki zestaw.
Nałożyłam delikatny makijaż i skropiłam się ulubionymi perfumami. Kiedy wyszłam z sypialni Michał i Antoś już na mnie czekali na parterze. Obaj ubrani w garnitury i krawatki. Przeraża mnie fakt jak młody jest podobny do Michała.
-Gotowa?- spytał mnie mąż
-Tak a wy?
-Tak, spakowaliśmy prezenty do auta i czekamy już tylko na ciebie.!
-No to idziemy.!- ubrałam płaszczyk i wyszliśmy z domu
Droga minęła nam dłużej niż myśleliśmy, okazało się że w połowie drogi do domu moich rodziców zdarzył się jakiś dosyć poważny wypadek. Staliśmy w korku ponad godzinę a potem jeszcze korki które są normalnie przed świętami i przed domem zaparkowaliśmy jakoś po 16;00.
-Jesteście. Już się martwiliśmy.!- drzwi otworzyła nam Kamila
-Były straszne korki. Masakra.- powiedziałam
-Jak tam prezenty zapakowane?- Kamila spojrzała na mnie pokazując na Miśka
-Tak zapakowane. Chodźmy do kuchni do mamy.- pociągnęłam ją za rękę
-No córcia, jesteście.- przywitała mnie mama
-No jesteśmy. Co ci pomóc.?
-Nakryjcie do stołu z Kamilką ok?!
-Jasne- odpowiedziałyśmy
Do kolacji usiedliśmy jakoś koło 19;00. Zbyszek, Michał i Antek długo stali przy oknie i rozmawiali a przy okazji wypatrywali pierwszej gwiazdy. Tradycyjnie po modlitwie i dzieleniu się opłatkiem musiałam się rozpłakać kiedy życzenia składał mi mój mąż:
-Emiluś, kochanie życzę ci żebyś nigdy nie przestałą mnie kochać. Cierpliwości do mnie i do naszego syna. Marzę o tym żebyś była ze mną szczęśliwa i żeby nikt nie zakłócił naszego szczęścia nie wiem czego innego mogę ci życzyć chyba tylko sobie mogę życzyć żebym nie był idiotą i cię nie stracił...
-Miśku ja tobie życzę udanego sezonu, doskonałej gry. Również cierpliwości do mnie bo wiem jakie mam humory i chyba tego by twoje uczucie do mnie nigdy nie wygasło bo tylko ono trzyma mnie przy życiu..
Po kolacji przyszedł czas na prezenty. Od Zbyszka dostałam flakonik moich ulubionych perfum, Kamila dostała ode mnie śliczny srebrny zegarek. Michał od rodziców dostał srebrny łańcuszek na szyję z krzyżykiem a ja od Miśka dostałam przepiękny komplet biżuterii. Jako ostatni prezent Michał wyjął paczkę ode mnie. Denerwowałam się kiedy rozrywał pakunek.
-Tablet? Ten który ostatnio oglądaliśmy?! Super, dziękuję.!- mocno przytulił mnie Misiek
-Włącz go.- powiedziałam nerwowo
-Ok.- powiedział i po chwili na tapecie ukazało się moje zdjęcie z testem ciążowym w ręku z dopiskiem na dole zdjęcia
-Kochanie będziesz ojcem? Jestem w ciąży?- Michał spojrzał na mnie zdziwiony czytając tekst
-No tak. Jestem w ciąży.- odpowiedziałam
-Mówisz serio?
-Całkowicie serio. Będziemy rodzicami.- wzruszyłam ramionami
-Tak się cieszę.- Misiek wziął mnie w ramiona i zaczął kręcić wokół własnej osi
Po otrzymaniu gratulacji od wszystkich i zjedzeniu deseru w postaci wypieków mojej mamy wszyscy zaczęliśmy śpiewać kolędy. Misiek oczywiście cały czas siedział blisko mnie i obejmował w talii. Najgłośniej śpiewali właśnie on i Zibi.
O 24;00 wszyscy wybraliśmy się na pasterkę jako że kościół jest blisko to na piechotkę. Po powrocie do domu zabraliśmy śpiącego Antka i wróciliśmy do siebie by w spokoju zasnąć.
==========================================================================
Jestem. :)
Następny za tydzień :)
Wybaczcie mi błędy, i proszę o pozostawienie komentarza po sobie :P Było by mi miło:***
DO NASTĘPNEGO :**
-Czego znowu od nas chcesz?- spytałam
-To nie twoja sprawa laleczko.!- syknęła
-No chyba moja bo znowu nachodzisz mnie i moją rodzinę...!
-Monika? Co ty tu robisz?- oburzył się Michał
-Chciałabym ale nie mogę. Kocham cię nie widzisz? To my mieliśmy być razem, mieliśmy mieszkać w naszym domu i mieć gromadkę dzieci...
-Co za brednie. Nigdy nie chciałaś zakładać rodziny. Dlaczego teraz zmieniłaś zdanie. Znowu chcesz namieszać między mną i moją żoną?- Misiek mówiąc to objął mnie mocno
-Jaka żoną. Wrabia cię tylko w dziecko które ma z Włochem i robi z ciebie rogacza...!- parsknęła smiechem
-Licz się ze słowami suko.!- krzyknęłam
-A co może Sala nie jest ojcem tego jak mu tam...- pokazała na Antka
-A więc to ty.! Ty wymyśliłaś tą szopkę z Andreą?-Michał wytrzeszczył oczy
-Nie wiem o czym mówisz.!
-Przestań robić z siebie idiotkę i daj nam wkońcu święty spokój. Znajdź sobie inne zajęcie a nie nachodzisz nas dzień przed świętami i próbujesz znowu coś namieszać.!
-Jeszcze będziesz żałował tej decyzji. Zobaczysz.!- pokazała na mnie palcem i po chwili odwróciła się i poszła
Kiedy wróciliśmy do domu był już wieczór i zrobiła się ciemno. Antek od razu po powrocie zasnął w salonie na dywanie bawiąc się z Tobim. Michał wziął młodego na ręce i zaniósł do jego pokoju. W tym czasie zrobiłam nam gorącą herbatę z sokiem malinowym i przykryta kocem usiadłam przed palącym się ogniem w kominku. Patrząc w płomienie pomyślałam o naszym dziecku, tym które dopiero rozwija się w moim brzuchu. Położyłam na brzuchu dłoń i zaczęłam mówić do mojej fasolki:
-Ehh moja kochana dziecinko.! Tak się cieszę że się pojawiłaś...
-Do kogo mówisz?- do salonu wszedł Michał
-Do siebie.!- wydukałam
-Ahaa ok. Chodź tu do mnie.- usiadł obok i objął mnie mocno
-Michał....- zaczęłam
-Hmmm...
-Misiek czy my w końcu będziemy mieli święty spokój? Myślisz że Monia odpuści?- spytałam
-Nie wiem czy odpuści ale ja na pewno nie pozwolę jej zepsuć tego co jest między nami. Mam wspaniałą żonę i świetnego syna i nikt mi tego nie zabierze.!- pocałował mnie w czubek głowy
-Kocham cię.- odpowiedziałam
Z Miśkiem siedzieliśmy przy kominku jakoś do 23;00. Potem zmęczona już poszłam pod prysznic i od razu sunęłam do sypialni pod kołdrę. Zaraz po mnie w sypialni pojawił się Michał. Włączył jeszcze elektryczny kominek znajdujący się naprzeciwko łóżka i położył się obok mnie.
-Emiluś... może tak popracowalibyśmy nad naszym drugim dzieckiem co?- przytulił się do mnie i zaczął całować mi szyję
-Raczej nie.!- nakryłam się kołdrą ciaśniej
-Oj no ale dlaczego??
-Bo nie.! Misiu skarbie daj mi spać jestem zmęczona.
-No dobra. Dobranoc kochanie.- pocałował mnie
-Dobranoc.- odpowiedziałam
Kiedy się obudziłam rano w łóżku byłam sama. Zdziwiłam się, no bo jest przed 7;00 rano. Chwyciłam za szlafrok i szybko zeszłam na dół do kuchni. Okazało się że jestem sama w domu.
Auto Miśka stoi na podjeździe więc nigdzie daleko nie wyjechali. Zrobiłam sobie herbatę i usiadłam na wyspie kuchennej. Nagle za oknem zobaczyłam Michał ciągnącego Antka na sankach. Uśmiechnęłam się szeroko i wyszłam do nich do drzwi.
-Gdzie byliście?- stanęłam w drzwiach
-Ooo wstałaś już?- zdziwił się Michał
-A no, było mi zimno bez ciebie.
-Poszliśmy po bułki co nie młody.!- Michał podszedł do mnie
-Tak. Niespodzianka.!- Antos podał mi reklamówkę z pieczywem
-Ohh dziękuję skarbeczku.- pocałowałam syna
-Chodźmy do środka. Zmarzniesz mi jeszcze...- Misiek chwycił mnie za rękę i pociągnął w stronę korytarza
Po śniadaniu wzięłam długi prysznic. Ogoliłam całe ciało i nałożyłam balsam. Włosy zakręciłam w delikatne fale. Paznokcie u stóp pomalowałam na czerwony kolor u rąk na czarny. Kiedy wyszłam z łazienki było coś koło 13;00. Poszłam do garderoby szukać ubrania. Wybrałam sobie taki zestaw.
Nałożyłam delikatny makijaż i skropiłam się ulubionymi perfumami. Kiedy wyszłam z sypialni Michał i Antoś już na mnie czekali na parterze. Obaj ubrani w garnitury i krawatki. Przeraża mnie fakt jak młody jest podobny do Michała.
-Gotowa?- spytał mnie mąż
-Tak a wy?
-Tak, spakowaliśmy prezenty do auta i czekamy już tylko na ciebie.!
-No to idziemy.!- ubrałam płaszczyk i wyszliśmy z domu
Droga minęła nam dłużej niż myśleliśmy, okazało się że w połowie drogi do domu moich rodziców zdarzył się jakiś dosyć poważny wypadek. Staliśmy w korku ponad godzinę a potem jeszcze korki które są normalnie przed świętami i przed domem zaparkowaliśmy jakoś po 16;00.
-Jesteście. Już się martwiliśmy.!- drzwi otworzyła nam Kamila
-Były straszne korki. Masakra.- powiedziałam
-Jak tam prezenty zapakowane?- Kamila spojrzała na mnie pokazując na Miśka
-Tak zapakowane. Chodźmy do kuchni do mamy.- pociągnęłam ją za rękę
-No córcia, jesteście.- przywitała mnie mama
-No jesteśmy. Co ci pomóc.?
-Nakryjcie do stołu z Kamilką ok?!
-Jasne- odpowiedziałyśmy
Do kolacji usiedliśmy jakoś koło 19;00. Zbyszek, Michał i Antek długo stali przy oknie i rozmawiali a przy okazji wypatrywali pierwszej gwiazdy. Tradycyjnie po modlitwie i dzieleniu się opłatkiem musiałam się rozpłakać kiedy życzenia składał mi mój mąż:
-Emiluś, kochanie życzę ci żebyś nigdy nie przestałą mnie kochać. Cierpliwości do mnie i do naszego syna. Marzę o tym żebyś była ze mną szczęśliwa i żeby nikt nie zakłócił naszego szczęścia nie wiem czego innego mogę ci życzyć chyba tylko sobie mogę życzyć żebym nie był idiotą i cię nie stracił...
-Miśku ja tobie życzę udanego sezonu, doskonałej gry. Również cierpliwości do mnie bo wiem jakie mam humory i chyba tego by twoje uczucie do mnie nigdy nie wygasło bo tylko ono trzyma mnie przy życiu..
Po kolacji przyszedł czas na prezenty. Od Zbyszka dostałam flakonik moich ulubionych perfum, Kamila dostała ode mnie śliczny srebrny zegarek. Michał od rodziców dostał srebrny łańcuszek na szyję z krzyżykiem a ja od Miśka dostałam przepiękny komplet biżuterii. Jako ostatni prezent Michał wyjął paczkę ode mnie. Denerwowałam się kiedy rozrywał pakunek.
-Tablet? Ten który ostatnio oglądaliśmy?! Super, dziękuję.!- mocno przytulił mnie Misiek
-Włącz go.- powiedziałam nerwowo
-Ok.- powiedział i po chwili na tapecie ukazało się moje zdjęcie z testem ciążowym w ręku z dopiskiem na dole zdjęcia
-Kochanie będziesz ojcem? Jestem w ciąży?- Michał spojrzał na mnie zdziwiony czytając tekst
-No tak. Jestem w ciąży.- odpowiedziałam
-Mówisz serio?
-Całkowicie serio. Będziemy rodzicami.- wzruszyłam ramionami
-Tak się cieszę.- Misiek wziął mnie w ramiona i zaczął kręcić wokół własnej osi
Po otrzymaniu gratulacji od wszystkich i zjedzeniu deseru w postaci wypieków mojej mamy wszyscy zaczęliśmy śpiewać kolędy. Misiek oczywiście cały czas siedział blisko mnie i obejmował w talii. Najgłośniej śpiewali właśnie on i Zibi.
O 24;00 wszyscy wybraliśmy się na pasterkę jako że kościół jest blisko to na piechotkę. Po powrocie do domu zabraliśmy śpiącego Antka i wróciliśmy do siebie by w spokoju zasnąć.
==========================================================================
Jestem. :)
Następny za tydzień :)
Wybaczcie mi błędy, i proszę o pozostawienie komentarza po sobie :P Było by mi miło:***
DO NASTĘPNEGO :**
środa, 6 sierpnia 2014
47. Cudowny prezent i ślub...
<Wybaczcie ten przeskok w czasie ale historia ta niedługo się kończy więc musiałam trochę przyśpieszyć :)>
Od ostatniego spotkania z Andreą w naszym domu w końcu zapanował spokój. Nikt już nie miesza się w nasze życie i nie planuje nas skłócić ze sobą.
Tak z nowości... Dziś jest trzy dni przed świętami czyli wielki dzień Kamili i Zbyszka. Tak to właśnie dziś moja siostra oficjalnie stanie się panią Bartman.
Moi rodzice przechwycili Antka a ja goszczę w swoim domu siostrę i pomagam jej w przygotowaniach. Michała wyeksmitowałam do Zbyszka tak więc mamy cały dom dla siebie.
Wszystko było by w idealnym porządku gdyby nie to że od wczoraj jest mi strasznie nie dobrze, tak że zaczynam się bać czy to nie nawrót mojej trzustki.
-Emila wszystko ok?- do drzwi łazienki puka siostra kiedy po raz kolejny klęczę nad muszlą klozetową zwracając śniadanie.
-Tak, już do ciebie wychodzę.!
-Emila co ci jest?- Kamila spojrzała na mnie krzywo
-Sama nie wiem od kilku dni źle się czuję. Nic Miśkowi nie mówiłam ale zaczynam się bać...
-Od kilku dni tak? A nie przyszło ci do głowy żeby kupić test ciążowy co?
-Kama co ty mówisz? Ja w ciąży?- parsknęłam śmiechem
-Tak? To kiedy miałaś okres co?- spytała
-Yyy... ty wiesz że nie pamiętam. O cholera.!- zamknęłam usta dłonią
-Ty lepiej jedź do apteki a nie.!
-Aż sama w to nie wierzę.!- uśmiechnęłam się
-No jedź a ja poczekam.
-Ale miałam ci pomóc...
-Sama zapnę sobie kolczyki i bransoletkę. A ty jedź.!- pokazała mi palcem na drzwi
-Zaraz wrócę.- chwyciłam za płaszczyk
-Nie śpiesz się. W końcu jest środek zimy i lód na drodze.!
Kiedy wsiadłam w auto zaczęłam się zastanawiać czy ciąża w moim przypadku jest w ogóle możliwa. To znaczy przestaliśmy się z Michałem zabezpieczać już dawno ale czy to możliwe że tak szybko zaszłam w ciążę.
Po zakupieniu kilku testów ciążowych od razu wróciłam do domu. Kamila od razu wygoniła mnie do łazienki i chwile potem obie siedziałyśmy na kanapie w salonie czekając na wynik. Cała się denerwowałam ale w głębi serca prosiłam żeby test wyszedł pozytywnie.
-No to co? Sprawdzaj.!- powiedziała mi siostra
-Weź ty to sprawdź. Ja się boję.!- odpowiedziałam a ta wzięła mały kwadracik do ręki
-Ufff no więc nie wiem czy będziesz szczęśliwa ale...
-Negatywny tak?- przerwałam jej
-No właśnie nie.! Będziesz mamą.! Gratuluję.- mocno mnie przytuliła a ja dalej stałam jak w osłupieniu
-Mówisz serio?
-No spójrz.!- podała mi test
-To niesamowite. Jestem w ciąży.- przyłożyłam dłoń do brzucha
-Ale się Misiek ucieszy. Taka dobra wiadomość.! Ale mu prezent zrobiłaś...
-Ja sama jestem w szoku. To wspaniały prezent. Dowie się w wigilię. Wtedy co rodzice...- odpowiedziałam
-Tak, dobry pomysł a ten test daj mu w prezencie. To znaczy razem z prezentem.!
-Zobaczymy a teraz to musimy skończyć się ubierać.
Kamila spięła mi włosy a potem zrobiłam sobie delikatny makijaż. Efekt bardzo mi się spodobał razem z moim strojem. Na sukienkę oczywiście nałożyłam marynarkę w kolorze dołu sukienki. O 14;00 ma zacząć się ceremonia więc jakoś po 13;00 wyjechałyśmy z domu. Kamila i Zbyszek biorą ślub w tym samym kościele co Michał i ja więc nie jest daleko i o 13;35 jesteśmy już na miejscu. Moja siostra wygląda dziś przepięknie aż mam ochotę sie popłakać kiedy widzę ją z tym ciążowym brzuszkiem w białej sukni.
Razem z Michałem jesteśmy świadkami na ślubie Bartmanów więc Antek jest cały czas pod opieką dziadków którzy wystroili go w śliczny mały garniturek. Młody wygląda naprawdę uroczo. Co chwila zerkam na Michała z chęcią powiedzenia mu o tym że po raz drugi zostanie ojcem ale nie chcę psuć dnia parze młodej, ten dzień należy do nich.
Zaraz po ślubie wszyscy goście udali się do przepięknej restauracji w tatrzańskim stylu na przyjęcie weselne. Michał podał mi kieliszek szampana i udałam że upijam łyka ale tylko zamoczyłam usta i oddałam prawie pełny kelnerce.
-Wszystko w porządku skarbie? Dobrze się czujesz?- spytał Michał
-Tak, dlaczego pytasz?!
-Jesteś jakaś zamyślona, rozkojarzona. Nie pijesz, nawet szampana musiałem ci wmawiać na siłę.
-A kto wróci do domu. Ty pij a mnie wystarczy sok.!- uśmiechnęłam się szeroko
-Gdyby coś złego się działo i byłabyś chora powiedziałabyś mi prawda?- spytał
-Oczywiście, błagam cię nie martw się. Wszystko jest idealnie.- pocałowałam go w usta
-Cieszę się.!
Na szczęście na przyjęciu nie miałam już ochoty wymiotować więc Michał przestał zadawać pytania czy wszystko ok. Uspokoił się dopiero wtedy kiedy wszyscy ruszyliśmy do tańca. No nie wiem skąd siatkarze mają tyle energii w sobie ale ciężko jest dotrzymać im kroku. Szczególnie Krzysiek Igła Ignaczak , który ma w sobie tyle wigoru że jest w stanie tańczyć bez przerwy przez całą noc. Jakoś koło 2;00 w nocy stwierdziłam że jestem trochę zmęczona. Antek też już marudził więc zabrałam go do wynajętego na piętrze pokoju.
Położyłam się obok niego i położyłam rękę na moim brzuchu. Łzy same zaczęły napływać mi do oczu. Wyobrażam sobie minę Michała kiedy dowie się o tym że po raz drugi zostanie ojcem.
Po tym jak młody zasnął w płaskich już butach wróciłam do świetnie bawiących się gości.
Do domu wróciliśmy jakoś koło 5;00 nad ranem. Antek smacznie spał a ja ledwo się trzymałam na nogach. Michał nie wypił tak strasznie dużo ale i tak to ja musiałam zasiąść za kierownicą. Po powrocie do domu jedyne czego chciałam to zasnąć. Michał zaniósł młodego do jego pokoju a ja w tym czasie zdjęłam z siebie sukienkę i biżuterię. Wbiłam się w koszulkę męża i otulona kołdrą zasnęłam. Czułam tylko jak niedługo po mnie na łózko opada mój mąż i wtulając się w moje plecy zasypia.
-Mama.! Tata.! Wstawajcie.!- na łózko wskoczył młody budząc nas
-Co się stało?- spytał zaspany Michał
-Mamy ubjać choinke.!
-No tak obiecaliśmy mu.!- westchnęłam ciężko
-No to wstajemy.!- burknął Michał
Kiedy Michał i Antek poszli na zewnątrz po wczoraj zakupioną żywą choinkę ja zrobiłam sobie gorącej herbaty. Michałowi zaparzyłam mocną kawę a ten gdy zobaczył jak podaję mu kubek ucieszył się jak małe dziecko. Wszyscy razem zajęliśmy się ubieraniem choinki, było z tym sporo śmiechu. Najgłośniej śmiał się nasz syn kiedy Michał zaplatał się w światełka i biedny nie mógł sobie poradzić.
Po ubraniu choinki Misiek zabrał małego na podwórko gdzie zaczęli wieszać światełka. Ja w tym czasie zdążyłam włożyć sernik do piekarnika i zaczęłam dekorować świąteczne muffinki. Tylko to zostało mi do przygotowania przed świętami. Na wigilię wszyscy jedziemy do moich rodziców a w Boże Narodzenie gościmy u siebie Błażeja z rodziną i rodziców Michała.
Po południu ubraliśmy się ciepło i wyszliśmy na spacer. Antek był zachwycony pomysłem pójścia na sanki a ja chciałam pooddychać trochę świeżym powietrzem. Było naprawdę miło, Michał co chwila mnie całował i przytulał. Miałam ogromną ochotę powiedzieć mu o naszej małej fasolce która powoli rośnie w moim brzuchu. Postanowiłam że to zrobię ale kiedy chciałam się do Miśka odezwać ktoś mnie uprzedził:
-Cześć Misiu.!- powiedziała wysoka i zgrabna brunetka
==========================================================================
Jestem :)
Z góry przepraszam za błędy wiem że na pewno jakieś się tam na górze znajdą!
Zapraszam do czytania i prosze o pozostawienie po sobie jakiegoś śladu w postaci komentarza.
Kiedy następny? Nie mam pojęcia najpóźniej za tydzień :)
DO NASTĘPNEGO:***
Od ostatniego spotkania z Andreą w naszym domu w końcu zapanował spokój. Nikt już nie miesza się w nasze życie i nie planuje nas skłócić ze sobą.
Tak z nowości... Dziś jest trzy dni przed świętami czyli wielki dzień Kamili i Zbyszka. Tak to właśnie dziś moja siostra oficjalnie stanie się panią Bartman.
Moi rodzice przechwycili Antka a ja goszczę w swoim domu siostrę i pomagam jej w przygotowaniach. Michała wyeksmitowałam do Zbyszka tak więc mamy cały dom dla siebie.
Wszystko było by w idealnym porządku gdyby nie to że od wczoraj jest mi strasznie nie dobrze, tak że zaczynam się bać czy to nie nawrót mojej trzustki.
-Emila wszystko ok?- do drzwi łazienki puka siostra kiedy po raz kolejny klęczę nad muszlą klozetową zwracając śniadanie.
-Tak, już do ciebie wychodzę.!
-Emila co ci jest?- Kamila spojrzała na mnie krzywo
-Sama nie wiem od kilku dni źle się czuję. Nic Miśkowi nie mówiłam ale zaczynam się bać...
-Od kilku dni tak? A nie przyszło ci do głowy żeby kupić test ciążowy co?
-Kama co ty mówisz? Ja w ciąży?- parsknęłam śmiechem
-Tak? To kiedy miałaś okres co?- spytała
-Yyy... ty wiesz że nie pamiętam. O cholera.!- zamknęłam usta dłonią
-Ty lepiej jedź do apteki a nie.!
-Aż sama w to nie wierzę.!- uśmiechnęłam się
-No jedź a ja poczekam.
-Ale miałam ci pomóc...
-Sama zapnę sobie kolczyki i bransoletkę. A ty jedź.!- pokazała mi palcem na drzwi
-Zaraz wrócę.- chwyciłam za płaszczyk
-Nie śpiesz się. W końcu jest środek zimy i lód na drodze.!
Kiedy wsiadłam w auto zaczęłam się zastanawiać czy ciąża w moim przypadku jest w ogóle możliwa. To znaczy przestaliśmy się z Michałem zabezpieczać już dawno ale czy to możliwe że tak szybko zaszłam w ciążę.
Po zakupieniu kilku testów ciążowych od razu wróciłam do domu. Kamila od razu wygoniła mnie do łazienki i chwile potem obie siedziałyśmy na kanapie w salonie czekając na wynik. Cała się denerwowałam ale w głębi serca prosiłam żeby test wyszedł pozytywnie.
-No to co? Sprawdzaj.!- powiedziała mi siostra
-Weź ty to sprawdź. Ja się boję.!- odpowiedziałam a ta wzięła mały kwadracik do ręki
-Ufff no więc nie wiem czy będziesz szczęśliwa ale...
-Negatywny tak?- przerwałam jej
-No właśnie nie.! Będziesz mamą.! Gratuluję.- mocno mnie przytuliła a ja dalej stałam jak w osłupieniu
-Mówisz serio?
-No spójrz.!- podała mi test
-To niesamowite. Jestem w ciąży.- przyłożyłam dłoń do brzucha
-Ale się Misiek ucieszy. Taka dobra wiadomość.! Ale mu prezent zrobiłaś...
-Ja sama jestem w szoku. To wspaniały prezent. Dowie się w wigilię. Wtedy co rodzice...- odpowiedziałam
-Tak, dobry pomysł a ten test daj mu w prezencie. To znaczy razem z prezentem.!
-Zobaczymy a teraz to musimy skończyć się ubierać.
Kamila spięła mi włosy a potem zrobiłam sobie delikatny makijaż. Efekt bardzo mi się spodobał razem z moim strojem. Na sukienkę oczywiście nałożyłam marynarkę w kolorze dołu sukienki. O 14;00 ma zacząć się ceremonia więc jakoś po 13;00 wyjechałyśmy z domu. Kamila i Zbyszek biorą ślub w tym samym kościele co Michał i ja więc nie jest daleko i o 13;35 jesteśmy już na miejscu. Moja siostra wygląda dziś przepięknie aż mam ochotę sie popłakać kiedy widzę ją z tym ciążowym brzuszkiem w białej sukni.
Razem z Michałem jesteśmy świadkami na ślubie Bartmanów więc Antek jest cały czas pod opieką dziadków którzy wystroili go w śliczny mały garniturek. Młody wygląda naprawdę uroczo. Co chwila zerkam na Michała z chęcią powiedzenia mu o tym że po raz drugi zostanie ojcem ale nie chcę psuć dnia parze młodej, ten dzień należy do nich.
Zaraz po ślubie wszyscy goście udali się do przepięknej restauracji w tatrzańskim stylu na przyjęcie weselne. Michał podał mi kieliszek szampana i udałam że upijam łyka ale tylko zamoczyłam usta i oddałam prawie pełny kelnerce.
-Wszystko w porządku skarbie? Dobrze się czujesz?- spytał Michał
-Tak, dlaczego pytasz?!
-Jesteś jakaś zamyślona, rozkojarzona. Nie pijesz, nawet szampana musiałem ci wmawiać na siłę.
-A kto wróci do domu. Ty pij a mnie wystarczy sok.!- uśmiechnęłam się szeroko
-Gdyby coś złego się działo i byłabyś chora powiedziałabyś mi prawda?- spytał
-Oczywiście, błagam cię nie martw się. Wszystko jest idealnie.- pocałowałam go w usta
-Cieszę się.!
Na szczęście na przyjęciu nie miałam już ochoty wymiotować więc Michał przestał zadawać pytania czy wszystko ok. Uspokoił się dopiero wtedy kiedy wszyscy ruszyliśmy do tańca. No nie wiem skąd siatkarze mają tyle energii w sobie ale ciężko jest dotrzymać im kroku. Szczególnie Krzysiek Igła Ignaczak , który ma w sobie tyle wigoru że jest w stanie tańczyć bez przerwy przez całą noc. Jakoś koło 2;00 w nocy stwierdziłam że jestem trochę zmęczona. Antek też już marudził więc zabrałam go do wynajętego na piętrze pokoju.
Położyłam się obok niego i położyłam rękę na moim brzuchu. Łzy same zaczęły napływać mi do oczu. Wyobrażam sobie minę Michała kiedy dowie się o tym że po raz drugi zostanie ojcem.
Po tym jak młody zasnął w płaskich już butach wróciłam do świetnie bawiących się gości.
Do domu wróciliśmy jakoś koło 5;00 nad ranem. Antek smacznie spał a ja ledwo się trzymałam na nogach. Michał nie wypił tak strasznie dużo ale i tak to ja musiałam zasiąść za kierownicą. Po powrocie do domu jedyne czego chciałam to zasnąć. Michał zaniósł młodego do jego pokoju a ja w tym czasie zdjęłam z siebie sukienkę i biżuterię. Wbiłam się w koszulkę męża i otulona kołdrą zasnęłam. Czułam tylko jak niedługo po mnie na łózko opada mój mąż i wtulając się w moje plecy zasypia.
-Mama.! Tata.! Wstawajcie.!- na łózko wskoczył młody budząc nas
-Co się stało?- spytał zaspany Michał
-Mamy ubjać choinke.!
-No tak obiecaliśmy mu.!- westchnęłam ciężko
-No to wstajemy.!- burknął Michał
Kiedy Michał i Antek poszli na zewnątrz po wczoraj zakupioną żywą choinkę ja zrobiłam sobie gorącej herbaty. Michałowi zaparzyłam mocną kawę a ten gdy zobaczył jak podaję mu kubek ucieszył się jak małe dziecko. Wszyscy razem zajęliśmy się ubieraniem choinki, było z tym sporo śmiechu. Najgłośniej śmiał się nasz syn kiedy Michał zaplatał się w światełka i biedny nie mógł sobie poradzić.
Po ubraniu choinki Misiek zabrał małego na podwórko gdzie zaczęli wieszać światełka. Ja w tym czasie zdążyłam włożyć sernik do piekarnika i zaczęłam dekorować świąteczne muffinki. Tylko to zostało mi do przygotowania przed świętami. Na wigilię wszyscy jedziemy do moich rodziców a w Boże Narodzenie gościmy u siebie Błażeja z rodziną i rodziców Michała.
Po południu ubraliśmy się ciepło i wyszliśmy na spacer. Antek był zachwycony pomysłem pójścia na sanki a ja chciałam pooddychać trochę świeżym powietrzem. Było naprawdę miło, Michał co chwila mnie całował i przytulał. Miałam ogromną ochotę powiedzieć mu o naszej małej fasolce która powoli rośnie w moim brzuchu. Postanowiłam że to zrobię ale kiedy chciałam się do Miśka odezwać ktoś mnie uprzedził:
-Cześć Misiu.!- powiedziała wysoka i zgrabna brunetka
==========================================================================
Jestem :)
Z góry przepraszam za błędy wiem że na pewno jakieś się tam na górze znajdą!
Zapraszam do czytania i prosze o pozostawienie po sobie jakiegoś śladu w postaci komentarza.
Kiedy następny? Nie mam pojęcia najpóźniej za tydzień :)
DO NASTĘPNEGO:***
sobota, 2 sierpnia 2014
46. Spotkanie z włochem...
Dwa dni po wizycie Błażeja miałam spotkać się z Anrdeą. Razem z Błażejem postanowiliśmy go wrobić tak żeby się ze mną spotkał i nie uciekł. Brat Miśka umówił się z Salą w kawiarni niedaleko naszego domu, po sygnale od Błażeja od razu mieliśmy się tam pojawić z Michałem.
Punkt 16;00 dostałam sms-a że Sala się pojawił. Chwyciłam kurtkę i zawołałam Michała. Razem szybko wsiedliśmy w auto i ruszyliśmy w umówione miejsce. Gdy weszliśmy do lokalu widziałam jak Błażej coś tłumaczy włoskiemu zawodnikowi i po głębokim wdechu podeszlismy do stolika przy którym siedzieli.
-Cześć Andrea.!- powiedziałam lodowatym tonem
-Emilia? Co tu robisz? Co to ma znaczyć?
-Andrea musimy zamienić słówko.!- powiedziałam i szybko usiadłam
-Ale o czym? Co to w ogóle za sytuacja?
-Dlaczego to robisz? Dlaczego powiedziałeś Błażejowi że Antek jest twoim synem?- syknęłam
-Nie będę tu o tym rozmawiał.- włoch wstał
-Będziesz. Wyjaśnisz nam to wszystko.!- warknął Michał
-A co jeśli nie?- spytał Sala
-Wtedy napiszę o tobie dosyć ciekawy artykuł. Oj to będzie koniec twojej kariery.- wtrącił Błażej
-To nie etyczne.!
-A wymyślanie bzdur jest etyczne?- spytałam włocha
-No już dobra. Wszystko wam powiem ale on musi obiecać, że niczego złego o mnie nie napisze.- pokazał palcem na Błażeja
-Ok.!- odpowiedziałam
-No więc...- zaczął Michał
-To było zlecenie. Miałem rozbić wasze małżeństwo. Michał miał w to uwierzyć i cię zostawić.!
-Kto ci to zlecił?- spytał Misiek
-Nie wiem. Jakaś laska przyjechała do Włoch i znalazła mnie na hali. Oboje mieliśmy na tym skorzystać, ona miała być z tobą a ja miałem szansę odzyskać Emilię.!
-O Boże.!- chwyciłam się za głowę
-Co to za laska?- Michał powiedział przez zęby
Nie wiem dokładnie. Nie przedstawiła się mogę ją wam opisać jeśli chcecie...
-Mów.!- syknął Michał
-No więc, wysoka, szczupła czarne włosy. Bardzo ładna. Miała piwne oczy...
-Monika?- spytałam Michała
-Monika nie ma piwnych oczu. Jesteś pewny tego co mówisz?
-Oczywiście. Doskonale zapamiętałem tą sztukę. Niezła była...
-Dlaczego się na to zgodziłeś?- spytałam
-Mówiłem. Dostałem szansę żeby cię odzyskać...- Andrea wzruszył ramionami
-Ale miałeś narzeczoną i dziecko w drodze? Co się stało?- zdziwiłam się
-Nie ważne. To nie było moje dziecko ok?
-Masz namiary na tą dziewczynę?- spytał Błażej
-Niestety, miała się do mnie odezwać jak wszystko pójdzie dobrze no ale... nie poszło.
-Andrea, obiecaj mi że że przestaniesz. Zakończysz tą sprawę?- spojrzałam na niego
-Dobrze.
-Chodźmy stąd!- Michał wstał a ja za nim
-Emilia, ja cię przepraszam. Wiem że to co zrobiłęm jest...
-Niewybaczalne.!- przerwałam mu
-Ale ja chciałem...- zaczął
-Nie chcę cię więcej widzieć. Zniknij z mojego życia. Żegnaj Andrea.- odpowiedziałam przez łzy
Szybko wyszliśmy z Michałem z lokalu. Michał zamknął za mną drzwi do auta kiedy z kiedy wybiegł Włoch. Chciał mi coś jeszcze powiedzieć ale Michał mu coś powiedział i ten zrezygnował.
Szybko wróciliśmy do domu a ja od razu skierowałam się do kuchni. Zaraz za nami do domu wszedł Błażej. Nastawiłam wodę na kawę i usiadłam na blacie kuchennym. Chłopaki rozsiedli się na krzesełkach barowych i po chwili ciszy pierwszy odezwał się Błażej
-I co? Podejrzewacie co to za laska?- spytał
-Chodzi jej o Michała więc...
-To moja znajoma..!- dokończył moje zdanie Michał
-Co teraz?- spytałam męża
-Nie wiem. Z opisu Andrei wynika że to Monika tylko że ona ma inny kolor oczu..
-Może się pomylił?- wtrącił Błażej
-Teraz to nie ważne. Wiemy o wszystkim więc nie będziemy się tym przejmować. Może znowu coś wymyśli i wtedy wpadnie.- stwierdziłam
-Będziemy czekać.- uśmiechnął się Michał
Reszta dnia minęła już spokojnie. Błażej pojechał do rodziców a my z Michałem wtuleni w siebie zasiedliśmy przed telewizorem. Długo się do siebie nie poprzytulaliśmy bo niestety między nas wkroczył Antek.
We trójkę zaczęliśmy oglądać film. Antek bardzo ciekawy pytał o wszystko co się dzieje ale i tak według mnie najlepszym momentem był ten kiedy Michał tłumaczył synowi co robią pan i pani w telewizorze (całują się). Misiek wymyślił taką historię że nasz syn totalnie nic z tego nie zrozumiał. Następne pytanie syna trochę mnie zaskoczyło.
-Mama a dlacego ja nie mam bjata?- spytał
-Yyy syneczku a chcesz mieć brata?- spytałam
-Sce. Gjał by ze mnom w piłke kiedy tata nie moze i bawiłbym się z nim w piastownicy.!- odpowiedział
-Synku a nie chciał byś mieć siostry?- wtrącił mój mąż
-Tes moze być. Ściałbym mieć się z km bawić.- uśmiechnął się Antoś
-Załatwię ci rodzeństwo synku. Ale żeby to się stało to ty niestety musisz iść spać.!- Kubiak wziął swoją małą kopię na ręce mrugnął do mnie a potem już ich nie było
Zdziwiły mnie pytania małego. Nigdy nie myślałam że nasz syn czuje się samotny. Zawsze bawi się z Tobim ale pies nie zastąpi mu brata lub siostry. Po 20 minutach wrócił do mnie Michał.
-Śpi?- spytałam
-Tak, trochę mu zeszło ale gdy mu obiecałem że niedługo będzie miał rodzeństwo od razu zasnął.- uśmiechnął się do mnie i usiadł obok
-Nasz syn mnie zadziwia...
-Oj Emila nasz syn ma 4 lata. Myślę że to dobra pora na to żebyśmy postarali się o drugie dziecko.!
-Wiem, myślałam już o tym. Nie chcę żeby młody był jedynakiem.- westchnęłam
-Sama zobacz że on nas o to spytał. To bardzo mądre dziecko.!- objął mnie Michał
-Tylko mi nie mów że po tobie bo parsknę śmiechem.!
-Chcę mieć z tobą dużo dzieci Emilka. Dzieci to dowód miłości a ja kocham cię najbardziej na świecie.!
-Yyy dużo to znaczy ile?- spojrzałam mu w oczy
-Może na razie skupmy się na drugim co?- spytał i mnie pocałował
-Tak, myślę że to dobry pomysł.!- uśmiechnęłam się i chwilę potem poczułam jak Michał bierze mnie na ręce
Nasza noc byłą długa ale pełna uniesień. Jakoś koło 3 nad ranem zerwała się burza. Zaczęły bić pioruny a ja odruchowo wtuliłam się w śpiącego Michała.
-Co się dzieje?- spytała zaspany
-Jest burza Misiu..- wyszeptałam
-A moja królewna się boi?- roześmiał się
-To nie jest śmieszne.- dźgnęłam go palcem
-Ałaa- syknął
-Nie krzyw się tylko mocno mnie przytul.!- objął mnie ramionami
-Ze mną jesteś bezpieczna.- pocałował mnie w czubek głowy i chwilę potem oboje zasnęliśmy w swoich ramionach zmęczeni ale szczęśliwi.
==========================================================================
Jestem :)
Następny koło czwartku, może piątku :)
Wybaczcie to na górze, bo chyba popsułam całość.!
Do następnego :**
Punkt 16;00 dostałam sms-a że Sala się pojawił. Chwyciłam kurtkę i zawołałam Michała. Razem szybko wsiedliśmy w auto i ruszyliśmy w umówione miejsce. Gdy weszliśmy do lokalu widziałam jak Błażej coś tłumaczy włoskiemu zawodnikowi i po głębokim wdechu podeszlismy do stolika przy którym siedzieli.
-Cześć Andrea.!- powiedziałam lodowatym tonem
-Emilia? Co tu robisz? Co to ma znaczyć?
-Andrea musimy zamienić słówko.!- powiedziałam i szybko usiadłam
-Ale o czym? Co to w ogóle za sytuacja?
-Dlaczego to robisz? Dlaczego powiedziałeś Błażejowi że Antek jest twoim synem?- syknęłam
-Nie będę tu o tym rozmawiał.- włoch wstał
-Będziesz. Wyjaśnisz nam to wszystko.!- warknął Michał
-A co jeśli nie?- spytał Sala
-Wtedy napiszę o tobie dosyć ciekawy artykuł. Oj to będzie koniec twojej kariery.- wtrącił Błażej
-To nie etyczne.!
-A wymyślanie bzdur jest etyczne?- spytałam włocha
-No już dobra. Wszystko wam powiem ale on musi obiecać, że niczego złego o mnie nie napisze.- pokazał palcem na Błażeja
-Ok.!- odpowiedziałam
-No więc...- zaczął Michał
-To było zlecenie. Miałem rozbić wasze małżeństwo. Michał miał w to uwierzyć i cię zostawić.!
-Kto ci to zlecił?- spytał Misiek
-Nie wiem. Jakaś laska przyjechała do Włoch i znalazła mnie na hali. Oboje mieliśmy na tym skorzystać, ona miała być z tobą a ja miałem szansę odzyskać Emilię.!
-O Boże.!- chwyciłam się za głowę
-Co to za laska?- Michał powiedział przez zęby
Nie wiem dokładnie. Nie przedstawiła się mogę ją wam opisać jeśli chcecie...
-Mów.!- syknął Michał
-No więc, wysoka, szczupła czarne włosy. Bardzo ładna. Miała piwne oczy...
-Monika?- spytałam Michała
-Monika nie ma piwnych oczu. Jesteś pewny tego co mówisz?
-Oczywiście. Doskonale zapamiętałem tą sztukę. Niezła była...
-Dlaczego się na to zgodziłeś?- spytałam
-Mówiłem. Dostałem szansę żeby cię odzyskać...- Andrea wzruszył ramionami
-Ale miałeś narzeczoną i dziecko w drodze? Co się stało?- zdziwiłam się
-Nie ważne. To nie było moje dziecko ok?
-Masz namiary na tą dziewczynę?- spytał Błażej
-Niestety, miała się do mnie odezwać jak wszystko pójdzie dobrze no ale... nie poszło.
-Andrea, obiecaj mi że że przestaniesz. Zakończysz tą sprawę?- spojrzałam na niego
-Dobrze.
-Chodźmy stąd!- Michał wstał a ja za nim
-Emilia, ja cię przepraszam. Wiem że to co zrobiłęm jest...
-Niewybaczalne.!- przerwałam mu
-Ale ja chciałem...- zaczął
-Nie chcę cię więcej widzieć. Zniknij z mojego życia. Żegnaj Andrea.- odpowiedziałam przez łzy
Szybko wyszliśmy z Michałem z lokalu. Michał zamknął za mną drzwi do auta kiedy z kiedy wybiegł Włoch. Chciał mi coś jeszcze powiedzieć ale Michał mu coś powiedział i ten zrezygnował.
Szybko wróciliśmy do domu a ja od razu skierowałam się do kuchni. Zaraz za nami do domu wszedł Błażej. Nastawiłam wodę na kawę i usiadłam na blacie kuchennym. Chłopaki rozsiedli się na krzesełkach barowych i po chwili ciszy pierwszy odezwał się Błażej
-I co? Podejrzewacie co to za laska?- spytał
-Chodzi jej o Michała więc...
-To moja znajoma..!- dokończył moje zdanie Michał
-Co teraz?- spytałam męża
-Nie wiem. Z opisu Andrei wynika że to Monika tylko że ona ma inny kolor oczu..
-Może się pomylił?- wtrącił Błażej
-Teraz to nie ważne. Wiemy o wszystkim więc nie będziemy się tym przejmować. Może znowu coś wymyśli i wtedy wpadnie.- stwierdziłam
-Będziemy czekać.- uśmiechnął się Michał
Reszta dnia minęła już spokojnie. Błażej pojechał do rodziców a my z Michałem wtuleni w siebie zasiedliśmy przed telewizorem. Długo się do siebie nie poprzytulaliśmy bo niestety między nas wkroczył Antek.
We trójkę zaczęliśmy oglądać film. Antek bardzo ciekawy pytał o wszystko co się dzieje ale i tak według mnie najlepszym momentem był ten kiedy Michał tłumaczył synowi co robią pan i pani w telewizorze (całują się). Misiek wymyślił taką historię że nasz syn totalnie nic z tego nie zrozumiał. Następne pytanie syna trochę mnie zaskoczyło.
-Mama a dlacego ja nie mam bjata?- spytał
-Yyy syneczku a chcesz mieć brata?- spytałam
-Sce. Gjał by ze mnom w piłke kiedy tata nie moze i bawiłbym się z nim w piastownicy.!- odpowiedział
-Synku a nie chciał byś mieć siostry?- wtrącił mój mąż
-Tes moze być. Ściałbym mieć się z km bawić.- uśmiechnął się Antoś
-Załatwię ci rodzeństwo synku. Ale żeby to się stało to ty niestety musisz iść spać.!- Kubiak wziął swoją małą kopię na ręce mrugnął do mnie a potem już ich nie było
Zdziwiły mnie pytania małego. Nigdy nie myślałam że nasz syn czuje się samotny. Zawsze bawi się z Tobim ale pies nie zastąpi mu brata lub siostry. Po 20 minutach wrócił do mnie Michał.
-Śpi?- spytałam
-Tak, trochę mu zeszło ale gdy mu obiecałem że niedługo będzie miał rodzeństwo od razu zasnął.- uśmiechnął się do mnie i usiadł obok
-Nasz syn mnie zadziwia...
-Oj Emila nasz syn ma 4 lata. Myślę że to dobra pora na to żebyśmy postarali się o drugie dziecko.!
-Wiem, myślałam już o tym. Nie chcę żeby młody był jedynakiem.- westchnęłam
-Sama zobacz że on nas o to spytał. To bardzo mądre dziecko.!- objął mnie Michał
-Tylko mi nie mów że po tobie bo parsknę śmiechem.!
-Chcę mieć z tobą dużo dzieci Emilka. Dzieci to dowód miłości a ja kocham cię najbardziej na świecie.!
-Yyy dużo to znaczy ile?- spojrzałam mu w oczy
-Może na razie skupmy się na drugim co?- spytał i mnie pocałował
-Tak, myślę że to dobry pomysł.!- uśmiechnęłam się i chwilę potem poczułam jak Michał bierze mnie na ręce
Nasza noc byłą długa ale pełna uniesień. Jakoś koło 3 nad ranem zerwała się burza. Zaczęły bić pioruny a ja odruchowo wtuliłam się w śpiącego Michała.
-Co się dzieje?- spytała zaspany
-Jest burza Misiu..- wyszeptałam
-A moja królewna się boi?- roześmiał się
-To nie jest śmieszne.- dźgnęłam go palcem
-Ałaa- syknął
-Nie krzyw się tylko mocno mnie przytul.!- objął mnie ramionami
-Ze mną jesteś bezpieczna.- pocałował mnie w czubek głowy i chwilę potem oboje zasnęliśmy w swoich ramionach zmęczeni ale szczęśliwi.
==========================================================================
Jestem :)
Następny koło czwartku, może piątku :)
Wybaczcie to na górze, bo chyba popsułam całość.!
Do następnego :**
Subskrybuj:
Posty (Atom)