wtorek, 29 lipca 2014

45. Nowy członek naszej rodziny...

Zdziwiłam się, o co może chodzić Błażejowi. Przecież mnie nie zna więc dlaczego kłócił się o mnie z Kubiakiem. Przełknęłam ślinę i niepewnie spytałam męża:

-Ale dlaczego kłóciliście się o mnie?
-To nie jest ważne Emila. Błażej cię nie zna więc nie ma prawa oceniać.- Michał mnie przytulił
-Oceniać? Nic z tego nie rozumiem.
-Bo widzisz Błażej jest dziennikarzem sportowym. Robił artykuł o włoskiej drużynie siatkówki...
-O Modenie tak?- spytałam
-Tak i nie uwierzysz kogo spotkał. Andreę Salę.!
-Ale co ma do tego Andrea? On ma swoją rodzinę...
-Widzisz skojarzył nazwisko Kubiak i spytał Błażeja czy nie jest ze mną rodziną. Kiedy wyszło że tak, opowiedział mu z kim to się związał jego brat czyli ja.
-Co mu takiego powiedział? Przecież ja nic złego nie robiłam...
-Andrea twierdzi że Antek jest jego synem a ty regularnie mnie z nim zdradzałaś.
-Co?- aż wstałam z miejsca
-Spokojnie, Emiluś. Wszyscy wiemy że to bzdura.!
-No Błażej chyba nie wie.!
-Wytłumaczyłem mu a on mnie tylko ostrzegał przed tobą. Nie chciałem tego słuchać i stąd ta kłótnia.
-Ok ale dlaczego Andrea to wymyślił. Nie rozumiem..!
-Ja też nie ale chyba miał w tym jakiś cel.!- Michał tylko wzruszył ramionami
-Dowiem się o co chodzi. Nie zostawię tak tego. Zadzwoń do brata niech tu przyjedzie... proszę.!- spojrzałam błagalnie na męża
-No dobrze, może się zgodzi.- Michał wyjął telefon

Serio chce mi się płakać. Nie mam już siły na to by cały czas bronić mnie i moją rodzinę przed atakami innych. Błażej obiecał przyjechać więc zaczęłam nerwowo go wyczekiwać chodząc wokół wyspy kuchennej w kółko. Michał tylko siedział w salonie z małym oglądali jakąś bajkę.
Tak w ogóle to co za bzdura, że niby Antoś jest synem Andrei przecież młody jest tak podobny do Kubiaka, ten sam uśmiech i oczy.
Po 30 minutach na podjeździe pojawił się samochód brata Miśka. Wzięłam głęboki wdech i szybko otworzyłąm mu drzwi.

-Wejdź.!- wpuściłam go do środka
-Słuchaj Emilka ja nic do ciebie nie mam ale...
-Wiem, chcę to wyjaśnić. Chodź do salonu.!
-Położę spać młodego.!- Michał zabrał syna na górę
-Napijesz się czegoś?
-Wody jeśli można.!- odpowiedział a ja szybko podałam mu szklankę
-Słuchaj Błażej powiedz mi co nagadał ci Andrea?- usiadłam obok niego
-Wiesz poznałem go podczas wywiadu z zawodnikami. Widziałem jak zainteresował się mną kiedy się przedstawiłem. Po chwili rozmowy z nim kazał mi ostrzec Michała że wrabiasz go w ojcostwo i regularnie go zdradzasz. Wybacz ale chciałem po prostu Miśka ostrzec...
-Rozumiem że chciałeś chronić brata ale dalej nie rozumiem dlaczego tak cię okłamał. Antos jest synem Michała nikt nie ma co do tego wątpliwości. To przecież widać jak młody jest do ojca podobny...
-Posłuchaj musisz wyjaśnić to z Salą. Nie wiem co nim kieruje ale ewidentnie chce namieszać.!
-Wiem tylko jak to zrobić.?
-On będzie w Polsce, mogę załatwić wam spotkanie. Tylko że on nie będzie o tym wiedział.
-Mógłbyś?- ucieszyłam się
-Jasne..- uśmiechnął się
-Dziękuję!- mocno przytuliłam Błażeja
-Co robicie?- do salonu wszedł Michał
-Błażej pomoże mi załatwić tą sprawę z Andreą.- odsunęłam się od brata Michała
-Dzięki stary.!- Michał wyciągnął dłoń do Błażeja
-Jesteś moim bratem. Mimo wszystko...- uścisnął dłoń Michała
-Zostaniesz na kolacji?- spytałam Błażeja
-Nie chcę robić kłopotu, zjem w hotelu...
-Ale to żaden problem prawda Michał?
-Nie no skąd. Zostań Błażej- odpowiedział mój mąż
-W takim razie chętnie skorzystam. Dziękuję.!- uśmiechnął się starszy Kubiak

Na kolację wymyśliłam pizzę domowej roboty którą zażyczyli sobie panowie. Antek po 30- minutowej drzemce zbiegł z góry i usiadł w salonie między ojcem a wujkiem. Błażej szybko złapał kontakt z młodym i chwilę potem śmiałam się jak starsi Kubiakowie grali w twistera a młody kręcił. Wzięłam aż aparat żeby uwiecznić tą jakże śmieszną chwilę. Michał to zobaczył i od razu krzyknął:

-Śmieszy cię coś?
-Bardzo kochanie. Wyglądacie komicznie.!- odpowiedziałam
-Dołącz do nas.!- powiedział brat Michała
-Yyy chyba nie. Wolę stać tu i się śmiać.!
-Taka jesteś? Dobra?- Michał wstał zpodłogi
-Co robisz?- spytałam cofając się
-Zrobiłaś kolację?-ten spytał idąc w moją stronę
-Tak. Jest w piekarniku.!
-Bardzo dobrze. Ale ubrudziłaś się mąką...
-Gdzie?- spytałam
-Tu.!- pokazał palcem na mój biust i gdy się schyliłam by spojrzeć podbiegł do mnie i wziął na ręce
-Michał brutalu puszczaj.!- zaczęłam krzyczeć
-Niee.!
-Dlaczego? Proszę puść.
-Nie ma mowy. Grasz z nami.!- położył mnie na podłodze obok planszy
-Ale kolacja...- zaczęłam
-Wyjąłem ją już.!- wtrącił Błażej
-Znowu męska zmowa. My serio musimy mieć córkę.!- burknęłam
-To co chodźmy na tą kolację.- spytał mnie Michał
-Ok.- odpowiedziałam i wstałam z podłogi

We czwórkę zasiedliśmy do stołu. Michał jako gospodarz zaproponował bratu alkohol ale ten odmówił bo jest kierowcą. Zjedliśmy pizzę w doskonałych humorach a potem wróciliśmy do gry. Oczywiście musiałam zagrać z chłopakami a nasz syn miał z nas niezły ubaw. Nawet nie zwróciliśmy uwagi na to że z 19;00 zrobiło się po 22;00. Kiedy Błażej zobaczył która godzina wstal z podłogi jak poparzony.

-Musze już lecieć.!- zaczął się poprawiać
-Dokąd?- spytał Michał
-Muszę jechać do hotelu. Jeszcze się nie zameldowałem.
-Śpij tu. U nas będzie ci lepiej niż w hotelu.- powiedział Misiek
-Nie no co wy. Nie chcę robić problemu...
-Ale to żaden kłopot. Pokoje gościnne stoją puste zaraz przyszykuję ci pościel..- zaczęłam
-Nie bardzo wam dziękuję ale jednak pojadę do hotelu.
-Jak wolisz.!- stwierdził Michał
-Ale dzięki za szczere chęci.
-Pamiętaj że zawsze możesz do nas wpaść, jesteś członkiem naszej rodziny prawda Michał?- spojrzałam na męża
-Właśnie stary mimo nieporozumień między nami pamiętaj że jesteś moim bratem i kocham cię. - odpowiedział mu Michał
-Michał... ja cię przepraszam. Tyle czasu obrażałem się jak małe dziecko o to że to tobie udało się wybić jako siatkarzowi...
-Nie ma o czym mówić.!- Misiek wyciągnął dłoń do brata a ten od razu ją uścisnął

Gdy chłopaki się pożegnali od razu poszłam pod prysznic. Ucieszyłam się z faktu że poznałam brata Miśka a do tego oni się pogodzili ale cały czas w głowie zastanawiałam się dlaczego Andrea miesza w naszym życiu. Po tym jak położyłam małego spać sama też ułożyłam się na łóżku w sypialni. Chwilę potem dołączył do mnie Michał.

-Co się dzieje.? Jesteś spięta?- spytał tuląc się do moich pleców
-Tak się zastanawiam co kombinuje Andrea.
-Nie martw się. Niedługo się wyjaśni po co to robi. Śpij Emiluś późno już.
-Masz rację. Dobranoc skarbie.
-Dobranoc.- odpowiedział i chwilę potem wtulona w niego zasnęłam


==========================================================================


Jestem :) Miałam być wczoraj chyba, wybaczcie ale nie wyrobiłam się z pisaniem
Wybaczcie mi to na górze ale pisałam na szybko i mogą być błędy.
Następny koło piątku ew. soboty :) Postaram się wyrobić w czasie
DO NASTĘPNEGO :***

czwartek, 24 lipca 2014

44. Koniec problemów?...

Kiedy zobaczyłam w drzwiach Monikę aż serce słabiej mi zabiło. Znowu mnie okłamał.! Mówił że kazał jej spieprzać z naszego życia ale ona znowu pojawiła się w tym domu. Mimowolnie odsunęłam się od Michała a ten stanął jak wryty:

-Co ty tu kurwa robisz?- spytał Kubiak
-Chcę pogadać Misiu...
-Zabiorę Antka, nie chcę żeby tego słuchał i patrzył na to.- powiedziałam szybko
-Dziękuję.- odpowiedziała mi Monika
-Nie.!- sprzeciwił się Michał
-Ale że co?- zdziwiła się
-Jedyną osobą która opuści tą posesję jesteś ty nie rozumiesz?! Mówiłem ci już żebyś dała mi wkońcu spokój.!
-Ale Michałku...
-Nie Michałkuj mi w towarzystwie mojej żony i syna. Nie masz do tego prawa rozumiesz?
-Ale...
-Wyjdź.! Już, wynocha.!- krzyknął wściekły Kubiak
-Pożałujesz jeszcze tego. Z nikim nie było ci tak dobrze w łóżku jak ze mną.!- syknęła i wyszła
-Błagam cię nie przejmuj się nią. Ona się nie liczy.!- powiedział i mocno mnie przytulił
-Michał...- zaczęłam
-Tak skarbie?
-Co my mamy zrobić żeby wkońcu osiągnąć spokój i szczęście co?
-Kochać się i ufać sobie. Chyba nic więcej nie możemy zrobić.
-Idziemy na spacer?- spytał
-Do lasu??- ucieszyłam się
-Jeśli chcesz...
-Idziemy.!- podskoczyłam z radości

Przebrałam się w spodenki, założyłam Air Maxy a potem we trójkę i z psem wyszliśmy na długi spacer. Misiek cały czas mnie obejmował w talii. Cieszyłam się z tego jak potraktował Monikę, może teraz ona finalnie odczepi się od mojego męża.
Długo spacerowaliśmy aż w końcu młody oznajmił nam że chce spać więc musieliśmy wracać do domu. Biedny nawet nie dotarł do domu tylko zasnął Michałowi w ramionach i tata musiał dzielnie nieść Antka do samego jego pokoju.
Kiedy Misiek układał młodego w jego łóżku ja wyjęłam z szafki butelkę wina i nalałam sobie w kieliszek. Usiadłam na blacie kuchennym i z odchyloną w tył głową zaczęłam się zastanawiać, dlaczego my ciągle mamy pod górkę. Moje przemyślenia przerwał mi mąż który podszedł do mnie stanął między moimi nogami i wpił się w moje usta. Dłonią trzymał moje włosy a drugą ręką błądził po moich plechach. Podobało mi się to, nie chciałam przerywać tej chwili ale niestety w pewnej chwili zabrakło nam obojgu tchu i musieliśmy się od siebie oderwać.

-Kocham cię Emila, błagam cię nie zapominaj o tym.!
-Ja ciebie też Misiu. Najbardziej na tym świecie...
-Idziemy do łózka?- spytał
-Ja idę pływać.!- oznajmiłam
-Ale przecież jest zimna woda a poza tym no wiesz...
-Myślałam że pomożesz mi się rozgrzać.!- rzuciłam do niego tylko i wyszłam na taras

Rozebrałam się i powoli weszłam do faktycznie chłodnej wody. Michał też długo się nie zastanawiał i szybko do mnie dołączył. Szybko podpłynął do mnie i oparł o krawędź basenu. Bez słowa zaczął mnie namiętnie całować a każdy pocałunek z wielką chęcią mu oddawałam. Nogami objęłam go w pasie, a ręce ułożyłam na jego szyi.

-Emila, chodźmy do domu, dłużej nie wytrzymam...
-To zrób to tutaj.!- uśmiechnęłam się do niego zalotnie
-Kocham cię.!- odpowiedział i w jednej chwili pozbył się mojej bielizny

Po dosyć długim pocałunku Michał delikatnie wszedł we mnie. Już dawno tego nie czułam, przez ten pobyt w szpitalu oboje z Michałem nie mieliśmy szansy na takie zbliżenia. Zaczęliśmy się poruszać, oboje doskonale zsynchronizowani. Michał wiedział jak wielką przyjemność mi sprawia penetrując moje wnętrze, oboje wiemy że wzajemnie dajemy sobie wielkie szczęście.
Dosyć długo kochaliśmy się w basenie, przeżyliśmy po kilka orgazmów i szczęśliwi wróciliśmy do domu do naszej sypialni gdzie mocno w siebie wtuleni zasnęliśmy.


~2 tygodnie później~

Przez ostatnie dwa tygodnie w naszym życiu wreszcie pojawił się spokój. Monika więcej się nie pojawiła a my z Michałem jesteśmy szczęśliwi. Razem z Kamilą załatwiamy wszystko na ślub jej i Zbyszka który już za nie cały miesiąc, tak zarządził pan Bartman. Zaręczyny odbyły się w obecności mojej i Michała i na dodatek w naszym domu. Na spontanie Zbyszek wyjął pudełeczko z pierścionkiem i dał je Kamili.
Kupiłyśmy już suknię i salę też zarezerwowałyśmy. Cieszę się że Zibi dołączy do naszej rodziny, moi rodzice też go uwielbiają. Nie spodobał się im tylko fakt iż Kama jest w ciąży. Zbyszek na razie nic nie wie, Kama nie chciała wywierać na nim presji czy poczucia obowiązku. Jak to ładnie ujęła "liczy się miłość".
Nie wiem jak udało się Zbyszkowi załatwić termin ślubu na 3 dni przed Bożym Narodzeniem, powiedział nam tylko że ma swoje znajomości.

Wróciłam właśnie do domu po wizycie u Kamili kiedy zastaję nieznajome auto na podjeździe. Zdziwiona szybko biorę torebkę z tylego siedzenia i wchodzę do domu. Już w wejściu zastaję krzyki i wystraszona wbiegam do salonu gdzie zastaję Michała z jakimś kompletnie obcym mi facetem.

-Co tu się dzieje? Gdzie Antek?!- pytam męża
-Antek jest na tarasie z Tobim. Nie martw się skarbie.!- podszedł do mnie i mnie pocałował
-Przedstawisz mi tego pana...?
-Oczywiście.! Emilka poznaj proszę to jest Błażej mój brat. Błażej poznaj to jest Emilka moja żona...
-Cześć.!- Błażej podał mi rękę i uśmiechnął się przyjaźnie
-Czemu się kłóciliście?- spytałam
-Ja już pójdę. Bardzo miło było mi ciebie poznać. Na razie Michał.!- powiedział brat Miśka i szybko wyszedł
-Michał?
-No co?- oburzył się
-Właśnie to.! Pytam o co była ta kłótnia?!
-Ojj skarbie proszę. Nie ważne.!
-Ważne. Chcę wiedzieć.!
-Ale to taka głupota nie warto mówić.!
-Skoro głupota to po co się kłóciliście??
-Nie dasz mi teraz żyć co?- spytał mnie Kubiak
-Nie dam. Mów.!
-Chodź siadaj tu koło mnie wszystko ci wyjaśnię.!- poklepał kanapę w salonie
-No to słucham.!- usiadłam
-Błażej to mój starszy brat. Ma do mnie żal praktycznie od zawsze. Tak było jest i będzie...
-Ale o co? Co mu takiego zrobiłeś?
-To on miał być gwiazdą siatkówki. To z niego miała być dumna rodzina ale wtrąciłem się ja no i jego siatkarska kariera poszła się jebać.!
-Dlaczego? Przecież mogliście grać obaj.?
-Mogliśmy, tłumaczyłem mu że to że ja też gram jego nie wyklucza ale on nie chciał słuchać. Odciął się ode mnie już dawno temu. Zawsze był moim idolem pamiętam jak byłem mały to on strasznie mi imponował. A potem tak zwyczajnie wyjechał...
-Strasznie mi przykro. To skoro ma do ciebie taki żal to co tu robił?
-Rodzice dali mu nasz adres. Przyjechał się ze mną rozmówić.
-Rozmówić o czym?
-Chyba o kim.!- uśmiechnął się do mnie
-Kim? O kim chciał rozmawiać? - zdziwiłam się
-O tobie.!- odpowiedział a mnie zaschło w gardle



==========================================================================





Jestem :)
Słuchajcie... Niedługo kończę tą historię, brak czasu i pomysłów na dalszy ciąg.
Następny dopiero koło poniedziałku:)
DO NASTĘPNEGO :**

poniedziałek, 21 lipca 2014

43. Chwila na wyjaśnienia...

Misiek długo stał i wpartywał się prosto w moje oczy. Nie wiedziałam co o tym wszystkim myśleć więc uciekłam od niego wzrokiem i podciągnęłam kolana pod brodę.

-No miałeś coś mówić.!- syknęłam
-Emila ja wiem jak to wyglądało ale mnie serio z Moniką nic nie łączy. Przyjechała bo jest w ciązy.!
-Co?- wytrzeszczyłam oczy
-Nie ze mną. Jej fagas zrobił jej dzieciaka a teraz wysyła na aborcję. Jest załamana i szukała pocieszenia.
-No i u ciebie go znalazła tak?- spytałam ironicznie
-Przestań skarbie, wiesz że kocham ciebie i Antka najbardziej na świecie, błagam cię wróć do domu.!- usiadł obok mnie
-Wiesz jak zabolał mnie ten widok Michał.?
-Wiem...- odpowiedział patrząc w podłogę
-Postaw się więc w mojej sytuacji...
-Nie chcę. Nie zniósł bym myśli że ty mogłabyś z kimś...
-No widzisz Misiek. Ile jeszcze będziemy musieli walczyć o własne szczęście co?- spytałam
-Chyba warto walczyć? Ja będę o nie walczył do końca świata Emiluś. Nie wyobrażam sobie życia bez waszej dwójki.- powiedział a mi do oczu popłynęły łzy
-Na razie Antek zostanie u ciebie a kwestię opieki nad dzieckiem rozstrzygniemy przez adwokata ok?- spytałam
-Jakiego adwokata? O czym ty mówisz? Błagam nie mów mi że...- zaczął
-Michał ja tak nie umiem. Proszę cię wyjdź.- odpowiedziałam
-Proszę cię nie rób tego. Ochłoń trochę co?- spojrzał na mnie ze łzami w oczach
-Przykro mi Michał. Przepraszam.- powiedziałam i wybiegłam do łazienki

Słyszałam przez drzwi jak Zbyszek żegna się z Michałem a potem wyszłam z łazienki i poszłam prosto do zajmowanego przeze mnie pokoju. Nie chciałam z nikim rozmawiać więc od razu położyłam się spać. Wiem że skrzywdziłam Miska wspominając o adwokacie ale on też mnie skrzywdził przytulając Monikę. Cały czas przed oczami mam tą scenę i ciężko jest mi myśleć o tym co zrobić dalej.
Następnego dnia z samego rana wsiadłam w taksówkę i wróciłam pod dom. Nawet nie wchodziłam do środka tylko wzięłam auto i odjechałam w stronę galerii handlowej. Chciałam odreagować całą tą sytuacje a na to moim sposobem się zakupy.
Po długim spacerze po wszystkich sklepach wzbogaciłam się o 3 pary butów, marynarkę i śliczne jasne spodnie. Oczywiście do tego dodatki w postaci torebki zegarka i kilki bransoletek.

Po zakupach postanowiłam wpaść do rodziców. Mama zdziwiona moim widokiem od razu mnie wyściskała a nawet polała łzę ze szczęścia że widzi mnie zdrową. Zostałam u nich na obiad co okazało się błędem:

-Córeczko a gdzie Michał i Antoś?- spytała mama
-W domu.- odpowiedziałam automatycznie
-Dlaczego nie przyjechali?- powtórzyła pytanie
-Mamo błagam cię jak się tak stęskniłaś za nimi to jedź do nich.!- wybuchłam
-Co się stało?
-Nic, przepraszam.- ucichłam
-No przecież widzę. Pokłóciliście się tak?
-Mamuś nie pytaj ja nie chcę o tym mówić...
-Zdradził cię tak?- dopowiedział tata
-Nie, to znaczy yyy no bo ehh sama nie wiem.- stwierdziłam wkońcu
-Jak to nie wiesz?
-Spotkałam go w domu z jego byłą. Obejmowała go.- z oczu polały mi się łzy
-Skarbie a on co na to?
-Mamuś on twierdzi że to nic nie znaczyło i do niczego więcej nie doszło ale...
-Emilka kochanie to twój mąż jeżeli tak mówi...- zaczęła mama
-Mamo mężczyźni kłamią nie wiesz o tym?!
-Michał to nie ten typ. Nie okłamał by cię.
-Mówisz tak bo go ubóstwiasz. A co jeśli faktycznie mnie zdradził co?
-Kochasz go?- spytał tata
-Oczywiście co to za pytanie w ogóle.
-To porozmawiaj z nim wyjaśnijcie to i tyle. Tak nie można...
-On zajmuje się młodym?
-Tak tato. Tak ustaliliśmy a resztę załatwimy przez adwokata.
-Jezus Maria jakiego adwokata chyba się nie rozwodzicie?- mama wytrzeszczyła oczy
-Pójdę już. Dziękuję za obiad. Miło mi było.- wstałam od stołu i po ucałowaniu rodziców wyszłam z domu mimo ich sprzeciwów

Wróciłam do mieszkania Zbyszka i Kamili by wziąć prysznic i jechać do syna. Stęskniłam się za nim a moja kłótnia z Michałem nie powinna odbijać się na dziecku. Kiedy wróciłam do domu Zibi i Kamila kończyli jeść obiad. Powiedziałam im tylko dzień dobry i ruszyłam do swojego pokoju. Rzuciłam zakupy na łóżko i chwilę potem byłam już pod prysznicem. Wysuszyłam i wyprostowałam włosy a następnie nałożyłam na siebie taki strój i wyszłam do kuchni. Rzuciłam tylko że jadę do domu i szybko wyszłam.

Droga minęła w zaskakująco szybkim tempie. Na szczęści mam pilota do bramy więc bez problemu dostałam się na podjazd. Zaparkowałam koło BMW Michała i weszłam do domu. Co dziwne w środku panowała cisza więc wyszłam na taras. Widok jaki tam zastałam sprawił że do oczu napłynęły mi łzy.
Michał siedział z Antosiem w piaskownicy i co chwila całował go w czoło.
Odchrząknęłam na znak że jestem obok a Michał jak poparzony odskoczył z paiskownicy.

-Mamaaaa!- podbiegł do mnie synek
-Cześć słoneczko.!- od razu wtuliłam się w syna
-Dzie byłaś?
-Mamusia była chora syneczku, ale już jest zdrowa.!- pocałowałam go w czółko
-I zostanies tu z nami i nigdzie nie pójdzies?- spytał mnie Antek
-Yyyy...- wydukałam
-Antoś szkrabie idź dokończ zamek z piasku a ja z mamą pogadam ok?- powiedział mu Michał
-Dobze tatusiu.!- mały pobiegł do piaskownicy
-Emilka pogadajmy...- zaczął Kubiak
-W domu.!- odwróciłam na pięcie i weszłam do salonu
-Emiluś błagam cię zrozum ja cię nie zdradziłem a Monice kazałem się odpieprzyć, naprawdę wybacz mi...
-Michał przestań ja nie chcę tego słuchać.
-Ale my nie możemy się rozstać przez to że ona...
-Pozwolisz że pójdę do syna to dla niego tu przyjechałam.- ruszyłam w stronę wyjścia
-Emila błagam cię.!- Michałowi do oczu napłynęły łzy
-To ja cię proszę...
-Nie nie zgadzam się słyszysz.! Nie zgadzam się.!- starszy Kubiak klęknął przede mną
-Michał nie widzisz jak mnie ranisz...- z oczu popłynęły mi łzy
-Emila błagam cię, błagam...
-Michał uspokój się.!- kucnęłam koło niego
-Nie mogę cię stracić rozumiesz, ja tego nie przeżyję.!- teraz to Michał rozpłakał się jak małe dziecko
-Ale ja... ja...
-Kocham cię jak wariat rozumiesz.!- powiedział i wpił się w moje usta

W jednej chwili stało się tak że klęczeliśmy naprzeciwko siebie a nasz pocałunek stawał się coraz bardziej namiętny. Nikt nigdy nie całował mnie tak jak Michał. Brakowało mi tego i to tak cholernie.! Oderwaliśmy się od siebie dopiero wtedy gdy brakło nam tchu.

-Liczysz się tylko ty rozumiesz.?- powiedział mi Michał
-Michał ja nie wiem... ja przepraszam.!- wstałam szybko i poszłam do Antka

Widziałam kątem oka jak Michał przyglądał się mi i młodemu kiedy siedzieliśmy w jego piaskownicy i serce coraz bardziej mi miękło. Z drugiej jednak strony cały czas miałam w głowie ten obraz kiedy oni stoją razem w naszym salonie.

-Chodź do nas.!- powiedziałam
-Mogę?- spytał Michał
-Tak tat oć.!- odpowiedział mu syn

Czas zleciał nam szybko a bawiliśmy się świetnie. Najpierw w piaskownicy a potem we trójkę zagraliśmy w piłkę. Uśmiech nie schodził małemu z buzi a i ja czułam się przez chwilę beztrosko.
Potem zostawiłam chłopaków i poszłam zrobić coś do jedzenia. Niestety Misiek nie zrobił zakupów więc musiałam zadowolić moich chłopaków zwykłymi kanapkami. Cały talerz kanapek i dzbanek z sokiem i szklankami na tacy zaniosłam na nasz taras a Antek od razu podbiegł i chwycił kanapkę.
Usiedliśmy razem i w miłej atmosferze zjedliśmy posiłek i wróciliśmy do wspólnej zabawy. Pies dołączył do nas kiedy graliśmy w piłkę i w końcu od paru dni czułam się naprawdę szczęśliwa. Chłopaki i pies byli moją rodziną moją nikogo innego. To przy nich potrafię być naprawdę szczęśliwa. Nie muszę stwarzać pozoru ani robić dobrej miny do złej gry. Po kilku minutach biegania za piłką stwierdziłam że mam dosyć i chciałam wrócić na leżak kiedy poczułam że unoszę się w powietrzu. Jak się okazało to Michał przerzucił mnie sobie przez ramię.

-Michał zostaw.!- zaczęłam krzyczeć.
-O nie kochana.! Bawimy się razem co nie Antek.?
-Taaak.!- krzyknął młody
-Eyy no to nie fair. Męska solidarność tak? W takim razie musimy zrobić sobie córkę.!- oburzyłam sie
-Mówisz serio?- ten mnie postawił
-Nie.!- krzyknęłam i zaczęłam uciekać
-Osz ty wredna.I tak cię złapię.!- Michał ruszył za mną i już chwilę potem trzymał mnie w talii i kręcił dookoła a nasz syn tylko się z nas śmiał

Postanowiłam zostać dziś w domu na noc. Z Michałem jestem szczęśliwa i muszę mu zaufać a skoro mówi że z Monika nic nie było to nie pozostaje mi nic innego jak mu uwierzyć. Gdy mnie postawił odwróciłam się do niego szybko.

-Zostań z nami błagam cie.!- powiedział do mnie Michał
-Dobrze.!- odpowiedziałam i pocałowałam go szybko a ten tylko podtrzymał mnie za plecami i pogłębił nasz pocałunek

Nagle Tobi zaczął szczekać myśleliśmy że to młody coś mu robi ale nie ponieważ usłyszeliśmy damski głos:

-Michał... mogę cię prosić.!


==========================================================================


Jestem :)
Ten rozdział taki pisany na szybko więc wybaczcie błędy i długość.!
Mało czasu na pisanie a teraz będzie jeszcze mniej ale obiecuję że pojawię się z nowym niedługo :*
Do zobaczenia przy nowym rozdziale :) Buziaki :***

czwartek, 17 lipca 2014

42. Kolejne problemy...

Dziś wtorek a ja mam dostać ten tak długo wyczekiwany wypis. Nic nie powiedziałam Miśkowi i czeka na mnie siostra. Chcę zrobić Michałowi niespodziankę, jestem ciekawa jaką będzie miał minę jak mnie zobaczy w drzwiach.
Jakoś koło 14;00 dostałam ten cholerny świstek i razem z Kamą wyszłyśmy ze szpitala.

-Jak fajnie...- wciągnęłam w płuca świeże powietrze
-W końcu teraz będziecie szczęśliwi...- objęła mnie siostra
-Mam nadzieję. Zawsze coś musi się zepsuć, mam nadzieję że limit problemów i komplikacji już wykorzystaliśmy...
-Ja też. Chciałabym żebyś w końcu mogła spokojnie żyć. Swoją drogą to powiem ci że zaczynam się bać.!- powiedziała
-Co? Czego się boisz?
-Zbyszek się dziwnie zachowuje, mama nadzieję że nic nie nabroił...
-Na razie chyba nie, ale kto wie nikt nie zna dnia ani godziny...- uśmiechnęłam się
-Ty coś wiesz?
-Kamila no co ty.! Przestań....- zaprzeczyłam

Wsiadłyśmy w auto i roześmiane ruszyłyśmy w stronę domu. Nie mogłam się doczekać momentu kiedy przytulę Antka i wtulę się w wielkie ramiona Michała.
Niestety korki były niemiłosierne więc droga zajęła nam jakieś 40 minut dłużej, powodem okazał się być poważny wypadek.

Ucieszyłam się widząc mój dom i auto Michała pod domem. Co mnie zdziwiło? Białe audi zaparkowane obok BMW.

-Czyje to auto?- spytała Kama
-Mam nadzieję że to nie jest auto tej osoby o której myślę...
-Czyli?- spytała ponownie
-Zaraz się okaże.!- stwierdziłam i wysiadłam a auta
-Emila może ty zaczekaj a ja wejdę pierwsza?- spytała Kama widocznie czując co może zastać w domu
-Nie.- odpowiedziałam spokojnie i idąc w stronę drzwi

Bez większych wstępów p[o cichu weszłam do domu. W korytarzu był porządek i cisza. Szybko minęłam hol i weszłam do salonu a to co tam zobaczyłam zatrzymało akcję mego serca. Michał stojący z tą suka Moniką patrzący sobie głęboko w oczy a ona do tego trzyma ręce na jego szyi. Złamało mnie to i z oczu popłynęły mi łzy. Postanowiłam wziąć się w garść i załatwić to szybko.!

-To tak się bawisz kiedy ja jestem w szpitalu?- syknęłam a Michał szybko odskoczył od tamtej kobiety
-Emila a co ty tu..? - zdziwił się
-Zdziwiony? Ja też. Nie na to liczyłam wchodząc do naszego domu...
-Ja ci wytłumaczę...
-Nie chcę. Wychodzimy Kamila.!- chwyciłam siostrę za rękę
-Emila błagam...- Michał ruszył za mną
-Nie słyszysz. Obiecywałeś mi i złamałeś dane mi słowo. Nic więcej nie ma znaczenia.!- odpowiedziałam ze łzami w oczach
-Emiluś ja cię kocham to nie tak.!
-Cześć Michał.- powiedziałam i wsiadłam do samochodu

Dopiero po ruszeniu z odjazdu z oczu polały mi się łzy. Starałam się być silna tylko przy Michale tak by nie poczuł mojej słabości. Kamila bez żadnego słowa zawiozła mnie do mieszkania jej i Zbynia. Weszłyśmy do środka gdzie z uśmiechem przywitał mnie Bartman.

-Emila, cześć śliczna. Wyglądasz...- zaczął
-Zbyszek przestań. Ona potrzebuje teraz spokoju.- wtrąciła Kamila
-Mogę się dziś u was przekimać. Nie chcę tam wracać...- wydukałam
-Jasne, idź do gościnnego i odpocznij. Zrobię coś do jedzenia.- uśmiechnęła się do mnie siostra
-Dzięki.- odpowiedziałam i poszłam do pokoju

Przez uchylone drzwi słyszałam jak Kamila opowiada Zbyszkowi o dzisiejszym zajściu w domu moim i Michała:

-Zbyszek on prawie całował tą laskę.!
-Ale Kamiś jak ona wyglądałą?
-Brunetka, wysoka i ładna.
-To Monika. Zabiję go.!
-Zbyszek uspokój się.
-Jak mam sie uspokoić kiedy wiem że ten sukinsyn znowu ją zdradził. Ona na to nie zasługuje.!
-Wiem i mnie też boli to że on ją skrzywdził ale musimy myśleć trzeźwo. Ona nas teraz potrzebuje.
-Masz rację skarbie. Po prostu do niego pojadę i wyjaśnię tą sytuację.- powiedział Zibi i po chwili ich rozmowa ucichła

Wtuliłam się w poduszkę z zamiarem zaśnięcia chociaż na chwilę ale bezskutecznie. Chciałam chociaż na chwilę zapomnieć o tym widoku kiedy zobaczyłam ich razem ale nie umiałam. Cały czas z oczu płynęły mi łzy.
Kamila wołała mnie bym coś zjadła ale niezbyt miałam ochotę jeść ani pić. Niestety musiałam wcisnąć coś w siebie bo musiałam wziąć lekarstwa. Z trudem przyszło mi przełykanie jedzenia. Widziałam kątem oka jak Kama mnie obserwuje. W końcu wybuchłam

-Możesz przestać?- spytałam
-Ale co?
-Gapisz się na mnie jak na jakieś dziwadło. Przestań proszę.!
-Ale ja się martwię o ciebie...- stwierdziła moja siostra
-Wiem że się martwisz ale niepotrzebnie. Wszystko jest ok.
-Emila nie oszukuj. Znam cię lepiej niż siebie.
-Co mam ci powiedzieć.? Że czuję jak coś rozrywa mnie w środku na pół. Że nie wiem co będzie dalej, że mam ochotę przestać żyć bo wtedy nie będę musiała co chwila cierpieć.!
-Boże co ty mówisz jakie przestać żyć. Pamiętaj o Antku, dla niego musisz być silna...
-Kama tylko że ja nie umiem już. Straciłam już siłę do tego by ciągle walczyć i być silna.!- wtuliłam się w siostrę
-Będzie dobrze słyszysz. Nie warto płakać, ułoży się.!
-Coraz częściej wątpię w miłość Miśka rozumiesz. Ja czuję że on mnie nie kocha.!
-Nie mów tak.! On cie kocha rozumiesz. Widzę jak na ciebie patrzy i wiem że to miłość....
-Kamila przestań. Nie chcę teraz o tym mówić. Muszę od tego odpocząć słyszysz.!

Wstałam od stołu i poszłam do zajmowanego przeze mnie pokoju. Wzięłam ubrania na zmianę i poszłam pod prysznic. Potrzebowałam takiej chwili dla siebie. Woda zmyła ze mnie część zmartwień i z łazienki wyszłam już w lepszym nastroju. Ubrana w dresy i koszulkę Kamili usiadłam w salonie obok siostry któa zajęła się oglądaniem filmu.

-Co oglądasz?- spytałam
-Nic specjalnego. Skaczę po kanałach.- odburknęła
-Kama przepraszam za swój wybuch. Zrozum mnie i to że ja już sobie nie radzę...- spojrzałam niepewnie na siostrę
-Emilka ja cię rozumiem ale daj sobie pomóc. Zawsze możesz liczyć na mnie i Zbyszka. Nie jesteś sama. 
-Wiem i kocham cię za to ale muszę sama sobie z tym poradzić.
-Ok ale pamiętaj że jestem, i zawsze możesz do mnie przyjść
-Dziękuję.!- mocno przytuliłam się do siostry

Przez chwilę zajęłyśmy się telewizją co okazało się być stratą czasu bo nie ma nic ciekawego do obejrzenia. Ucieszyłam się w momencie kiedy Kamila rzuciła hasło ZAKUPY. W pośpiechu przebrałam się w wyjściowe ubrania i nałożyłam delikatny makijaż. Gotowe do wyjścia ruszyłyśmy w stronę drzwi ale niespodziewanie w nich pojawił się Zbyszek a za nim stał Michał.

-Cześć dziewczyny...- powiedział niepewnie Zibi
-Zbyszek..?- Kamila spojrzała na niego zła
-Ja idę do pokoju. Powiedzcie mi jak wyjdzie ok?- burknęłam i szybko skierowałam się do pokoju
-Mogę.!- przez drzwi zajrzał Zbyszek
-Nie.!- prychnęłam
-Po co pytam? To mój dom.- wszedł
-Zbyszek po co go tu przyprowadziłeś...
-A słyszałaś o tym że nawet ten skazany na śmierć ma prawo raz wygłosić mowę na swoją obronę.!
-Michał nie ma tego przywileju. Nie każ mi z nim rozmawiać.
-Nie każę ci Emiluś ale daj się mu wytłumaczyć.
-Zbyszek ja..
-Proszę cię.!- zrobił swoje oczy
-No dobra niech wejdzie i powie co ma do powiedzenia.- westchnęłam ciężko
-Ok, dziękuję.!- odpowiedział atakujący i wybiegł z pokoju

Długo nie czekałam na to aż do pokoju wejdzie Michał. Jego oczy były pełne żalu zauważyłam to od razu. Wyglądał mizernie i jedyne co chciałam zrobić to mocno się w niego wtulić bo wiem że i mnie i jemu by wtedy ulżyło. Prawie ostatkiem sił zatrzymałam swoją chęć pocałowania go i zbierając się w sobie spojrzałam na niego.

-Powiedz co masz mi do powiedzenia i wyjdź.!- powiedziałam do niego oschle



==========================================================================


Witajcie :)
Następny jakoś koło niedzieli ewentualnie poniedziałku :P
Troszkę znowu namąciłam ale musiałam coś pokomplikować życie Emili i Michałowi.
Zbliżamy się powoli do końca tej historii dlatego właśnie teraz będzie się coraz więcej działo :)
Zapraszam do czytania :**
Do następnego.!

niedziela, 13 lipca 2014

41. Diagnoza i chwila załamania...

Michał siedział przy mnie mocno trzymając mnie za rękę podczas gdy lekarz spojrzał jeszcze na plik dokumentów na podkładce.

-Niech pan w końcu powie co jej jest...- wkurzył się Michał
-Już dobrze, sprawdziłem wszystko jeszcze raz i jestem pewien że pańska żona cierpi na ostre zapalenie trzustki. Stan pani Emilii jest bardzo poważny dlatego zostanie u nas przez jakiś czas. Na razie podaliśmy pani leki przeciwbólowe oraz rozkurczowe ale to nie zlikwidowało problemu. Obserwujemy panią i po 24 godzinach będziemy mogli stwierdzić czy uda nam się pozbyć problemu bezoperacyjnie. Na razie nic więcej nie mogę powiedzieć.!- uśmiechnął się i wyszedł a mnie serce momentalnie przestało bić
-Spokojnie wszystko będzie dobrze. Wyleczą ci tą trzustkę tak?!- Michał mnie przytulił
-Misiek, wracaj do Antka do domu. Nie chcę żeby długo był sam..- odpowiedziałam bez emocji
-Zostanę z tobą. Nic Antkowi nie będzie..
-Nie.! Jedź chcę odpocząć.!- prawie krzyknęłam
-Dobrze, pojadę ale wrócę niedługo.- pocałował mnie w czoło i wyszedł

Nie minęła minuta po wyjściu Michała a z moich oczu masowo polały się łzy. Jak to to jest możliwe że to przytrafiło się właśnie mi.? Wtuliłam się w poduszkę i szybko zasnęłam. Sen miałam niespokojny ale nie trwał długo bo obudziła mnie czyjaś dłoń która trzymała moją. Otworzyłam oczy i zobaczyłam u swojego boku Michała.

-Co tu robisz?- spytałam od razu
-Emila spokojnie. Antek jest u moich rodziców, cieszy się. Nie zostawię cię tu samej.!- uśmiechnął się czule
-Michał ty wiesz że sprawa jest poważna?!- spytałam hamując łzy
-Spokojnie, wcale nie. Wyjdziesz z tego zobaczysz. Nie pozwolę żeby ci się coś stało.!- ten mocno mnie przytulił
-Ale boję się rozumiesz, boję się że mi się pogorszy. Przecież na to można umrzeć.
-Przestań płakać. Wyjdziemy z tego razem słyszysz.!- Michał wytarł mi łzy
-Przepraszam cię ale wystraszyłam się że...
-Nawet nie kończ. Będzie dobrze tak?
-Tak.!- odpowiedziałam niepewnie

Długo siedzieliśmy wtuleni w siebie na moim łóżku. Michał ani słowem się nie odzywał, po prostu był. Nie wiem ile czasu minęło ale ze swoich objęć uwolniliśmy się dopiero wtedy kiedy do sali wparowali Zbyszek i Kamila.

-Emila? Co ty świrujesz jakąś chorobę udajesz?- zaczął Zbyszek
-Zbyszek.!!- szturchnęła go Kamila
-No co no? Pytam tylko.!
-Fajnie was razem widzieć....- przerwałam im
-No was też tylko klimat nie za bardzo...- odpowiedział mi Zibi
-No ja innego klimatu miała nie będę. I to jakoś przez 2 tygodnie. - westchnęłam
-Ej siostra nie załamujemy się. Walczymy tak?- spojrzała na mnie Kama
-No tak, walczę no.!- pokazałam jej język
-Fajnie jest patrzeć że mimo wszystko się uśmiechasz..- usiadł koło mnie Bartman
-A mam inne wyjście? Z wami się nie da inaczej.!
-A teraz tak poważnie... Emila masz być dzielna tak? Nie chcę słyszeć że się poddajesz.!- Zbyszek pogroził mi palcem
-Obiecuję że tak będzie tatusiu.!- pocałowałam go w policzek
-A ty Misiek masz o nią dbać bo jak nie to ci rozmiśkuję tą buźkę.!- dodał w stronę Michała
-Co zrobisz?- spojrzałam krzywo na Zbyszka
-No że popsuję nie?!
-Aaaaa...- odpowiedziałyśmy razem z Kamą

Ze Zbyszkiem i Kamilą czas zleciał bardzo szybko ale po pewnym momencie musieli wracać do domu a Michał też musiał wracać do Antka więc zostałam sama.
Nie wiem czy to przez to że zostałam sama, czy przez to że nie mogłam spać czas strasznie mi się dłużył i zaczęłam dużo myśleć nad tym co teraz będzie. Naszły mnie myśli co będzie jeśli nie wyzdrowieję, albo w najgorszym przypadku umrę.
Dopiero około 4 nad ranem na krótko spadły mi oczy i chwilę przespałam. Obudziła mnie pielęgniarka zmieniająca mi kroplówkę.

Jakoś koło 9;00 wpadł do mnie Michał z różnymi łakociami owocami i sokami co mnie rozśmieszyło. Patrząc na to jak wykłada produkty na szafkę do oczu napływają mi łzy.

-Czemu znowu płaczesz?- spytał
-Bo cię kocham...- stwierdziłam
-Ja ciebie kocham o wiele bardziej mała. Musimy to wytrzymać a potem postaramy się o drugie dziecko...
-Co?- zdziwiłam się
-No tak. Nie chcesz mieć więcej dzieci?
-Chcę, bardzo chcę.!- odpowiedziałam i szybko go pocałowałam

---- Tydzień później------

Spędziłam cały tydzień w szpitalu. Michał jest u mnie codziennie a raz nawet przyprowadził Antosia czym sprawił mi niesamowitą radość. Na szczęście dobrze reaguję na leki więc lekarz stwierdził że nie będzie potrzeby mnie operować. Jak dobrze pójdzie to za cztery dni wrócę do domu do moich chłopaków.
Zbyszek i Kamila też co drugi dzień się pojawiają a siostra zdaje mi relacje co dzieje się na świecie podczas mojego pobytu w szpitalu. Był też Krzysiek z Iwoną i kilku naszych przyjaciół z drużyny.

Dziś pięknie świeci słońce mimo że jest wrzesień ja dalej czuję jakby był środek lata. Niestety mogę podziwiając pogodę tylko przez szpitalne okno.Właśnie przynieśli mi ohydny obiad składający się z ziemniaczków, wątróbki i buraczków na co prawie zwróciłam śniadanie. Odstawiłam talerz kiedy do sali wparował mi Zibi.

-No hej piękna. Co porabiasz?- spytał z uśmiechem
-Hej Zibi. Snuję plan ucieczki stąd...
-Co? Czemu źle ci tu?
-Masz mój obiad a zrozumiesz.!- podałam mu talerz
-Bleee, to może ja pomogę ci w planowaniu ucieczki.- usiadł obok mnie
-A tak serio, mam już dosyć tego miejsca. Chcę stąd wyjść.!
-Wyjdziesz jesteś silna i dzielna więc niedługo cię wypiszą.
-No to powiedz co cię tu sprowadza co?
-Jak to co? Twoje zdrowie oczywiście.!- odpowiedział urażony
-Ahaa jakbym cię nie znała to może i bym to kupiła ale...
-Ale mnie znasz. I to doskonale.- przerwał mi
-No więc? -spytałam ponownie
-Chodzi o Kamilę.
-Co jest?- wystraszyłam się
-Ona jest dla mnie ważna i to bardzo. Kocham ją...
-Do rzeczy Zibi.!
-No bo co byś powiedziała na to gdybym poprosił ją o rękę?
-Zbyszek ty mówisz serio?- zamurowało mnie
-Całkowicie. No i co ty na to?
-No wiesz ja nie mam w tej sprawie dużo do powiedzenia ale cieszę się że to ty jesteś wybrankiem mojej siostrzyczki.!- przytuliłam mocno siatkarza
-Dzięki Emiluś.!

Zbyszek posiedział u mnie jakąś godzinkę a potem niestety musiał uciekać do domu. Nie minęło 15 minut jak pojawił się Misiek i tak oto zleciało mi popołudnie. Padnięta nawet nie wiem kiedy zasnęłam.



==========================================================================



Witajcie :)
Sory za obsówę ale mam strasznie mało czasu na pisanie :*
Mam nadzieję że wybaczycie.
Następny koło środy:)
Do następnego :**

środa, 9 lipca 2014

40. Koniec sielanki...

Kilka dni po naszym ślubie i weselu Kamila zdecydowała się zamieszkać ze Zbyszkiem. Ucieszyło mnie to ale ostrzegłam Zbyszka o tym co mu zrobię jeśli ją skrzywdzi.!
Rodzice niezbyt dobrze to przyjęli że ich druga córka również wiąże się z siatkarzem a ja lubię Zbyszka dlatego się cieszę. Chciało mi się śmiać kiedy Zbyszek wspomniał mojej siostrze o dzieciach a ta kategorycznie zabroniła mu myślenia nad tym w tej chwili. Podobno nie jest na to gotowa.

Nie wiem może się zmówili ale jak na zawołanie i Misiek zaczął mi szeptać że chce mieć córkę. Nawet Antka pytał czy nie chciał by mieć siostry. Bardzo chcę mieć drugie dziecko ale chyba nie w tej chwili, chociaż może to nie głupi pomysł.

Dziś dzień jak każdy inny, konkretnie środa. Michał wyszedł gdzieś ze Zbyszkiem a ja z Antkiem bawimy się z Tobim w ogrodzie. Pies bardzo urósł i jest jak członek rodziny, bardzo go wszyscy lubimy.

-Mama a gdzie tata?- spytał mnie syn
-Poszedł gdzieś z wujkiem Zbyszkiem..- odpowiedziałam mu z uśmiechem
-A kiedy psyjdzie do nas ciocia Monika?
-Ciocia Monika?- wryło mnie w ziemię
-Tak, lubię ją. Ostatnio dała mi cekolade a potem posła i zamknęła się z tatom w domu a ja bawiłem się z Tobim w piaśkownicy - mały się uśmiechnął
-Nie wiem kiedy przyjdzie, ale ona nie jest twoją ciocią. Dawno temu tu była?
-Ty byłaś wtedy u cioci Kamili a my z tatom byliśmy sami w domu.!- wyjaśnił mi syn
-Dobrze, spytam taty kiedy wpadnie Monika a teraz idę muszę coś zrobić w domu a ty się baw syneczku.!- pocałowałam go w czoło i weszłam do domu

Mam ochotę rzucać wszystkim co mi wpadnie w ręce.! Czemu Michał mi nie powiedział że ona tu była.? Co on ukrywa? Do cholery jesteśmy małżeństwem nawet nie minął miesiąc od ślubu a on robi mi takie numery.!
Zrobiłam szybki obiad i czekałam cierpliwie na powrót męża. Wrócił jakoś koło 15;00 uśmiechnięty od ucha do ucha. Napił się łyk wody i przyszedł do mnie do salonu.

-Co jest kochanie?- spytał kiedy chciał mnie pocałować ale się odsunęłam
-Michał, ukrywasz coś przede mną?- odpowiedziałam
-Co? O czym ty mówisz skarbie?
-No nie wiem, pytam czy coś ukrywasz.!
-Nic przed tobą nie ukrywam, oszalałaś. Przecież cię kocham.
-Tak? To powiedz kiedy ostatni raz widziałeś się z Moniką?
-Przed ślubem wtedy co chciała tu zamieszkać a co?
-A to że mnie kłamiesz. Antek mi powiedział że ona tu była... dlaczego mnie okłamałeś?- do oczu napłynęły mi łzy
-Emila to nie tak. Ona tu była ale tylko na chwilę...
-Tak? I dlatego Antek mówi do niej "ciocia".! Michał czemu mnie kłamiesz.?- podniosłam głos walcząc ze łzami
-Nie denerwuj się była bo chciała pogadać. Przyniosła młodemu czekoladę i chwilę posiedziała. Nic takiego.!
-Serio?! Tylko czemu ja ci nie wierzę. Dlaczego to ukryłeś?
-Nie chciałem żebyś się denerwowała. Emiluś proszę uspokój się.!- wstał i mnie przytulił
-Michał ja nie chcę jej w naszym życiu. Ona nie ma czystych intencji.!- wydukałam
-Ona tu nie wróci, nic mnie z nią nie łączy przysięgam.
-Wierzę ci ale wiesz co się stanie kiedy mnie zranisz!?- spojrzałam na niego
-Wiem i obiecuję że do tego nie dojdzie.- wytarł moje zapłakane oczy
-Tak strasznie cię kocham nie zepsuj tego..!- spojrzałam w Miśkowe oczy
-Nie zepsuję bo tez bardzo cię kocham.!- pocałował mnie czule

Nagle poczułam odruch wymiotny. Szybko pobiegłam do toalety i zwróciłam całą zawartość żołądka. Usiadłam oparta o wannę i zaczęłam się zastanawiać dlaczego wymiotuję, w ciąży nie jestem to na pewno więc o co chodzi.?
Po chwili do ubikacji wszedł Michał.

-Emila w porządku?- usiadł obok mnie
-Tak, pewnie czymś się zatrułam.!
-A może ty jesteś w ciąży co?- w jego oczach zobaczyłam radość
-Nie sądzę. Pójdę jutro do lekarza jak wymioty nie ustąpią.- wstałam z podłogi a Michał ze mną
-Dobrze, pójść z tobą?- spytał
-Nie zostaniesz w domu z Antkiem ok?
-Jasne zostanę ale zmartwiłaś mnie.
-Nic mi nie jest, spokojnie. To tylko zatrucie pokarmowe nic więcej.!- pocałowałam go czule i wyszliśmy z łazienki

Jeszcze potem kilka razy niestety musiałam biec do łazienki, zaczęłam się martwić czy faktycznie nie złapałam czegoś ale nie chciałam martwić Miśka więc nie wracałam do tematu moich dolegliwości.
Michał kazał mi wziąć długą kąpiel i szybko się położyć i tak też zrobiłam. Ten zajął się Antkiem i kolacją a ja nawet nie wiem kiedy zasnęłam. Obudziłam się kiedy Michał kładł się spać obok mnie ale zmęczona ciągłym bieganiem do toalety szybko spowrotem zasnęłam.

Kiedy wstałam rano wcale nie czułam się lepiej niż dnia poprzedniego. Powoli wstałam z łóżka i otulona szlafrokiem zeszłam do kuchni. Wypiłam całą szklankę wody i wyszłam na taras. Wciągnęłam w płuca świeże powietrze i szybko poczułam się minimalnie lepiej. Nie trwało to jednak długo bo zaraz szybko musiałam biec do łazienki. Gdy wyszłam z łazienki w kuchni spotkałam Miśka z małym

-Cześć chłopaki.- uśmiechnęłam się cierpko
-No hej skarbie. Jak ty się czujesz?- podszedł do mnie Michał
-Chyba jednak pojade do tego lekarza, dalej wymiotuję..- spojrzałam mu w oczy
-Nie martw się, przejdzie ci.- pocałował mnie w czoło
-Mam nadzieję..- westchnęłam
-Ty masz gorączkę...- przyłożył dłoń do mojego czoła
-Idę się ubrać i pojadę do przychodni...- ruszyłam w stronę sypialni
-Odwiozę Antka do Ignaczaków i jadę z tobą.- usłyszałam głos Michała
-Po co? Nie rób zamętu wszystko jest ok. Zostań w domu z małym...
-Nie ma mowy Emila jedziemy razem.

Odświeżyłam się szybko i przebrałam w wyjściowe ubranie. Michał się uparł i razem ruszyliśmy w stronę pobliskiej przychodni. Antek ucieszył się że spędzi czas z małymi Ignaczakami a ja modliłam się żeby tylko nic poważnego mi nie było.
Niestety wcale mi się nie poprawiło, wręcz odwrotnie w drodze do lekarza strasznie zaczął boleć mnie brzuch. Dosłownie zwijałam się z bólu w aucie a Michał tylko patrzył na mnie bezradnie i powtarzał żebym wytrzymała.
Lekarz przyjął mnie bez kolejki, Michał został w poczekalni. Kiedy położyłam się do badania trochę mi przeszło ale wcale nie było kolorowo. Pani doktor zdecydowała się zrobić USG ale po wywiadzie ze mną jej mina była nieciekawa. Po badaniu zawołała do gabinetu Michała który miał straszną minę, widzę że się martwi.

-I co mi jest?- spytałam krzywiąc się z bólu
-Cóż, trzeba by jeszcze zrobić badanie krwi ale stan ogólny prowadzi do jednej tezy.
-Czyli że co?- spytał Michał
-Pani Emilia ma gorączkę, wymiotuje oraz odczuwa silny ból brzucha. To nie wróży nic dobrego. Dam państwu skierowanie do szpitala ponieważ ja nic więcej tu nie zrobię a nie chcę pogorszyć pani stanu. W szpitalu odpowiednio się panią zajmą.- podała mi świstek papieru
-Ale co jest mojej żonie?- spytał Michał
-W szpitalu podadzą państwu ostateczną diagnozę ja nie mam podstaw żeby cokolwiek stwierdzać.
-Mówiłem żeby od razu jechać do szpitala. Chodź jedziemy..!- Michał pomógł mi wstać
-Do widzenia.!- odpowiedziała tylko ta cała pani doktor

Michał pomógł mi wsiąść do auta i ruszył w stronę najbliższego szpitala. Jechał jak wariat ale to przeze mnie bo coraz gorzej się czułam. Byłam cała rozpalona a brzuch bolał mnie niemiłosiernie. Nie byłam w stanie sama iść więc mąż musiał wziąć mnie na ręce i zanieść na SOR. Widziałam że jest przerażony ja sama też bardzo się martwiłam.
Po serii badań okazało się że tak czy inaczej muszę dziś zostać w szpitalu. Położyli mnie w pustej sali i podpięta pod kroplówkę trochę się uspokoiłam. Z Michała też widząc że czuję się lepiej minimalnie też zeszły emocje.

-Boże tak się o ciebie bałem.!- Michał cały czas trzyma mnie za rękę
-Ja też byłam przerażona. Dalej się boję...
-Nie ma czego, teraz będzie tylko lepiej.!- uśmiechnął się do mnie
-Dzień dobry..- przeszkodził nam lekarz dosyć podeszłym wieku
-Dzień dobry.!- odpowiedzieliśmy razem
-Mógłby pan zostawić mnie z pacjentką...- spytał
-To mój mąż. Niech zostanie.!- odpowiedziałam
-No dobrze, więc pani Emilio sytuacja jest dosyć poważna. Zostanie pani u nas na dłużej bo musimy zrobić jeszcze szereg badań.
-Ale co mi jest konkretnie?- spytałam

Widziałam jak lekarz zmarszczył czoło i dopiero teraz poczułam strach. Michał spojrzał na mnie i tylko mocniej ścisnął moją dłoń. Jego mina też nie przewidywała że wszystko będzie dobrze.




==========================================================================



Witajcie :)
Jest rozdział 40 a z nim kilka komplikacji :)
Następny za 2 do 3 dni.!
Już zapraszam na niego i widzimy się przy następnym papaa :***

poniedziałek, 7 lipca 2014

39. Wielki dzień....

Ten ostatni tydzień był mega zabiegany. Codziennie dopinaliśmy wszystko by w sobotę dzień naszego ślubu wszystko wyszło idealnie. Mama Michała Kamila i moja mama bardzo mi pomogły przy wszystkim chyba sama nie dałabym rady bez ich pomocy.

To dziś ten dzień. Sobota, to właśnie dziś założę na palec obrączkę Michałowi i zostanę jego żoną. Biegam dziś jak szalona ale to wszystko po to bo muszę dziś wyglądać pięknie.
Cały ranek są ze mną mamy i Kamila. Antka i Michała przejął Zibi i razem się szykują żeby mnie nie stresować. Fryzura wyszła pięknie tak jak chciałam a z suknią prezentuję się pięknie. Makijaż dopełnia moją stylizację i patrząc w lustro jestem zachwycona. Taki właśnie wygląd wymarzyłam sobie na swój ślub. Kamila również wygląda pięknie a sukienkę ma w kolorze niebieskim, pod kolor krawatu Zbyszka bo w końcu idą razem. O 13;00 rozpoczyna się ceremonia i w sama porę się wyrobiłyśmy. Do kościoła jadę autem Zbyszka, on zabrał samochód Michała. Poza tym stwierdził że panna młoda powinna jechać do ślubu białym autem. Już mamy wychodzić z domu kiedy widzę łzy w oczach mamy

-Co się stało?- spytałam
-Nic, po prostu cieszę się z tego dnia. Oboje z Michałem tyle przeszliście...- zaczęła
-Mamuś nie płacz bo sama zacznę płakać.!
-Nie wolno ci Emilciu. Ty masz się dziś cieszyć bo dziś zaczynasz resztę swojego życia.
-Mamusiu cieszę się nawet nie wiesz jak bardzo. Proszę nie płacz.
-Płaczę bo się cieszę że w końcu jesteś szczęśliwa, tak powinno być.- mocno mnie przytuliłą
-Mamo rozpłynie ci się makijaż. Chodź jedziemy już.!- wzięłam mamę za rękę
-Tak jedziemy. Twój narzeczony nie powinien długo czekać.

Powoli tak by nie ubrudzić sukni wsiadłam do auta i Kamila zawiozła nas do kościoła. Pogoda dziś jest wyjątkowo piękna. Od samego rana świeci słońce i nie ma na niebie ani jednej chmury. Ślubu ma udzielić nam ksiądz który chrzcił Antka moja cała rodzina go zna.
Przed kościołem witam się z Iwoną Ignaczak, Olą od Cichego Piotrka, Anką od Grzesia Kosoka całą drużyną Resovii i kilkoma dziewczynami graczy z reprezentacji.

-Gdzie chłopaki?- pytam Iwonę poprawiając suknię
-W środku uspokajają Miśka...- parsknęła śmiechem
-Coo czemu?- wystraszyłam się
-Bo ten myślał że nie przyjedziesz i chciał po ciebie jechać.!
-Aha..- sama zaczęłam się śmiać
-To co gotowa?- spytała Ola
-Tak, pewnie że tak. Stres jest ale chcę mieć to za sobą.- uśmiechnęłam się szeroko
-Ślicznie wyglądasz...- dodała
-Dziękuję, myślicie że Michałowi się spodobam?- spojrzałam po sobie
-Michał oszaleje jak cię zobaczy ale musimy wchodzić. Twój tata czeka przy wejściu.- odpowiedziała Iwona

Tak jak od dziecka marzyłam tata wziął mnie pod rękę i zaprowadził pod sam ołtarz. Wyczuł moją tremę bo powiedział tylko że jest przy mnie i w razie czego mnie przytrzyma tak bym nie upadła. W obecności wszystkich gości i księdza oddał moją dłoń w ręce Michała a chwilę potem zaczęła się ceremonia.
Wszystko było tak jak sobie wymarzyłam a składając sobie przysięgę małżeńską cały czas z Michałem patrzyliśmy sobie w oczy.
-Ja Michał, biorę sobie ciebie Emilio za żonę i ślubuje ci miłość wierność i uczciwość małżeńską i że cię nie opuszczę aż do śmierci....- na te słowa trochę się rozkleiłam ale ogarnęłam się żeby nie zepsuć pracy kosmetyczki

Po zakończeniu mszy szczęśliwi wyszliśmy z kościoła gdzie przed wyjściem czekali na nas goście. Długo sypał się ryż i drobniaki. Po odebraniu gratulacji i mnóstwa życzeń skierowaliśmy się do pięknie przystrojonej sali gdzie ma odbyć się nasze wesele. Po ceremonii zmieniliśmy auto na pięknie przystrojone czarne BMW Michała którym zajął się Zbyszek i to on kierował. Tak zaplanowaliśmy bo chcieliśmy mieć przy sobie Antka którego to chrzestny ubrał w mały czarny smoking.

Oczywiście przed wejściem do restauracji nasi rodzice przywitali nas chlebem i solą a potem jeszcze raz pobłogosławili nasze małżeństwo. Michał wziął mnie na ręce i przeniósł przez wejście do lokalu. Z kieliszkami szampana w ręku usłyszeliśmy śpiew wszystkich gości w tradycyjnym "STO LAT"
Po obiedzie przyszedł czas na nasz pierwszy taniec. Michał jest świetnym tancerzem i wtulona w niego mogłabym przetańczyć całe przyjęcie. Potem oczywiście zatańczyłam z synem .
Jakoś między 16;00 a 17;00 zmyliśmy się z Antkiem, Zbyszkiem i Kamilą na spotkanie z panią fotograf by zrobić pamiątkowe zdjęcia.
Potem już impreza trwała w najlepsze, Zbyszek wszystkim dookoła polewał i nastroje stawały się coraz lepsze. Nie mogłam opuścić tańca w towarzystwie żadnego siatkarza tak więc prawie w ogóle nie schodziłam z parkietu. Najczęstszymi moimi partnerami okazali się Krzysiek, Zbyś, i Michał.
Jakieś 10 razy potem słyszeliśmy jeszcze skierowane w naszą stronę "STO LAT". Po 22;00 suknia zaczęła mi przeszkadzać i było mi ciężko się w niej swobodnie poruszać więc wyszłam na piętro do wynajętego pokoju i przebrałam się w drugą suknię która mimo swej długości okazała się być dużo lżejszą i zwiewniejszą.
Najwięcej zabawy było przy oczepinach. Zbyszek został bez spodni a Krzysiek podczas karaoke wygrał pół litra. Oczywiście nie nagroda byłą ważna lecz płacz ze śmiechu podczas jego występu.
Wszyscy bawili się świetnie. Po zakończeniu oczepin oboje z Michałem podziękowaliśmy naszym rodzicom za wsparcie i pomoc a potem wzruszyłam się gdy tańczyłam z tatą.

Goście zaczęli rozchodzić się do domów jakoś koło 5 nad ranem. Ja sama najchętniej zmyła bym się już dawno temu do domu ale no niestety trzeba każdego pożegnać i wręczyć wręczyć drobny upominek.
Do domu wróciliśmy jakoś koło 8;00. Całe szczęście że moi rodzice zgodzili się zabrać do siebie rodziców Michała i Antośka bo jedyne na co mam teraz ochotę to długi sen a nie robienie obiadów i zabawianie gości. Niestety nie było dane mi po spać bo Michaś domagał się nocy poślubnej. Na nic zdało się moje tłumaczenie że jest dzień a nie noc i tak dostał co mu się należało. Obudzi się jakoś przed 12;00. Wstałam szybko i zaczęłam układać włosy no bo o 14;00 jesteśmy umówieni na poprawiny. Włosy spięłam w ten sposób a na siebie mam już od wczoraj przygotowaną sukienkę. Kiedy byłam przygotowana do wyjścia postanowiłam obudzić mojego męża.

-Misiu...- pochyliłam się nad nim
-Hmmm...
-Wstawaj, musimy się zbierać.- poczochrałam mu włosy
-Gdzie znowu?- spytał
-Dziś poprawiny.!
-Już wstaję.!- wymruczał a ja wyszłam na chwilę do łazienki
-Dzień dobry pani Kubiak.!- powiedział mi mąż jak tylko wróciłam do sypialni
-Dzień dobry panie Kubiak, wyspany?- spytałam z uśmiechem
-Już zawsze mogę się tak budzić. Wiesz dlaczego? Bo wiem że jesteś moja.!- pocałował mnie w usta
-Mmm miło skarbie ale serio musimy iść, goście czekają.!- odsunęłam się delikatnie
-Wiem, po co nam to było te poprawiny.!- pokręcił tylko głową
-Ehh nie narzekaj jutro się wyśpisz.!- parsknęłam śmiechem
-Oj coś czuję że oboje nie będziemy wyspani...- wymruczał mi do ucha

Dziś Misiek ubrał się już nieco bardziej na luzie bo koszula, marynarka i krawat. Wczoraj był aż nazbyt elegancki.
Po obiedzie znowu wszyscy poszli w tany zdziwił mnie fakt że Igła okazał się być w tak dobrym stanie po tym ile wczoraj wypił.
Impreza nie trwała aż tak długo o 21;00 wróciliśmy do domu, gdzie potem po raz kolejny się w sobie zatraciliśmy.


---------------------------------------------------------------------------------------------------------------


Rozdział jest krótki bo pisany na telefonie :)
Obiecuję że będą coraz dłuższe.
Następny za dwa dni:***
Wybaczcie błędy.. do następnego... :)